Zmiana kontynentu – zaginamy czasoprzestrzeń. Przyjechałem do Richmont pod Vancouver. Mój 1. maja wyniósł 38 godzin.

Przyjechałem do centrum Vancouver – ładne miasto, ale bardzo sztuczne. Czegoś w nim brakuje i nie potrafię tego zrozumieć. Kompletnie nie moja bajka.

W dzisiejszym odcinku pokazuję typowo „hamerykański” dom, wypływam na wieloryby… w Łebie i zostaję „tańczącym z orkami”.

Salon materacy Włocławek