REKLAMA

Autor: Kacper Gładkowski

Rembrandt Harmensz van Rijn, holenderski malarz, rysownik i grafik, uważany jest za jednego z najwybitniejszych artystów w dziejach sztuki. Do perfekcji opanował technikę światłocienia, wykorzystując ją dla pogłębienia dramatyzmu i nastrojowości swych kompozycji. Pozostawił po sobie ok. 300 obrazów olejnych, 300 grafik i ok. 2 tysięcy rysunków.

Rembrandt był synem młynarza z Lejdy. Na tamtejszym uniwersytecie rozpoczął studia, które szybko porzucił dla praktyki artystycznej. W 1621 r. w rodzinnym mieście został uczniem Jacoba Isaaca van Swanenburga, u którego przez trzy lata uczył się podstaw i techniki malarstwa. Od 1624 r. doskonalił swój kunszt malarski w Amsterdamie u Pietera Lastmana (1583-1633), uznanego twórcy obrazów historycznych, od którego zapożyczył styl narracyjny, sposób ukazywania psychologicznej głębi postaci oraz technikę światłocienia.

Do Lejdy powrócił na kilka lat, by w 1631 r. ostatecznie przenieść się do Amsterdamu i pracować tam już do końca życia. Rembrandt rzadko podróżował. Nigdy nie był we Włoszech, w przeciwieństwie do wielu swoich kolegów, a w Amsterdamie obracał się wśród żydowskich intelektualistów.

Jego dzieła, początkowo utrzymane w stylu barokowym, pełne ruchu i silnych kontrastów światła i cienia, z czasem stały się bardziej intymne, osobiste, skupione, oddające bogactwo ludzkich przeżyć i doświadczeń. Rembrandt był portrecistą i autorem obrazów o tematyce biblijnej i mitologicznej, ale sięgał też po inne gatunki malarskie, takie jak martwa natura czy pejzaż.

Dzieła Rembrandta W okresie lejdejskim (1625-1631) artysta malował portrety własne i krewnych oraz sceny biblijne: „Ofiarowanie Chrystusa w świątyni”, „Samson i Dalila”, „Grosz czynszowy”. Niemal wszystkie obrazy Rembrandta z tego okresu są małego formatu i stworzone zostały z wielką dokładnością.

Artysta był wnikliwym psychologiem, niestrudzonym badaczem samego siebie – pozostawił ok. 80 autoportretów. Już w latach 30. XVII w. przybierał na nich pozy postaci ze sławnych portretów Tycjana i Rafaela. I tak jak Tycjan podpisywał się na obrazach samym tylko imieniem.