REKLAMA

Autor: Maciej Grudziński

Wreszcie rusza wielkie święto polskiego kina – 45. FPFF w Gdyni! Długo wyczekiwana impreza tym razem nie zbierze wielkiej widowni w festiwalowych kinach, gdyż pandemia pokrzyżowała wszelkie plany. Organizatorzy zdecydowali, że filmy dostępne będą dla widzów jedynie online, a na żywo obejrzą je tylko jurorzy. Z oczywistych względów nie mogło tego festiwalu w tym roku zabraknąć – nie sposób wyobrazić sobie sytuacji, w której w roku 2021 o główną nagrodę walczyć miałoby dwa razy więcej produkcji niż zwykle. Zaburzony zostałby również terminarz europejskich i światowych rywalizacji filmowych.
Festiwal potrwa do 12 grudnia i o Złote i Srebrne Lwy w konkursie głównym powalczą następujące filmy, a jest ich aż 14 w tej edycji:

  1. „25 lat niewinności” reż. Jan Holoubek – ekranizacja głośnej histrorii Tomka Komendy, który przy aplauzie mediów opuszczał więzienie, w którym został niesłusznie osadzony za niepopełnione merderstwo. Tomasz nie krył wielkich krzywd, jakich doświadczył w trakcie odbywania kary, a także tego, że żadne odszkodowanie nie jest w stanie mu straconych lat zadośćuczynić. Medialna oprawa i odsiadka za niewinność jest gotowym scenariuszem na film. Jak udał się twórcom? Całkiem nieżle jak na debiut, a czy otrzyma nagrody to już ocenią jurorzy.
  2. „Amatorzy” reżyserski debiut Iwony Siekierzyńskiej.
  3. „Bliscy” drugi film w dorobku Grzegorza Jaroszuka.
  4. „Jak zostałem gangsterem. Historia prawdziwa” reż. Maciej Kowulski – jest to kolejny po „Bad Boy” film tych twórców i z nieskrywaną sympatią należy stwierdzić, że albo autorzy wyciągnęli wnioski z nieudanej poprzedniej produkcji albo najzwyczajniej w świecie wyszedł im genialnie prawdziwy i świetnie zagrany obraz. Być może największe zasługi ma w tym rewelacyjny Marcin Kowalczyk odtwarzający główną rolę, a znany ostatnio min. z kreacji Magika w biografii Paktofoniki. Grając gangstera zapisał się na trwałe w świadomości szerszej publiczności i mógł wreszcie pokazać, że świetnie się czuje w kinie akcji.
  5. „Jak najdalej stąd” reż. Piotr Domalewski, drugi film.
  6. „Magnezja” reż. Maciej Bochniak, drugi film.
  7. „Sala samobójców. Hejter” reż. Jan Komasa – nie trzeba przedstawiać ani tego filmu, ani tego reżysera. Kontynuacja świetnej „Sali samobójców” jest równie udana jak pierwszy film, aczkolwiek zdaniem krytyków bardziej bolesna i prawdziwa.
  8. „Sweat” reż. Magnus von Horn – w swoim drugim filmie ten niesamowicie zdolny twórca przedstawia historię dziewczyny osamotnionej w świecie kreowanym ilością lajków w social mediach. Brutalna rzeczywistość i problemy emocjonalne dopadają również celebrytów i osoby znane z okładek kolorowych czasopism. Pogoń za pięknym ciałem i uwielbieniem prowadzi jednak często na manowce.
  9. „Śniegu już nigdy nie będzie” reż. Małgorzata Szumowska i Michał Englert – o tym filmie podobnie jak o produkcji von Horna pisaliśmy już w tym dziale. Nie trzeba przypominać, że został on jakoby zaocznie nominowany przez polskich jurorów do walki o Oscara, a jak mu pójdzie na arenie międzynarodowej doprawdy ciężko ocenić. Czy świetna obsada aktorska (gwiazda „Stranger Things” z Netflixa) i doskonały tandem nagradzanych wiele razy w Berlinie twórców przyniesie upragnioną i w pełni zasłużoną nominację? Okaże się wiosną, a tymczasem musi powalczyć o uznanie polskiej równie wymagającej jak amerykańska publiczności.
  10. „Zabij to i wyjedż z tego miasta” reż. Mariusz Wilczyński – uważam, że na ten film, a dokładniej mówiąc animację, należy zwrócić szczególną uwagę. Dzieło Wilczyńskiego wyróżniło się już we wspomnianym Berlinie w tym roku i doskonale wstrzeliło się w nostalgiczne nastroje publiczności 2020 roku. Wędrówka do Łodzi przy akompaniamencie muzyki Tadeusza Nalepy jest niczym refleksja nad własnym życiem i próbą odpowiedzi na pytanie czy rzeczywiście pozostawimy po sobie właściwy ślad? Film ten jest obok „Jak zostałem gangsterem…” moim wielkim faworytem tego festiwalu!
  11. „Zieja” reż. Robert Gliński.
  12. „Żużel” reż. Dorota Kędzieżawska.
  13. „Tarapaty 2” reż. Marta Karwowska.
  14. „Mistrz” reż. Maciej Barczewski – nad tym filmem warto zatrzymać się dłużej bowiem, po mimo nieco niespełnionych nadziei, jest to historia niesłychana! Pokazuje dzieje Tadeusza „Teddyego” Pietrzykowskiego, polskiego pięściarza ..w Auschwitz! Walczący o przeżycie człowiek, żywa legenda polskiego przedwojennego boksu, zabawka w rękach nazistów, sportowiec z krwi i kości broniący honoru swojego i swoich współwiężniów… Wolczący żeby wygrać ze śmiercią w obozie koncentracyjnym bierze udział w ustawionych walkach. Wychodzi z tych starć zwycięsko, jak przystało na mistrza. Jest to przede wszystkim zwycęstwo ducha nad materią. Warto zobaczyć!
    Zdobywców wszystkich nagród poznamy 12 grudnia i wtedy okaże się kto zyska sławę, chwałę i czek na 300 tyś. PLN na dalszą działalność artystyczną. Ponadto będzie miał otwartą drogę do Europejskiej Nagrody Filmowej, a także kolejnych milionowych grantów z Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej. Pikanterii i świetności imprezy dodaje fakt, że poinformowano, iż nową Przewodniczącą Europejskiej Nagrody Filmowej została właśnie …Agnieszka Holland! Nie będziemy prosić, żeby nie pomagała polskim produkcjom. Ale czy jest im to potrzebne na progu nowej złotej ery polskiej kinematografii?