REKLAMA

Po ciężkim spotkaniu w Ostrowie Wielkopolskim przyszedł czas na derbowy pojedynek z Astorią Bydgoszcz. Kibice zasiedli w Hali Mistrzów w liczbie 3763 co jest rekordem obecnego sezonu. Fani niebiesko-biało-zielonych zaniepokojeni kontuzją Szymona Szewczyka z pewnością obawiali się o postawę Rottweilerów w tym spotkaniu, Astoria to w końcu groźny rywal, a derby rządzą się swoimi prawami. Anwil pokazał jednak, że zwycięstwa z Zastalem oraz Stalą nie były ponad stan i znów pokazał twardy, oparty na obronie basket w którym goście byli kompletnie bezradni i nie trafiali nawet prostych rzutów spod kosza.

Cały zespół Anwilu grał bardzo fizycznie. Na uwagę zasługuje postawa Kavell Bigby-Williamsa, który zdominował strefę podkoszową i nie pozwolił rywalom w pomalowanym na zbyt wiele. Najwidoczniej Brytyjczykowi bardzo pasuje klimat Hali Mistrzów gdyż po każdej swojej udanej akcji gestami w stronę trybun zachęcał do jeszcze większego dopingu.

Na konferencji prasowej na pytanie o to czy zawodnik robi taki progres jaki trener się spodziewał Przemysław Frasunkiewicz odpowiedział: „Nie. Robi trochę lepszy niż się spodziewałem bo jak przyjechał to był bardzo zagubiony ale to wynikało tez z tego, że dołączył do zespołu w trakcie.” Pod nieobecność Szymona Szewczyka aż 15 minut na boisku spędził Alex Olesinski, którego występ można uznać za dobry, trafił raz za trzy oraz zebrał cztery piłki z tablicy nie popełniając większych błędów. Gwiazdą spotkania był Jonah Mathews, którego linijka statystyczna przedstawia się imponująco – 23 pkt w tym dwa razy za trzy oraz 6 przechwytów.

Koncertowa gra Anwilu sprawiła, że już na początku czwartej kwarty z trybun Hali Mistrzów można było usłyszeć gromkie ”Derby są Nasze,, Nie było to na wyrost. Astoria w ostatniej odsłonie nie odmieniła losów meczu. Ostatnie 10 punktów zdobyła tak na prawdę w samej końcówce dzięki słabszej obronie Anwilu i po błędach niedoświadczonych młodych zawodników. Na boisku pojawił się nawet młody Jakub Bęben.

Kolejne spotkanie w niedziele 3-go października o 17:30. Włocławianie z bilansem 4:0 jada do Wrocławia na mecz z brązowym medalistą ubiegłego sezonu. Śląsk nie rozpoczął sezonu tak rewelacyjnie jak Anwil, jednak to uczestnik mocego pucharu EuroCup będzie zdecydowanym faworytem tego spotkania.
Trener Frasunkiewicz na pomeczowej konferencji na pytanie o niespodziewany bilans 4:0 odpowiedział ,,Nie to, że się nie spodziewałem ale miałem bardzo duże obawy. Tak jak wcześnie powiedziałem gdyby ten zespół od początku był w takim składzie to te moje obawy byłyby na pewno mniejsze”

Na konferencji nie zabrakło również pytań o ew wzmocnienie pod koszem w miejsce Szymona Szewczyka:
„Rynek zawsze trzeba przeglądać niezależnie od tego czy są kontuzje czy ich nie ma bo nie jesteśmy tutaj żeby się lubić czy żeby była dobra atmosfera. Jesteśmy tutaj żeby wygrywać mecze i jeśli nie ma potrzeby w danym momencie ulepszać zespołu nie należy tego robić ale trzeba mieć rękę na pulsie i lubienie o którym powiedziałem zawsze ma wynikać z tego, że się wygrywa mecze. Wygrywa mecze jak najlepsza drużyna więc jeśli będzie możliwość i będzie to miało sens to oczywiście wzmocnimy zespół. Nikt tu nie przyjechał z gwarancją, że będzie grał po 35 minut żeby sobie nabić statystyki. Każdy tu przyjechał żeby wygrywać mecze.”

Alex Olesinski

Punkty dla Anwilu:
Jonah Mathews – 23 pkt, 2×3, 6 przech, 5 str
Luke Petrasek – 15 pkt, 4×3,
Kyndall Dykes – 13 pkt, 1×3,
Kavell Bigby-Williams – 9 pkt, t zb, 4 bloki
Sebastian Kowalczyk – 8 pkt
Maciej Bojanowski – 3 pkt 1×3, 6 zb
James Bell – 3 pkt, 5 zb
Alex Olesinski – 3 pkt, 4 zb