REKLAMA

Stało się to, co nieuniknione. Bayern nie czekał na jutrzejsze wydarzenia i wziął sprawy w swoje ręce. W 32. kolejce Bundesligi pokonał na wyjeździe Werder Brema 0:1, tym samym zapewniając sobie tytuł mistrza Niemiec.

Dla monachijczyków spotkanie z Werderem urosło do jednego z najważniejszych meczów sezonu. I było to widać od pierwszej minuty. Bawarczycy zaatakowali gospodarzy z wielkim animuszem. Praktycznie nie schodzili z połowy bremeńczyków. Na pierwszą groźną okazję musieliśmy czekać jednak do 13. minuty. Wtedy to Serge Gnabry minął się w polu karnym ze świetnie wstrzeloną piłką i Pavlenka rozpoczął od bramki. Gospodarze próbowali raz na jakiś czas wychodzić z kontrami. W 18. minucie Maximillian Eggestein znalazł się w bardzo dobrej sytuacji przed polem karnym Bayernu, uderzył, lecz futbolówka minęła lewy słupek Neuera.

W odpowiedzi w 24. minucie ruszył z akcją Thomas Mueller. Niemiecki piłkarz dośrodkował wprost na głowę Kingsleya Comana, lecz ten strzelił minimalnie obok bramki. Przez większą część pierwszej połowy to Bayern utrzymywał się przy piłce, kontrolował grę, ale nie stwarzał sobie podbramkowych sytuacji. Wystarczył jednak moment, by ta się pojawiła praktycznie z niczego. W 43. minucie Jerome Boateng zagrał długą futbolówkę w pole karne. Tam idealnie zza linii obrońców wybiegł Robert Lewandowski, przyjął sobie piłkę na klatkę piersiową i strzałem z kozłem pokonał wychodzącego Pavlenkę. Sędzia Harm Osmers skonsultował się z VARem, ale uznał bramkę za prawidłową.

Była to ostatnia ciekawa sytuacja pierwszej części gry, a wynik 1:0 był bardzo komfortowy dla przyjezdnych. W drugiej połowie za wiele się nie zmieniło. To monachijczycy kontrolowali przebieg spotkania. W 55. minucie Robert Lewandowski mógł ustrzelić dublet. Polski napastnik skierował, co prawda w bardzo efektowny sposób piętą piłkę do siatki, jednak wcześniej jeden z jego kolegów był na spalonym i sędzia przerwał grę. Bayern naciskał i chciał podwyższyć rezultat. W 62. minucie bliski szczęścia był Benjamin Pavard, lecz jego strzał minął słupek bramki Pavlenki.

Nieliczne ataki Werderu opłaciły im się niejako w 79. minucie. Alphonso Davies bezmyślnie sfaulował jednego z rywali, a miał wcześniej na swoim koncie żółtą kartkę. Sędzia ukarał go drugim kartonikiem i Bayern musiał kończyć mecz w „10”. To skomplikowało znacznie położenie Flicka.120 sekund po czerwonej kartce monachijczycy mogli jednak podwyższyć wynik. Coman przełożył rywala w polu karnym na lewą nogę, uderzył na bramkę, lecz Pavlenka świetnie wybronił nogami.

W końcówce szczęście, a bardziej precyzyjnie pisząc umiejętności Neuera, pomogły Bawarczykom. Golkiper Bayernu popisał się kapitalną interwencją po uderzeniu głową Yuyi Osako, tym samym ratując zwycięstwo swojej drużynie. W końcówce spotkania nic się już nie zmieniło i podopieczni Flicka mogli cieszyć się z 30. mistrzostwa Niemiec.

Werder Brema – Bayern Monachium 0:1 (0:1)

Bramki: 43′ Lewandowski

Werder Brema: Pavlenka – Gebre Selassie, Veljković (88′ Pizarro), N. Moisander (C), Friedl – M. Eggestein, Vogt (46′ Langkamp), Claassen (84′ Füllkrug) – Bittencourt (62′ Sargent), Ōsako, Rashica (62′ Bartels)

Bayern Monachium: Neuer (C) – Pavard, Boateng, Alaba, A. Davies – Kimmich, Goretzka – Gnabry (82′ Lucas Hernández), Müller, Coman – Lewandowski

żółte kartki: 56′ M. Eggestein, 88′ Langkamp – 19′ A. Davies, 89′ Kimmich

Czerwone kartki: 79′ Davies

Sędzia: Harm Osmers