Felieton polityczny
REKLAMA

Autor: Karolina Klimecka

Drodzy Państwo, Drodzy Czytelnicy, jak zapewne wiecie życie pisze różne scenariusze. Te włocławskie są szczególne i z pewnością wielu brazylijskich czy tureckich scenarzystów nimi by nie pogardziło. Dziś mam dla Was dwa takie, które napisało włocławskie, polityczne życie.

Zacznijmy od dramatu romantycznego. Występują: radny, jego była żona, uczennica, którą radny trenuje i matka tej uczennicy.

W tym tygodniu w sieci zawrzało odnośnie informacji o problemach sercowych jednego z radnych z Platformy Obywatelskiej. Nie umknęło to uwadze jego znajomych. Moja skrzynka na messengerze została zawalona ogromną ilością dowodów potwierdzających zaistniały fakt. Z przesłanych zdjęć i komentarzy wynika, że mogło dojść do rozpadu małżeństwa, które już ponoć wcześniej się oficjalnie rozpadło tzn. rozwiodło. Powodem wcześniejszego rozpadu miały być nie różnice nie do pogodzenia, a ponoć kwestie socjalne. W każdym razie, teraz raczej doszło do rozpadu na tzw. amen, chociaż z drugiej strony to nigdy nic nie wiadomo. Była żona, ale do ostatniego czasu pozostająca z radnym w związku, dowiedziała się i postanowiła poinformować na swoim Facebooku o dramacie sercowym jaki ją spotkał. Według jej wpisu na FB (który już zniknął), radny będący jednocześnie trenerem sztuk walki przy treningach „posuwa” swoją uczennicę. Ponoć wcześniej z jej publikacji wynikało, że matkę tej uczennicy również. Zapewne nie jeden z Panów mu teraz zazdrości, a hasło w rodzinie nic nie ginie, nie traci, jak widać na wartości.

Zaprezentowane posty pochodzą z jednego z kont na facebooku. Wpisy zostały już jednak usunięte [przyp. red.]

Drugi scenariusz to basketballowa never ending story, czyli tłumacząc na nasze: jak zniszczyć klub koszykówki i jego wizerunek. W rolach głównych prezydent Marek Wojtkowski, który odgrywa w tym filmie jednocześnie parę ról – trenera, menagera, prezydenta miasta. Nie widzieliśmy go tylko jeszcze na parkiecie, ale myślę, że to kwestia czasu, bo jak zawodnicy odejdą to kimś dziurę trzeba będzie załatać. Andrzej Walczak, czyli prawdopodobny następca Arkadiusza Lewandowskiego – obecnego Prezesa Klubu Koszykówki Anwil, Wierni Kibice czy tzw. „Szósty Zawodnik” i najbogatszy aktor tej całej sportowej tragikomedii – główny sponsor strategiczny, czyli spółka Anwil.

Temat gry na parkiecie ukochanej drużyny włocławian, czyli Anwilu, zdominował ostatnio liczne fora internetowe i fanpage naszych polityków. Powiedzmy sobie szczerze – jest źle i będzie jeszcze gorzej. Upolitycznienie klubu, ingerencje w decyzje klubu przez włodarza miasta, kiepskie wyniki w meczach – to wszystko wróży sportową klapę.

Głos zabrał Dyrektor Ośrodka Sportu i Rekreacji Piotr Ordon. Na swoim Facebooku umieścił stosowny wpis, odnoszący się do całej sytuacji. Mogłoby się wydawać, że Pan Dyrektor pisząc „szósty zawodnik” ma na myśli jeden z programów, które ukazują się na naszej „antenie”, ale ja osobiście Pana Dyrektora o szczere intencje wspierające portal wlc.pl nie posądzam. O czym czy o kim mówi więc Pan Dyrektor? Oczywiście o włocławskich kibicach. Nie wiem tylko czy Piotr Ordon zwracając się do „szóstego zawodnika” nie strzelił sobie i swojemu włodarzowi w kolano?! Czemu tak myślę? Odpowiedź znajdziecie poniżej 😉

„Szósty Zawodnik” nie pozostaje obojętny na to, co dzieje się w drużynie i postanowił zabrać głos w tej jakże dramatycznej dla klubu i dla kibiców sytuacji. Poniżej prezentuje część komentarzy, które pojawiły się na tzw. „czarnej”, czyli na Brzytwie i dotyczą m.in. upolitycznienia klubu.

Jak zapewne wyczytaliście w komentarzach kibiców, nadal krążą pogłoski, że na stanowisku prezesa klubu koszykówki ma pojawić się były Dyrektor OSIR, obecny Prezes MPEC’u, będący jednocześnie byłym sędzią sportowym, czyli Andrzej Walczak. Osoba, która zrobiła zawrotną karierę biznesową na miarę naszego miasta. Bo jak nie nazwać awansu z sędziego sportowego po AWF’ie na prezesa miejskiej spółki zajmującej się „energetyką cieplną”? We Włocławku jak widać wszystko jest możliwe, bo można się znać i na graniu i na grzaniu.

Z plotek, które do mnie docierają różnymi kanałami wynika, że spółka Anwil będąca głównym sponsorem naszej włocławskiej drużyny, jest zniesmaczona tym wszystkim co się ostatnio w drużynie dzieje. Zmiany właścicielskie i bałagan nie są dobrym wyznacznikiem do rozmów o nowy kontrakt. Przypomnę tylko, że obecny kończy się już w czerwcu. Myślę, że jak do podpisania nowej umowy sponsorskiej z klubem nie dojdzie, będziemy mogli szykować się na wcześniejsze wybory prezydenckie. A może w tym szaleństwie jest metoda?

I gdzie w tym wszystkim jest facebookowy portal „Ratujmy Włocławską Koszykówkę”, który tak aktywnie angażował się parę lat temu w ratowanie klubu? Siedzi cicho. A czemu? Tę odpowiedź pozostawiam Wam Drodzy Czytelnicy …

Do spisania za tydzień!