Felieton polityczny
REKLAMA

Autor: Karolina Klimecka

Pamiętacie Państwo, jak w zeszłym tygodniu pisałam o lodołamaczach? Takie lodołamacze dopłynęły nie tylko do Zalewu Włocławskiego. Pojawiły się też na włocławskiej scenie politycznej. Oby tylko dobra wiosna była przed nami…

Hitem tygodnia jest plotka, która rozgrzała włocławską polityczną i biznesową socjetę. Jak grom z jasnego nieba runęła informacja, że wiceprezydent Krzysztof Kukucki zostanie odwołany, a jego miejsce w ramach utrzymania koalicji, zajmie radny Piotr Kowal. Powodem odwołania Kukuckiego miał być m.in. „lans” uprawiany przez niego na budowach, który oczywiście bardzo nie pasuje koalicjantowi. Każdy przyjął tę informacją na zasadzie szoku z oczekiwaniem czy się spełni. Brzmi prawie jak w filmie, nieprawdaż? Tylko takim, który na teraz dla Włocławka źle się kończy.

Powiedzmy sobie szczerze, może nie wszyscy kochają wiceprezydenta Krzysztofa Kukuckiego, ale cieszy się on dużą popularnością i poparciem rzeszy społeczeństwa, co oczywiście jest solą w oku reprezentantów Koalicji Obywatelskiej. Z posiadanych przeze mnie informacji do prób rozbicia koalicji miało dojść już przed odwołaniem wiceprezydent Barbary Moraczewskiej, na co bardzo nalegali reprezentaci i „Peło” i Nowoczesnej. I drodzy państwo – szkoda tylko, że radni do tego nie doprowadzili, bo z chęcią byśmy wszyscy popatrzyli, jak sobie radzą nie mając za dużo do powiedzenia w radzie miasta.

Gdybyśmy hipotetycznie założyli, że Krzysztof Kukucki zostanie odwołany, a na jego miejsce wskoczy ambitny, acz moim zdaniem nie mający aż takiego polotu Piotr Kowal, to co było planowane do realizacji w mieście przez Lewicę, niestety stanie w miejscu. Wszyscy wiemy, że gdyby nie działania Kukuckiego, Włocławek nadal przeżywałby świetlisty okres stagnacji inwestycyjnej, a w mieście nie działo się by już nic. A wiecie kto wszedłby do Rady Miasta na miejsce Piotra Kowala? Stary „betonowy” gracz czyli w języku włocławskich internautów – „leśny dziadek”. Czyżbym słyszała pohukiwanie w tle słów: „Komuno wróć”!?

I teraz pociagnijmy dalej temat komuny moi Drodzy Czytelnicy. Załóżmy hipotetycznie, że „leśny dziadek” wchodzi do rady miasta. W jej szeregach, z ramienia Lewicy nadal zasiadają inne „leśne dziadki” z czasów, gdy Krzysztof Kukucki pił jeszcze mleko z butelki. Wiem też z pewnych źródeł, że jego osoba nie ma raczej popracia wśród osób, które reprezentują polityków wyższego szczebla na naszym terenie z ramienia Lewicy. Faktem jest, że „stary komunistyczny beton” trzyma za sobą. Młody lubiany polityk może przeszkadzać nie tylko koalicjantowi, ale też kolegom partyjnym, których pesel jest już wiekowy. Czyżby miało dojść do przewrotu? Lewica przecież lubi takie akcje.

Wydarzeniem tygodnia – oczywiście Drodzy Państwo, tak nie mylicie się, jestem tu w 100% ironiczna, był Marsz o Wolność organizowany przez Konfederację Włocławek, Partię Korwin i Ruch Narodowy. I nie byłoby mojej ironii, gdyby nie fakt, że ilość uczestników była śmiesznie mała, a jeden z liderów ugrupowania, które organizowały to wydarzenie, zamiast dołączyć do politycznych towarzyszy, wolał wybrać się z rodziną na narty. No i jeszcze te maseczki. W trakcie marszu na twarzach, a na potrzeby fotograficznej propagandy zostały zdjęte. Gdyby ktoś szukał znaczenia pojęcia hipokryta, tutaj go znajdzie.

Zdjęcie nadesłane
Źródło: Facebook

W tym tygodniu pojawiła się lista organizacji zajmujących się sportem, które „obdarzone” zostały dofinansowaniem Prezydenta Miasta Włocławek Marka Wojtkowskiego. I tu się zgadzam na fakt przyznania dofinansowania. Osobiście jestem za promocją sportu, pod każdą jego postacią. Nie ominął mojej uwagi jeden fakt, mianowicie informacja, która napłynęła do mnie telefonicznymi kanałami, że jeden z radnych – nota bene beneficjentów tej dotacji, ponoć narzekał, że kwota, którą uzyskał jego klub jest mała i liczył na więcej. Czy kwota prawie 40 tysięcy złotych w dobie pandemii jest mała, to szczerze nie wiem. Z pewnością wiem, że wiele klubów nie dostało takiej sumy i powiązań (chociażby takich, że ich przedstawiciele działają razem w M.W.) z prezydentem żadnych nie mają.

I na koniec Drodzy Czytelnicy, kończąc ten felieton, chciałabym się Was zapytać czy wierzycie w polityczną przyjaźń? Ponoć już taka pojawiła się pomiędzy dwoma włocławskimi paniami wiceprezydent. Jak długo przetrwa i czy jest szczera i prawdziwa? Włocławskie życie polityczne pokaże 😉

Do spisania za tydzień!