Strajk rozpoczęty przez nauczycieli 8 kwietnia nadal trwa. Jak do tej pory nie doszło do porozumienia „belfrów” z rządem mimo prób negocjacji. Od samego początku pojawiła się ogromna obawa co z egzaminami gimnazjalnymi i egzaminami ósmoklasistów. W naszym mieście, jak do tej pory wszystko przebiegło planowo. Egzaminy zostały już napisane. Udało się zapełnić wszystkie niezbędne miejsca w komisjach egzaminacyjnych.

Niewątpliwie strajk jakiego podjęli się nauczyciele podzielił społeczeństwo. Wiele osób uważa, że mają oni zbyt wygórowane wymagania jak za pracę, którą wykonują. Inni natomiast wspierają tę grupę społeczną i też podzielają zdanie, że jak na ich warunki pracy za mało zarabiają. Wsparcie płynie zarówno od innych pracowników szkoły, rodziców, czy przeróżnych instytucji. W miniony piątek został również zorganizowany przez uczniów Liceum Ziemi Kujawskiej wiec poparcia dla nauczycieli przed Urzędem Miasta na którym pojawili się nie tylko nauczyciele, ich rodziny, uczniowie czy przedstawiciele związku nauczycielstwa polskiego, ale również radni oraz sam prezydent wraz z dwójką swoich zastępców – Krzysztofem Kukuckim i Domicelą Kopaczewską.

Obecnie pojawiły się kolejne obawy, co z zaplanowanymi, zbliżającymi się maturami? Oceny w szkołach zostały wystawione. Rady klasyfikacyjne zostały zaplanowane na czwartek oraz piątek.

– „Czy matury są zagrożone? Tego nie wiemy. Pewnie istnieje takie prawdopodobieństwo. My oczywiście, ze strony samorządu, będziemy robili wszystko żeby taki scenariusz nie miał miejsca. Tak naprawdę teraz wszystko leży w rękach nauczycieli, których, swoją drogą, rozumiemy i też wspieramy, ale rozumiemy też obawy uczniów, że te matury stoją pod wielkim znakiem zapytania.” – mówi Rzecznik Prasowy Urzędu Miasta – Angelika Żychlewicz.

Podczas egzaminów gimnazjalnych i ósmoklasistów w komisjach zasiadali nauczyciele z innych szkół, ale także ci emerytowani. Z maturami niestety jest nieco inaczej, ponieważ występuje inna procedura. W komisjach maturalnych, zwłaszcza egzaminów ustnych, mogą zasiąść tylko nauczyciele, którzy dużo wcześniej zostali zgłoszeni do Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. Postanowiliśmy zapytać kilku tegorocznych maturzystów co sądzą na temat obecnie trwającego strajku nauczycieli. Czy czują, że jeden z ważniejszych egzaminów w ich życiu może być zagrożony? Uczniowie niektórych szkół nie mają się czego obawiać, ponieważ w ich placówkach strajk się nie odbywa.

– „Uczęszczam do Zespołu Szkół Akademickich, nauczyciele u mnie nie strajkują, ponieważ jest to szkoła prywatna, która podlega pod uczelnie. Sądzę, że ten strajk jeśli miałby już być to nie powinien się odbywać kosztem uczniów, szczególnie maturzystów. Każdy do tak ważnego egzaminu przygotowywał się przez trzy lata, szczególnie rzetelnie w ostatnim roku. A teraz jest jedna wielka niepewność, co dalej, czy w ogóle matury się odbędą, jest to dodatkowy stres dla maturzystów, który jest w ogóle niepotrzebny, bo to jednak chodzi o ich przyszłość i marzenia, na które tak ciężko pracowali. Ja się nie obawiam, ale próbuję się postawić w sytuacji moich znajomych z innych szkół. Mają obawy i to wielkie, czym się bardzo przejmują i nie wiedzą co maja dalej robić. Mam nadzieje, że we wszystkich szkołach matury odbędą się zgodnie z planem, by każdy miał równe szanse zawalczyć o swoje marzenia.” – mówi Martyna, jedna z maturzystek.

Jednak osoby uczęszczające do ostatnich klas innych szkół już nie mają tyle szczęścia, aby do końca nie obawiać się obecnie trwającej sytuacji. Uczniowie I Liceum im. Ziemi Kujawskiej mają różne zdania na ten temat:

– „Bardzo doceniam pracę swoich nauczycieli, bo wiem, jak wymagający jest ten zawód. Uważam jednak, że strajk w takim momencie nie jest niczym dobrym, ponieważ od matury zależy przyszłość tysięcy ludzi, a obecnie przeprowadzenie jej stoi pod znakiem zapytania. Po cichu liczę, że sytuacja zostanie opanowana i czuję, że matura się odbędzie. Oczywiście, że strajk utrudnia mi przygotowania. Mogłabym powtórzyć jeszcze coś istotnego, czego akurat może nie być w repetytoriach przedmiotowych. Mam nadzieję, że jeszcze pójdę do szkoły przed maturami. Jest mi zwyczajnie przykro, że nie widuję się przez to wszystko ze znajomymi z klasy, z którymi zostało mi już niewiele wspólnego czasu.” – wyznała w rozmowie z naszym portalem Weronika, która obawia się tego jak potoczą się dalej sprawy.

Podobne zdanie ma Natalia, również uczęszczająca do LZK:

– „Odnośnie całego tematu, mam raczej negatywne odczucia. Nie jestem w stanie odpowiedzieć, czy jestem za, czy przeciw, ale mogę powiedzieć, że dla mnie (maturzystki) jest to dezorientujące i gubię się w tej całej sytuacji. Wiem to dziwne, że nie cieszę się z wolnego, ale jakoś miałam nadzieję, że ten ostatni miesiąc spędzę z klasą, dzieląc się w pewien sposób stresem i po prostu spędzając z nimi ostatnie chwile. Nauka nauką, ale na koniec myślałam, że do cna wykorzystam dany mi czas z kolegami. Słyszę, że dla nauczycieli też jest stresująca sytuacja, chcą, żebyśmy napisali maturę i to jak najlepiej. Myślę, że egzaminy odbędą się w tym roku, przełożenie ich na przyszły rok i powtarzanie przez nas klasy jest najlepszym absurdem, którym straszy nas telewizja. Jestem zdania, że może zostać przełożona na drugi termin (czerwcowy).”

Z kolei zdaniem Idy, która także uczy się od 3 lat w I LO strajk jest słuszny i nie obawia się problemów z maturą:

– „Ogólnie nie angażuję się mocno w sprawę strajku, jednak jestem bliżej poparcia nauczycieli. Większość z nich posiada predyspozycje do tego zawodu i kształci przyszłą inteligencję tego kraju. Choć jeśli miałabym wypowiedzieć się na temat rady pedagogicznej w mojej szkole (LZK) to jednak stresują tylko uczniów, przez 3 lata nie robili zbyt wiele i nie wyniosłam wiele wiedzy ani wartości, a ich zachowanie przed strajkiem było co najmniej śmieszne, gdyż jawnie mówili o wakacjach. Jak słychać w radiach, są to drogie wakacje. Życzę im jak najlepiej, ale szczerze mówiąc, teraz każda warstwa społeczna zaczyna bawić się w strajk, istny efekt domina. A jeśli chodzi o to czy matury się odbędą – myślę, ze tak. W przeciwnym przypadku można spodziewać się kolejnych problemów. Plus samo opóźnienie rekrutacji na studia. Myślę, że nie posuną się do ominięcia matury, wtedy strajk zorganizują uczniowie i rodzice. Bać się nie boję, sam egzamin nigdy mnie nie przerażał, więc czy będzie czy nie – bez różnicy.”

Pojawiły się wypowiedzi także uczniów, którzy w 100% popierają strajk oraz wybrany na niego termin oraz nie obawiają się odwołania matur:

– „Jestem za. Nauczyciele powinni zarabiać więcej za swoją pracę, a zachowanie rządu w stosunku do nich jest serio słabe. W telewizji i w różnych wypowiedziach członkowie partii rządzącej cały czas chwalą się miliardowymi nadwyżkami w budżecie państwa, dają dofinansowania dla różnych innych gałęzi gospodarki i grup zawodowych, a gdy nauczyciele, którzy nie dostali podwyżek od dawna, też chcą coś z tego tortu dostać są pomijani. Koszty życia w Polsce wzrosły przez ostatnie lata i nic dziwnego, że nauczyciele chcą zarabiać więcej. Sam mam ciocię nauczycielkę i pokazała mi, że rzekome zarobki nauczycieli pokazywane w telewizji są znacznie zawyżone. Często jeszcze pada pytanie „czemu strajkują akurat teraz”, ale jakby pomyśleć logicznie, teraz jest właśnie najlepszy moment, bo chyba tylko w okresie przed egzaminami mogą rzeczywiście pokazać, że ich działanie ma znaczenie i że są potrzebni, sugerowane przez niektórych strajkowanie w wakacje mijałoby się z celem. Nie boję się, że odwołają matury. To jest jeden z najczarniejszych scenariuszy, do egzaminów jeszcze prawie trzy tygodnie, ten strajk nie trwa jeszcze dwóch, nie ma sensu panikować. Nawet jeśli nauczyciele by zdecydowali przedłużać ten strajk tak długo to po prostu napisalibyśmy matury później. Można lepiej wykorzystać wolny czas niż stresować się i myśleć nad najgorszym wyjściem z sytuacji. Mam pewne obawy, że może utrudnić mi to w jakiś sposób dostanie się na studia, ale wydaje mi się to naprawdę mało prawdopodobne. Oczywiście byłbym zdenerwowany w takiej sytuacji, ale jednak nie byłbym jedynym pokrzywdzonym. Matury nie pisałby cały rocznik. Uczelnie bez kandydatów na studentów też będą miały problem i myślę że jednak jakoś sobie z nim poradzą. Z resztą szczerze mówiąc, nie mam na to wpływu, więc po prostu czekam na rozwój wydarzeń.” – przyznał Jakub, uczeń klasy maturalnej.

Jednak nie każdy jest tak optymistycznej myśli, jeśli chodzi o matury, jak Kuba. Róża boi się o swoją przyszłość i egzaminy i przez to też zmieniła nieco swoje nastawienie do strajku:

– „Generalnie na początku w znacznym stopniu popierałam strajk, ale z czasem ten protest przeobraził się w jedną wielką grę polityczną. Nauczyciele zapewniają, że robią to też dla dobra dzieci, a tak naprawdę przysparzają im jeszcze więcej stresu. Egzaminy się odbyły, ale matury nadal stoją pod znakiem zapytania, co nie jest dla nas komfortowe. Nauczyciele powoli się zapętlają w swoich oczekiwaniach i nie dostrzegają, że ich działania odbywają się już kosztem dzieci. Mam nadzieję, że w końcu dojdzie do porozumienia, bo ta sytuacja dla nikogo nie jest dobra. Obawiam się tego, właśnie dlatego moje stanowisko względem strajkujących radykalnie się zmieniło. Mogą walczyć o swoje prawa, ale niech nie robią tego naszym kosztem, szczególnie w takim okresie. Matura to jest jednak przełomowy moment i jeśli nauczyciele sprawią, że nie będziemy mogli ich napisać w terminie, to będzie to ostateczny dowód na to, że nie zależy im na uczniach, lecz wyłącznie na zarobkach i własnym dobru.”

– „Wydaje mi się że wynagrodzenie nauczycieli nie jest stosowne do wykonywanej przez nich pracy, zauważmy w końcu, że to właśnie w szkole spędzamy dużo czasu i właściwie pedagodzy próbują nas wprowadzić do życia w społeczeństwie. Nauczyciele zastępują nam rodziców, dlatego stwierdzam, że należy się im większa pensja, a Ci którzy tego nie doceniają nie zapoznali się z pracą nauczyciela. Walczcie pedagodzy o swoje i się nie poddawajcie! Moim zdaniem egzamin maturalny odbędzie się wcześniej czy później. Nauczyciele wybrali właściwy moment, ponieważ przemyśleli, że w innym terminie ten strajk nie miałby żadnego sensu. Myślę że nie ma czego się obawiać, maturę na pewno napiszemy. Z artykułu, który znalazłem na jednym z włocławskich portali, wynika, że oceny zostały nam już wystawione. Na chwile obecna nie ma rady kwalifikacyjnej, ale na pewno się odbędzie w odpowiednim czasie i nie martwimy się o to.” – przyznaje Marcel Olszewski z II Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika.

Jak można zauważyć uczniowie mają zróżnicowane opinie na temat strajku i egzaminów maturalnych. Sami dyrektorzy placówek niechętnie chcą się w tej sprawie wypowiadać. Dla nich też ta sytuacja jest trudna i stresująca. Jeden z dyrektorów pewnej włocławskiej szkoły średniej, przyznał, że w ich placówce zostaną podjęte wszelkie możliwe działania, aby mimo strajku matura się odbyła. Przygotowywane są większe sale, aby mimo „okrojonych” składów komisji uczniowie mogli przystąpić do egzaminu dojrzałości. Największe problemy nastąpią kiedy nadejdzie czas na egzaminy ustne.

Kilku nauczycieli przyznało, że sami obawiają się o to czy ich uczniowie przystąpią do matury, ale powiedzieli również, że to jedyne wyjście z sytuacji i nie zamierzają ustąpić.

Wczoraj odbyły się kolejne rozmowy rządu ze związkowcami na temat sytuacji nauczycieli.

Dzisiaj o godzinie 19:00 na placu przed Urzędem Miasta na Zielonym Rynku będzie miał miejsce drugi już Wiec Poparcia dla Nauczycieli.

Martyna Drzewiecka

Salon materacy Włocławek