REKLAMA

Autor: Michał Waliszewski

Pandemia spowodowała wiele zmian w naszym życiu i nie wyjęła spod swojego zasięgu także polityków. Obecnie najgłośniejsza jest sprawa dotycząca Józsefa Szajera, konserwatywnego polityka Fideszu, rządzącej partii Węgier którą kieruje premier Victor Orban. Węgry i Polska PiS, są sojusznikami nie tylko jeśli chodzi o stosunek do Unii Europejskiej, czy kontrolę polityków nad sądownictwem, ale także co do „wartości rodzinnych”.
József Szajer według kolejnych opisów nie znajdował się bynajmniej w umiarkowanym skrzydle swojej partii, do jakiego w Polsce można by w pewnych względach zaliczyć gowinowców, czy premiera Morawieckiego (po przeciwnej stronie byłby Zbigniew Ziobro). Zasłynąć miał silnym oponowaniem przeciw zwiększeniu praw LGBT, a jego pozycję w partii Orbana ma podkreślać fakt objęcia pozycji sędziowskiej w węgierskim Trybunale Konstytucyjnym przez jego żonę.
Przez lata politycy tacy jak Szajer pozostawali w ukryciu ze swoim „drugim życiem”. Teraz, kiedy wszelkie imprezy masowe są zakazane, także spotkania w większym gronie których celem jest używanie narkotyków (miały być znalezione przy europośle) i uprawianie seksu grupowego podpadają pod paragrafy.
Znamienne dla tego wydarzenia są opisy przedostające się do mediów, według których przyłapani na gorącym uczynku osobnicy mieli pretensje do policji, która zażądała wylegitymowanie się. Pretensje powodował fakt, że wszyscy byli rozebrani, więc nie mogli od razu okazać dowodów tożsamości. Sam europoseł najprawdopodobniej jest osobą, która próbowała uciekać przez okno, jednak zrobiła to na tyle nieudolnie że jedynie doznała pomniejszych kontuzji.
Wczoraj wieczorem została podana informacja, że dla węgierskiego europosła nie była to pierwsza podobna impreza. Z informacji „Het Laatste Nieuws” wynika, że Szajer twierdził że on sam także urządza podobne spotkania na Węgrzech.
Politico informowało, że w „spotkaniu” uczestniczyli także polscy dyplomaci. Według źródeł dziennikarki RMF FM, Katarzyny Szymańskiej-Borginon zostało wykluczone, że byli to Polacy. Potencjalnie te wersje nie muszą się wykluczać, ponieważ mogli to być konsultanci, czy prawnicy świadczący usługi polskim delegacjom i dyplomatom.

Estonia, Litwa, a także Argentyna.

Los nie był tak łaskawy dla Estonii, która poprzez swoje Ministerstwo Spraw Zagranicznych potwierdziła uczestnictwo w tym wydarzeniu swojego dyplomaty.

Będąc przy państwach bałtyckich, trzeba wspomnieć o litewskiej aferze która odbiła się szerokim echem także na międzynarodowych portalach. Podczas spotkania litewskiej Komisji Kultury, które z uwagi na pandemię covid odbywało się on-line, do kamery jednego z posłów – Petrasa Grazulisa – podszedł nagi mężczyzna. Poseł szybko wyłączył kamerę i zdążył już dwukrotnie zmienić wersję wydarzeń. Jak informuje natemat.pl, poseł Grazulis, jest zadeklarowanym konserwatystą, który należy do partii Porządek i Sprawiedliwość. Kilka lat temu na światło dzienne wyszła sprawa namawiania swojej partnerki do aborcji, mimo swoich deklaracji według których jest przeciwnikiem tego zabiegu.
Były kolega partyjny Grazulisa rozpoznał mężczyznę, którym ma być Dobilas Sinkevičius. Mężczyzna miał na portalach społecznościowych być gorącym zwolennikiem węgierskiego Fideszu.
Całe zdarzenie było transmitowane na YouTubie.

Inną ofiarą kamerek podczas prac komisji on-line i popularnego serwisu video, był argentyński deputowany Juan Emilio Ameri. Podczas debaty z innymi parlamentarzystami, która również była transmitowana przez YT, poseł zapomniał wyłączyć swojej kamerki i oddał się – jak to później opisał – „sprawdzaniu implantów piersi swojej partnerki”. Były już poseł, jest w trakcie rozwodu ze swoją małżonką. Kobieta nagrana na spotkaniu była jego asystentką. Ameri, członek Partia Justycjalistycznej (miejscowa centrolewica) został pozbawiony mandatu.