REKLAMA

Autor: Karolina Klimecka

Pierwotna teoria o tym skąd się wziął koronawirus mówiła, że pochodzi z tzw. „mokrego targu” w Wuhan (Wuhan seafood market), czyli miejsca (ale ten w Wuhan nie jest jedyny w Chinach), gdzie krew, kał i inne płyny fizjologiczne dostępnych „towarów” mieszają się na każdej dostępnej tam powierzchni. Tam nie ma czegoś takiego jak środki dezynfekujące, „Sanepid” czy inne formy przestrzegania jakichkolwiek zasad sanitarnych.

Seafood market/ zdjęcie pochodzi ze strony Business Insider
Seafood Market zdjęcie pochodzi ze strony Business Insider

Wśród „asortymentu” dostępnego na takiego typu targowiskach znajdziemy m.in. cywety. Czy ktoś z Was wie co to za zwierzęta? Ja dowiedziałam się tylko i wyłącznie poprzez pojawienie się epidemii i swoją ciekawość, żeby zobaczyć co może lądować na talerzach chińczyków.

Cyweta / zdjęcie pochodzi ze strony Business Insider

Cywety to nie jedyny wymysł gastronomiczno-kulinarny w krajach dalekowschodnich. Można kupić, aby zjeść oczywiście, młode wilczki, psy, szczury, węże, nietoperze i jeszcze parę różnych gatunków zwierząt. Te wszystkie stworzenia, gnieżdżone w klatkach, zarzynane, gotowane, pieczone są na bieżąco, w zależności od potrzeb klienta. I ludzie w Chinach (a także innych częściach Azji) nazywają to kulturą. Kulturą kulinarną. I taką kulturą nazywają też jedzenie żywcem małych, świeżo urodzonych myszek, czy żab i nietoperzy.

Nietoperze w sprzedaży na tzw. „mokrym targu”.

Ta kultura nie raz była przyczyną epidemii na świecie. Epidemia SARS, która nas bezpośrednio nie dotknęła, pojawiła się początkowo w Chinach, w listopadzie 2002 roku. Naukowcy przypuszczają, że do pierwotnego zachorowania doszło w wyniku kontaktu ze zwierzętami trzymanymi w klatkach na targu. W tym czasie stwierdzono zakażenie cywet, fretek i kotów tym wirusem. MERS, który pojawił się parę lat później na Bliskim Wschodzie i w Korei Południowej, to wirus, który pochodzi, według naukowców, od wielbłądów i nietoperzy. Sposób pierwotnego zarażenia zapewne ten sam, co w przypadku koronawirusa i SARS.

Chiny wiedziały o pojawieniu się nowego wirusa, który powoduje specyficzne zapalenie płuc, w połowie listopada 2019 roku. Pod koniec grudnia, chiński okulista dr Li Wenliang, który pracował w jednym ze szpitali w Wuhan, informował swoich znajomych na chińskiej platformie internetowej, że pojawiła się nowa choroba podobna do tej, która powodowana była przez wirus SARS. Okulista został zastraszony przez chińską policję, zmuszony do podpisania odpowiedniego oświadczenia. W lutym zmarł z powodu zarażenia koronawirusem.

Dr Li Wenliang

Ostatnio w mediach międzynarodowych pojawiła się informacja, że zaginęła chińska lekarka, która kierowała oddziałem ratunkowym w szpitalu w Wuhan. Doktor Ai Fen próbowała ostrzec społeczność międzynarodową przed nadchodzącą epidemią. Została ukarana przez dyrekcję szpitala naganą za sianie paniki i oskarżona o rozpowszechnianie fałszywych informacji w mediach społecznościowych. W trakcie wywiadu dla Radio Free Asia poinformowała, że chińskie władze zablokowały ujawnienie informacji na temat epidemii. „Żałuję, że nie zrobiłam w tej sprawie więcej. Gdybym wiedziała, jakie będą rozmiary epidemii, nie dbałabym o nagany. Ostrzegałabym każdego spotkanego na ulicy” – mówiła w wywiadzie. Teraz słuch po lekarce zaginął. W najlepszym przypadku jest w areszcie domowym.

Dr Ai Fen

Zapewne słyszeliście, że w Chinach dziwnym trafem zmniejszyła się, jak nigdy dotąd, liczba numerów telefonii komórkowej. Pisaliśmy o tym w jednym z wcześniejszych artykułów. Poniżej link do niego:

Liczba ofiar śmiertelnych według oficjalnych chińskich danych wyniosła około 3300 osób. Według nieoficjalnych danych liczbę tę należałoby bardzo zwiększyć.

W Chinach w ostatnich tygodniach zaczęto wydawać rodzinom prochy osób zmarłych z powodu koronawirusa. Krematoria pracują 24h na dobę wydając około 500 urn dziennie, a obywatele Wuhan mówią, że nad miastem unosi się tzw. „smog śmierci”. Skoro w samym Wuhan zmarło tylko 2535 osób z powodu koronawirusa, to czemu terminy wydania urn ze szczątkami bliskich, są nadal kwietniowe?

Puste urny dostarczone do jednego z krematoriów w Wuhan

Według oficjalnych danych pochodzących z Chin, epidemii koronawirusa już tam nie ma, a według nieoficjalnych nadal jest, tylko zakazane jest raportowanie zakażeń przez szpitale i podawanie tego do wiadomości publicznej. Takie działanie władz chińskich, czyli nie wykazywanie od samego początku skali zachorowań, doprowadziło między innymi do tego, że wczoraj w Stanach zanotowano największą ilość zgonów od wybuchu pandemii. Wczoraj w Stanach umarło prawie 2 tysiące osób tylko z tego powodu. Podobnie jest we Francji, w której to, tylko wczoraj zmarło ok 1400 osób.

Są dostępne różne wskaźniki i różne prognozy mówiące o tym jak długo to potrwa czy jak wielu ludzi umrze. W samej tylko Europie w oparciu o co niektóre wyliczenia, ma umrzeć ok 150 tys. osób, w tym aż 66 tys. w samej Wielkiej Brytanii. W Polsce ok 1950 osób ma umrzeć do końca maja.

Społeczność międzynarodowa najbardziej martwi się o daleko idące skutki gospodarcze, które dotkną każdą branżę. Każdy z nas, mniej lub bardziej, odczuje skutki chińskiego wirusa zwanego w Stanach CCPVirus (Chinese Comunist Party Virus). Jak duże będą te skutki? Na chwilę obecną zapewne nikt nie jest w stanie stworzyć na tyle realnych wyliczeń, ponieważ nikt nie wie, ile tak naprawdę potrwa pandemia. Wyliczenia nie będą miały nic wspólnego z prawdą, jeżeli my nie zachowamy się właściwie i rozniesiemy dalej wirus.

Jak bardzo zbiedniejmy jako Państwo? Jak bardzo cofniemy się w rozwoju gospodarczym? Dziś przeczytałam, że już po epidemii będzie u nas jak w latach 90-tych. Czyli nie będzie dobrze. Lata ciężkiej pracy nad polepszeniem naszego państwowego bytu zmarnieją, między innymi w wyniku niewłaściwego działania państwa chińskiego. W wyniku celowego zakłamywania społeczności międzynarodowej o prawdziwej skali wirusa, który nie miał prawa opuścić Wuhan.

Skala zgonów z powodu koronawirusa nie zamknie się tylko na tych co umrą z powodu zakażenia. Weźmy pod uwagę biedniejące społeczeństwa, ograniczenie finansowej pomocy dla chociażby krajów afrykańskich, samobójstwa popełniane z powodu bankructw, zmniejszoną pomoc medyczną dla ludzi chorych na choroby przewlekłe bądź inne w wyniku walki służb medycznych z pandemią i skierowanie na to głównie uwagi.

Jedno jest pewne – nasz codzienny świat nie będzie już takim jaki był. Zapewne maseczki i rękawiczki jednorazowe staną się artykułami codziennego zakupu, a nagminne dotykanie wszystkiego wyjdzie z naszych przyzwyczajeń. Czy staniemy się tacy jak Szwedzi i będziemy z natury unikać wzajemnego towarzystwa, a tym samym potencjalnego zagrożenia?

Czy Chiny, które od samego początku nie informowały o prawdziwych liczbach osób zakażonych i zmarłych z powodu COVID-19, umniejszając rozmiary tej epidemii i porównując ją do epidemii grypy, co spowodowało, że społeczność międzynarodowa nie przygotowała się w sposób optymalny do tego co jest, powinny ponieść konsekwencje całego kryzysu? W Stanach Zjednoczonych pojawiła się petycja do prezydenta Donalda Trumpa, w której to twórcy wzywają, aby uznać chiński rząd odpowiedzialnym za trwającą pandemię. Pamiętajcie – u nas fabryki stoją, a tam już pracują. Jak bardziej niż dotychczas w związku z tym, Chiny opanują gospodarkę międzynarodową? I jak wiele „zarobią” na pandemii międzynarodowej?

https://petitions.whitehouse.gov/petition/petition-president-donald-trump-hold-chinas-government-accountable-coronavirus