REKLAMA

Autor: Maciej Grudziński

Poznałem ich jesienią 2010 roku.

Byłem wtedy świeżo zatrudnionym kelnerem/barmanem w czterogwiazdkowym hotelu, a oni świeżo zatrudnionymi serwisantami ciężkiego sprzętu przy budowie czterogwiazdkowej autostrady A1 Toruń – Stryków. Puddy, Barry, Mourice, Owen i John – tak właśnie mieli na imię.

Fakt 1: Byli Irlandczykami.

Jak sami o sobie mawiali – tymi prawdziwymi, z Republiki, z Limmerick. Nigdy wcześniej nie znałem żadnego Irlandczyka. A tu aż tylu i w dodatku sami prawdziwi! Puddy (Padi) – wielki grubasek, jak niedźwiedź, wesoły, lider grupy; Barry – średni, krępy, kręcony brunet w okularach; Mourice – mały, szczupły, posiwiały blondynek, z kolczykami w uszach, niczym elf; Owen – wysoki, dobrze zbudowany, przystojny brunet; John – typowy mały, spokojny, podrudawy, piegowaty blondyn. Po kilku dniach zjechało się ich jednak jeszcze więcej, i jeszcze więcej, a nam zabrało sporo czasu poodróżnianie ich od siebie. Okazało się, że większość to podrudawi blondyni około czterdziestki, a młodzi oryginalni irlandzcy przystojni bruneci, jak Owen, to, na nieszczęście włocławianek, nieliczne wyjątki. Ostatecznie zagościliśmy w naszym hotelu około dwudziestu Irlandczyków, zaś w całym mieście co najmniej pięćdziesięciu. Zamieszkali na dwa lata.  Pierwsza poznana piątka okazała się na moje szczęście trzonem całej grupy. Sam Włocławek nie pamięta zaś takiego najazdu obcokrajowców od czasów wielkiej budowy Azotów i słynnych dziesięciopiętrowych anglików dla przyszłej załogi fabryki.

Tak czy inaczej, cieszyli się sklepikarze, cieszyli się hotelarze, cieszyli się bezrobotni mieszkańcy włocławskiego powiatu, a nader wszystko cieszyli się kelnerzy i barmani, tacy jak ja. Przyjazd takiej grupy zagranicznych, prostych w gruncie rzeczy, robotników był wyśmienitą okazją do zarobienia dobrych pieniędzy i na nich, i  d z i ę k i  nim. Dlaczego?

 Fakt 2: Ruszyła budowa AUTOSTRADY A1.

Będziemy kiedyś opowiadać dzieciom, że w naszym kraju to nie było kiedyś wcale stadionów i autostrad, aż tu nagle przyszła decyzja o powierzeniu naszej ojczyźnie organizacji Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej w 2012r., no i trzeba było te brakujące autostrady i stadiony zbudować. Pewnie pokolenie mojego dwuletniego syna będzie żyło w przekonaniu, że Polska (przywołując Jerzego Pilcha) od zawsze była piłkarską potęgą, skoro organizujemy Euro 2012, od zawsze miała wielkie stadiony, i od zawsze miała tak piękne autostrady. Szkoda, że tylko cztery – i autostrady i stadiony – i szkoda, że nie wiadomo czy takie piękne.

Chłopaki z Irlandii okazali się nieznanymi w tej części Europy masowymi pochłaniaczami piwa.

Fakt 3: Irlandczycy uwielbiają piwo.

Ku mojemu zdziwieniu nie był tym piwem irlandzki Guinness, a amerykański Miller. Sprawa, jak się szybko okazało, dotyczy tego, że Miller jest dla Irlandczyków (na pewno tych z Limmerick!) najsmaczniejszym piwem. Ponadto, jeśli chodzi o ilość wypitego trunku, to dodatkowo pomagają małe butelki. Wprost idealna Irlandzka piwna proporcja. Słaby, smaczny, w małej butelce – można go dużo wypić! Ile? Co najmniej do piętnastu w sobotni wieczór. Przy założeniu, że pije co najmniej dziesięć osób (co okazało się normą) otrzymujemy z kolei idealną proporcję polskiego barmana (czyli moją idealna proporcję!) – Miller = mały i drogi + grupa Irlandczyków; sprzedaż Millera = dobra kasa dla barmana!

Fakt 4: Jestem wdzięczny Donaldowi i kocham Platiniego i Bońka.

Za co jestem wdzięczny Donaldowi?

Za co kocham Platiniego i Bońka?

Wszystko sprowadza się do tego, że każda moneta lądująca w mojej kieszeni jest konsekwencją decyzji co najmniej jednego z tych panów, o ile nie obu. Tak! Zarabiam dobre pieniądze dzięki Donaldowi i Platiniemu i Bońkowi!

Jak to możliwe!?

Oto prosty schemat: nasz rząd pod kierownictwem premiera Donalda podejmuje decyzję o gotowości i chęci zorganizowania piłkarskich mistrzostw Europy w naszym kraju; zapada decyzja o zgłoszeniu naszej kandydatury; UEFA pod wodzą Platiniego i przy historycznym pressingu Bońka, na swoim dawnym klubowym koledze Platinim, ogłasza megahistoryczną decyzję o wybraniu Polski i Ukrainy gospodarzami Euro 2012; ukraińscy biznesmeni fundujący całą kampanię się radują; rusza narodowy plan przygotowań do Euro; zapadają decyzje o budowie stadionów i zrealizowaniu planowanych projektów budowy autostrad; ruszają przetargi, wydawane są koncesje; zapada decyzja, że A1 Toruń – Stryków będzie przebiegała nieopodal Włocławka; pojawiają się podwykonawcy z zagranicy; serwisantami wozideł, koparek i ciężkiego sprzętu Komatsu zostają Irlandczycy; Irlandczycy kwaterują się w czterogwiazdkowym włocławskim hotelu; szef kuchni owego czterogwiazdkowego hotelu zwiększa pięciokrotnie zapotrzebowanie na steki i łososie, podstawowe składniki diety nowych wyspiarskich gości; manager lokalu zaś zaopatruje bar hotelowej restauracji w niekończące się ilości, wcześniej niepotrzebnego piwa Miller, jako równie ważne filary diety nowych wyspiarskich gości; rozpoczynają się cosobotnie spotkania irlandzkie mocno naznaczone stekami, łososiami i zapijane Millerami; odmienia się los hotelowych kelnerów i barmanów, którzy wynoszą z tych spotkań wory pod oczami, żylaki na nogach  i kieszenie pełne napiwków; poprawia się sytuacja finansowa rodzin owych kelnerów, którzy z napiwków dorabiają drugą, a nierzadko i trzecią wypłatę, co z takimi zarobkami sytuuje ich wyraźnie powyżej nie tylko swojej grupy zawodowej w mieście. Tym samym stać ich na zakup wszelkiego rodzaju niezbędnych już dzisiaj do życia iPodów, iPhonów, iPadów, iMaców, Tabletów i reszty iGadżetów…  oraz…  nowych Audi, VW, BMW… trójek, czwórek, a nawet i piątek. W dobie HD, 3D, LTE, Wi-Fi, Last Minute, Last Girl, Last Chance i Sale -70%  nie ma czasu na niewłaściwe decyzje, bezproduktywne godziny, niewyrobienie targetu, zmarnowanie dobrej imprezy, dobrego towaru, dobrej dziewczyny, ciacho-chłopaka, a nade wszystko wyprzedaży bluzek w NewYorkerze i Zarze!!

I Like It!!!

Lajkowanie wszystkiego zaczyna przypominać akceptowanie czegoś, włączanie w krąg przedmiotów i zjawisk rzeczywistych stwarzanie na nowo. Jakby niezalajkowany przedmiot, fotka czy event przestaje istnieć, nie ma jej, nie istnieje, umarła, a może raczej nie żyła, nikt jej nie zauważył.

Dziękuje wam: Donaldzie Tusku i Michelu Platini, Zbigniewie Bońku, za Euro 2012!

Zapamiętam Euro 2012 do końca życia, a mecze postaram się obejrzeć wszystkie na tyle, na ile będę mógł oderwać się od podawania Irlandczykom Millera. Stojąc tak przy nich, patrząc jednym okiem na transmisję (mamy nad barem piękną czterdziestocalową plazmę), a drugim na moich przyjaciół z zielonej wyspy, będę dziękował Bogu, że Donald zgłosił, a Platini wybrał Polskę na gospodarza Euro 2012!

Dziękuję Donald, dziękuję Michel, dziękuję Puddy, Barry i chłopaki, dziękuję Irlandii, że ma tak cudowną tradycję picia piwa, dziękuję Włochom, że rozlewają Millera na licencji z Milwaukee, dziękuję Zbyszku Bońku za bycie ambasadorem futbolu oficjalnie i przyjacielem Platiniego prywatnie, dziękuję Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, dziękuję projektantom i architektom za plan A1, dziękuję Komatsu i Hydrobudowie za znalezienie takich cudownych mechaników z Irlandii, dziękuję na końcu mojemu menagerowi, że dał mi szansę i zatrudnił mnie w tym hotelu.. w czasie budowy A1 przed Euro 2012!

Fragmenty pochodzą z niepublikowanej powieści: „Dzieci Manufaktury czyli Trzy lata w Tybecie. Rok pierwszy”, autor: Maciej Grudziński.