REKLAMA

Autor: Karolina Klimecka

22 kwietnia obchodzimy Dzień Ziemi. Dziś ten dzień, w dobie pandemii koronawirusa, przeniósł się do internetu, ale czy w związku ze zmianą sytuacji ludzkości, problemy Ziemi uległy zmianie? Nic bardziej mylnego! Jest jeszcze gorzej niż było!

Rok 2020 dla Ziemi i ludzkości nie zaczął się dobrze. Pamiętacie pożary w Australii? Setki tysięcy kilometrów kwadratowych buszu uległo spaleniu, miliony różnych gatunków ssaków, ptaków i gadów zginęło. Australia musiała zmierzyć się z największymi pożarami w swojej historii. Tragedia Australii stała się tragedią całego świata, ponieważ w wyniku pożarów zginęło wiele gatunków endemicznych, czyli takich, których na innych kontynentach nie znajdziemy. W wyniku pożarów uległy zatraceniu na zawsze.

Źródło: YouTube.com / Today

Tragedia jednego kraju ma skutki uboczne w drugim – tak napisała na swoim Twitterze Helen Clark, była premier Nowej Zelandii, komentując wpływ pożarów w Australii na sytuację w Nowej Zelandii. W wyniku tak dużych pożarów buszu, ilość wysłanego w powietrze pyłu spowodowało zmianę koloru lodowców w Nowej Zelandii na karmelowo. Zmiana zabarwienia lodowców zmniejszyła ich możliwość do odbijania światła słonecznego, tym samym zwiększając podatność na topnienie o około 20-30 procent.

Pod koniec zeszłego roku, w Chinach, wybuchła epidemia koronawirusa, a epidemia w Europie ma miejsce właśnie teraz, w pierwszej połowie 2020 roku. Przyszło nam się zmierzyć z nową rzeczywistością, z nowymi warunkami w jakimi musimy funkcjonować. Czy szczerze mówiąc nie zasłużyliśmy sobie na to? Nie zasłużyliśmy sobie na karę za niszczenie, zaśmiecanie i mordowanie wszystkiego tego co jest częścią naszego ekosystemu?

Nie odchodźmy daleko, zostańmy na polskim „podwórku”. Zmiany w przepisach prawa w zakresie wejścia do lasu, w czasie gdy jest polowanie. Uprzywilejowanie myśliwych i rzeź dzików pod hasłem walki z ASF czyli chorobą pod nazwą Amerykański Pomór Świń. Ostatnie głosowanie w Sejmie na projektem, żeby dzieci mogły uczestniczyć w polowaniach. I na koniec nadchodząca wielkimi krokami susza największa w naszej historii. Powiedzmy sobie szczerze – to wszystko nasza wina, która została spowodowana tylko i wyłącznie naszym działaniem.

Zdjęcie pochodzi ze strony FB Leśny Patrol – Ludzie przeciwko myśliwym

Susza w Polsce daje już o sobie znać. Zapewne słyszeliście, że płonie jeden z najcenniejszych obszarów przyrodniczych w Polsce – Biebrzański Park Narodowy. Przejmowaliśmy się niedawno i płakaliśmy nad Australią. Dziś płonie największy polski park narodowy, jedne z najlepiej zachowanych torfowisk w Europie – możemy przeczytać na oficjalnym fanpage’u BPN. Wczoraj rano pożar ten miał powierzchnię już 1,5 tys. hektarów, czyli to prawie tyle co 2 tysiące boisk piłkarskich. Biebrzański Park Narodowy to ptasi raj. Tysiące gęsi, kaczek, wiele batalionów, rycyków, kulików zatrzymywało się tu na wiosennych migracjach, by się wzmocnić przed dalszą wędrówką – napisał dyrektor Biebrzańskiego Parku Narodowego Andrzej Grygoruk. I ten raj też właśnie ulega zatraceniu.

KOMUNIKAT DYREKTORA BIEBRZAŃSKIEGO PARKU NARODOWEGOMinisterstwo Środowiska i Lasy Państwowe zapewniają pełne…

Opublikowany przez Biebrzański Park Narodowy Wtorek, 21 kwietnia 2020

Susza dała o sobie znać również w obszarze okalającym Czarnobyl na Ukrainie. Od początku kwietnia płonie Strefa Wykluczenia. Pożary w okolicach Czarnobylu zdarzają i nie są czymś nowym, ale skala tegorocznego przebiła wszystkie dotychczasowe. Pożar pochłonął już kilka wiosek w tym wioskę Iłownica. Ogień dotarł do ośrodka wczasowego Bajeczny, gdzie w 1986 r. mieszkali likwidatorzy skutków katastrofy, do Czerwonego Lasu, nazwanego tak po katastrofie, kiedy sosny zmieniły kolor. Zbliżył się też do Prypeci i budynków samej elektrowni, a także do sarkofagu, jakim przykryto szczelnie Blok IV, gdzie nastąpiła awaria. Pył z pożarów w okolicach Czarnobylu może nie dotarł nad Polskę, ale w Kijowie alerty smogowe świeciły na czerwono.

Kyiv is experiencing the very rare phenomenon – that’s sandstorm in the city. Resembles ‘Mad Max: Fury Kyiv’. And how are you doing? 😉

Opublikowany przez Kyiv Not Kiev Czwartek, 16 kwietnia 2020

Dziś przeczytałam, że Dyrektor Generalny Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) Tedros Adhanom Ghebreyesus, w piątek w czasie swojego briefingu, wyraził swoją opinię na temat tzw. „mokrych targów” – czyli miejsc uznawanych za źródło wybuchu epidemii koronawirusa. Dla niewiedzących co to „mokry targ” – to targ, w którym sprzedawane jest wiele gatunków różnych zwierząt m.in.: psów, kotów, wilczków, nietoperzy, szczurów, które wielokrotnie są tam zabijane, a ich płyny fizjologiczne mieszają się między sobą. No i ten pan piastujący te jakby wydawało się zaszczytne stanowisko ( stanowisko pewnie zaszczytne, choć zapewne niewłaściwa osoba na tym miejscu) poinformował, że mokre targi są ważnym źródłem niedrogiego jedzenia i utrzymania dla milionów ludzi na całym świecie, czym dał przyzwolenie na dalsze ich funkcjonowanie. Wszyscy zapewne zdajemy sobie sprawę, że w takiej sytuacji kolejne epidemie, których źródłem będą tzw. mokre targi, to tylko kwestia czasu.

Nie odbiegając już bardzo daleko, wracam teraz na swoje własne, lokalne podwórko. Mieszkam przy ścianie lasu. Parę razy w roku ze względów ekologicznych, estetycznych i bezpieczeństwa zbieram przy pobliskiej leśnej drodze śmieci, które wyrzucane są przez okolicznych „tubylców”, choć może tubylcy tu obraziliby się na mnie. Za każdym razem ilość szklanych butelek po przysłowiowych „małpeczkach” jest zatrważająca, a poziom alkoholizmu narodowego, którego wskaźnik ląduje w moich workach na śmieci, poraża. Dziś w nocy, w okolicach mojego domu musiało coś się palić, ponieważ jadące na sygnałach samochody straży pożarnej wybudziły mnie ze snu. Podpalenie, zaprószenie ognia czy już susza? Najgorsze jest to, że szklanych butelek w już suchym lesie nie ubywa, a sytuacja nie ulegnie polepszeniu wraz ze wzrostem temperatury, stąd pożary lasów to też już nasze lokalne zmartwienie.

Zbiory śmieci sprzed 2 miesiący.

Należy pamiętać o tym, biorąc pod uwagę to co się obecnie dzieje w naszym otoczeniu, że my bez Ziemi nie przeżyjemy, a Ziemia bez nas odżyje. Dbajmy o nią i pamiętajmy, że Dzień Ziemi powinien mieć miejsce codziennie, nie tylko 22 kwietnia każdego roku. W dobie panującej pandemii zastanówmy się nad swoim zachowaniem i przyszłość Ziemi równajmy z przyszłością ludzkości. Dajmy dobre życie naszym dzieciom i wnukom. Niech ekologia na dobre zagości w naszych codziennych działaniach.