REKLAMA

W pierwszym meczu 3. rundy eliminacji Ligi Konferencji Raków Częstochowa zremisował bezbramkowo z Rubinem Kazań. Mimo to częstochowianie mogą być zadowoleni z tego rezultatu.

Raków w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Konferencji nie był może skazywany na pożarcie przez Rubin Kazań, ale też nie był faworytem starcia. Potwierdzać tę tezę zdawali się bukmacherzy, którzy na ten mecz przygotowali wyrównane kursy. I wbrew oczekiwaniom wszystkich to piłkarze Rakowa od pierwszych sekund odważnie zaatakowali swojego rywala. Jednak w 5. minucie golkiper gospodarzy sam sprokurował groźną sytuację złym przyjęciem futbolówki. Na szczęście nie wykorzystali tego przyjezdni. Przez pierwszy kwadrans to Raków dominował, był aktywniejszy. Brakowało jednak konkretów w postaci celnych strzałów. W 16. minucie powinno być 1:0 dla Rubina Kazań, ale nie było, gdyż świetnie na linii zachował się Kovacević. Kwaracchelia otrzymał prostopadłe podanie w polu karnym, uderzył bez przyjęcia, ale bośniacki golkiper w kapitalnym stylu wybronił ten strzał.

To była najgroźniejsza sytuacja w pierwszej połowie w wykonaniu obu drużyn. Kibice zgromadzenia na stadionie oraz oglądający spotkanie na stadionie mogli obserwować wyrównane widowisko. Piłkarze z Kazania mieli problem z wyjściem spod pressingu podopiecznych Marka Papszuna i bardzo często wybijali piłkę na oślep. Niestety na swoją niekorzyść gospodarze nie potrafili tych okoliczności wykorzystać. Trzeba przyznać, że w pierwszej połowie przyjezdni mieli duży problem z kontuzjami, gdyż trener Rubina musiał zmienić aż dwóch piłkarzy przed przerwą.

Drugie 45 minut mogło świetnie rozpocząć się dla graczy Rakowa. W 48. minucie Ivi Lopez wykonywał rzut wolny ok 25 m przed bramką Diupina, ale piłka po jego strzale zahaczyła o mur i minimalnie przeleciała obok prawego słupka. Gospodarze starali się najczęściej przeprowadzać akcje skrzydłami, gdzie swoją szybkość próbowali wykorzystać Patryk Kun i Wiktor Długosz. W ostatnim kwadransie wyróżniał się na tle rywali także Daniel Szelągowski. Podopieczni Marka Papszuna angażowali dużą liczbę zawodników w ataki, przez co w momencie straty piłki bardzo często dochodziło do nieprzepisowego powstrzymywania przeciwników, a co za tym idzie do otrzymywania żółtych kartoników.

To, na co mogli narzekać kibice, to zdecydowanie bardzo mała liczba celnych strzałów. Mimo tego, oglądali z pewnością żywy mecz, w którym piłka znajdowała się raz pod jednym, raz pod drugim polem karnym. Jednak fani nie zobaczyli w tym spotkaniu bramek, co znaczy, że rewanż w Rosji rozstrzygnie o awansie Rakowa lub Rubina do kolejnej rundy.

Raków Częstochowa – Rubin Kazań 0:0 (0:0)

Raków Częstochowa: Kovačević – Tudor, Niewulis, Arsenić – Wdowiak (67′ Długosz), Poletanović, Papanikolaou (77′ Szelągowski), Kun – Cebula (82′ Musiolik), Lopez – Gutkovskis (67′ Guedes)

FC Rubin Kazan: Diupin – Zotow, Uremović, Begić, Zujew (18′ W.Ignatjew) – Jevtić (83′ Musajew), Abildgaard, Szatow (29′ Kostiukow) – Hakšabanović, Despotović, Kwaracchelia (84′ Bakajew).

Żółte kartki: 43′ Niewulis, 58′ Papanikolau, 78′ Arsenić, 83′ Kun – 90+2′ Kostiukow

Sędzia: João Pinheiro (Portugalia)