REKLAMA

Na stadionie we Wrocławiu kibice zobaczyli sporo bramek, ale też dobrą grę Śląska, w szczególności w ofensywie. Gospodarze zremisowali 3:3 z Araratem Erywań i awansowali do kolejnej rundy eliminacji Ligi Konferencji.

Wypracowana w Armenii dwubramkowa zaliczka Śląska pozwoliło podopiecznym Jacka Magiery na duży komfort w drugim meczu. Jednak Ci, którzy spodziewali się, że wrocławianie będą czekać na kontry to był w grubym błędzie. Gospodarze nie zamierzali czekać na to, co zrobią ich rywale i już w drugiej minucie objęli prowadzenie. Mateusz Praszelik zagrał na lewe skrzydło do Garcii. Hiszpański skrzydłowy zagrał płasko w pole karne, tam nie popisał się z interwencją Ermakov i „wypluł” piłkę przed siebie. Dopadł do niej Robert Pich i skierował ją do pustej siatki. Podopieczni Jacka Magiery nie chcieli spocząć na laurach i raz za razem atakowali bramkę Araratu. W 17. minucie piłkę na skraju pola karnego otrzymał Erik Exposito. Hiszpan bez zastanowienia uderzył mocno w kierunku bramki Ermakova, ale golkiper Armeńczyków poradził sobie z tym strzałem w znakomitym stylu.

Kilka minut później piłkarze gości poważnie zagrozili bramce strzelonej przez Szromnika. Najpierw Deble po składnej akcji gości uderzył nad poprzeczką, a następnie świetnej szansy nie wykorzystał Malakyan. Niemniej te dwie sytuacje napędziły sporo wiatru w żagle graczom Araratu, którzy od 20. minuty zaczęli dominować na boisku. Ich przewaga została udokumentowana w 40. minucie. Kapitalną akcję przeprowadzili goście – Malakyan otrzymał piłkę przed polem karnym, zagrał z pierwszej piłki do Kone, a ten nie miał problemów z pokonaniem Szromnika. Gospodarze nie zdążyli otrząsnąć się jeszcze z pierwszej straconej bramki, a już musieli wyjmować futbolówkę z siatki po raz drugi, Piłkę przed polem karnym stracili wrocławianie, Deble otrzymał podanie na skrzydle, zagrał wzdłuż bramki do Kone, a napastnik Araratu zdobył swojego drugiego gola tego dnia.

Podopieczni Jacka Magiery próbowali odrobić straty i dwie znakomite szanse miał najlepszy piłkarz Śląska – Robert Pich. Słowacki ofensywny pomocnik najpierw minimalnie uderzył obok prawego słupka, a następnie po rzucie rożnym i wybiciu piłki przez obrońców Araratu uderzył bardzo silnie zza pola karnego, ale Ermakov zdołał sparować futbolówkę na słupek. Po pierwszej połowie Śląsk przegrywał 1:2 i postawił się w bardzo kiepskiej sytuacji.

W przerwie Jacek Magiera wyraźnie podziałał mobilizująco na swoich piłkarzy, gdyż Ci od razu rzucili się do odrabiania strat. Już trzy minuty po wznowieniu gry Rafał Makowski strzelił bramkę wyrównującą, ale nie została ona uznana z powodu zagrania ręką pomocnika Śląska. Jak mówi jednaka stare przysłowie – co nie odwlecze, to nie uciecze. 10 minut później gospodarze w końcu dopięli swego. Krzysztof Mączyński dośrodkował z rzutu rożnego, Wojciech Golla strącił piłkę, a Szymon Lewkot wpakował ją do siatki. Podopieczni Jacka Magiery jednak nie zwalniali tempa i już w 65. minucie wyszli ponownie na prowadzenie. Erik Exposito rozprowadził futbolówkę na prawe skrzydło do Patryka Janasika. Wahadłowy wrzucił piłkę w pole karne, na wyprzedzenie zagrał Robert Pich, a ten uderzył świetnie z pół woleja i pokonał Ermakova.

180 sekund mogło być 4:2. Exposito znalazł się przed Ermakovem i próbował przerzucić piłkę nad Ermakovem, ale golkiper Araratu zachował się świetnie w tej sytuacji. Piłkarze gości nieco opadli z sił i nie atakowali wrocławian z taką zawziętością, jak w pierwszej połowie. W 84. minucie mógł swoją bramkę zdobyć Exposito. Hiszpan znalazł się po raz kolejny przed Ermakovem, ale pogubił się w tej akcji, wybijając piłkę poza linię końcową. 5 minut później mieliśmy jednak remis. Obrona Śląska pogubiła się jednak w tej sytuacji i dała rywalom dojść do głosu. Silue otrzymał prostopadłe podanie z głębi pola i pewnie pokonał Michała Szromika. Gospodarze jednak do ostatnich chwil walczyli o zwycięstwo i byli bliski jego odniesienia. Fabian Piasecki, który kilka chwil wcześniej wszedł na murawę, mógł dwukrotnie pokonać Ermakova. Najpierw efektownie nożycami, a następnie strzałem głową. Dwukrotnie jednak „skórę” swoim kolegom ratował armeński golkiper. To była ostatnia ciekawa sytuacja w tym meczu i to Śląsk mógł cieszyć się z awansu do kolejnej rundy.

Śląsk Wrocław – Ararat Erywań 3:3 (1:2)

Bramki: 2′,65′ Pich, 58′ Lewkot – 40′, 42′ Kone, 89′ Silue

Śląsk Wrocław: Szromnik – Lewkot, Golla, Tamás – Janasik (87′ Pawłowski), Mączyński, Makowski, Garcia – Praszelik (38′ Sobota), Pich, Exposito (88′ Piasecki)

Ararat Erywań: Jermakow – Bravo, Prljević, Mkojan, Margarjan – Pobulić (79′ Aliyu), Manojan (73′ Malakyan) – Arakeljan (63′ Stanojević), Déblé (73′ Silue), E. Malakjan (63′ Hakobyan) – Koné

Żółte kartki: 77′ Lewkot – 64′ Margaryan, 75′ Silue

Sędzia: Iwan Arwel Griffith (Walia)