Fot. fiba.com
REKLAMA

Polscy koszykarze pokonali Rumunię w trzeciej kolejce eliminacji do Eurobasketu 2022. Liderem naszej kadry był Michał Sokołowski, który zdobył 17 punktów. Kolejny mecz Biało-Czerwonych już w poniedziałek, kiedy to zmierzą się z Izraelem.

Pierwsze spotkania w eliminacjach do Eurobasketu, który odbędzie się we wrześniu 2022 roku, Polacy rozgrywali w lutym. Biało-Czerwoni najpierw przegrali w Gliwicach z Izraelem (71:75), a później wygrali w Saragossie z Hiszpanią 80:69. Kolejny mecz podopieczni Mike’a Taylora mieli grać w Rumunii, jednak ze względu na pandemię koronawirusa grupa A rozgrywa swoje spotkania w „bańce” w Walencji. Rumunia przed meczem z naszą kadrą miała na koncie dwie porażki i nie była stawiana w roli faworyta w starciu z Biało-Czerwonymi.

W porównaniu do kadry meczowej z lutowych spotkań brakuje przede wszystkim AJ Slaughtera, który był zdecydowanym liderem naszej reprezentacji. Do Walencji Mike Taylor nie zabrał także Adama Waczyńskiego, ale akurat tego gracza także nie było w lutym, choć całe środowisko cały czas nie zgadza się z decyzją szkoleniowca. W ostatniej chwili ze składu wypadł Mateusz Ponitka, ponieważ jego wynik testu na koronawirusa wyszedł niejednoznaczny. Jego miejsce na mecz z Rumunią zajął Łukasz Kolenda. W składzie znaleźli się natomiast m.in. dwaj gracze Polskiego Cukru Toruń – Aaron Cel oraz Damian Kulig.

Od początku sobotni pojedynek Polaków z Rumunią układał się pomyśli podopiecznych Mike’a Taylora. Biało-Czerwoni zaczęli od serii 15:0 i rywale pierwsze punkty zdobyli dopiero w 8. minucie pierwszej kwarty. Ostatecznie tę część Polacy wygrali 24:7. Skuteczne pierwsze dziesięć minut pozwoliło naszym reprezentantom grać spokojniej, co także zaczęli wykorzystywać rywale. Druga kwarta była już zdecydowanie bardziej wyrównana, ostatecznie jednak wygrana przez Polaków 21:17. Tym samym Biało-Czerwoni do przerwy prowadzili 45:24.

W pierwszej połowie Polacy oddali pięć skutecznych rzutów z dystansu, przy zaledwie dwóch „trójkach” rywali. Ponadto nasi reprezentanci zdecydowanie częściej stawali na linii rzutów wolnych i skutecznie to wykorzystywali (14/16), a zawodnicy z Rumunii zdobyli zaledwie dwa punkty z „osobistych” (2/3). Do przerwy rywale zapisali na swoim koncie aż 11 strat, przy jedynie trzech ze strony Polaków. Warto zaznaczyć, że aż dziesięciu naszych zawodników w pierwszej połowie punktowało, a najwięcej z nich zdobył Michał Sokołowski (10). Do przerwy nie punktowali jedynie Kamil Łączyński i Dominik Olejniczak. Co ciekawe, Rumuni wygrali walkę na tablicy, zbierając 21 piłek, a podopieczni Taylora zapisali o jedną mniej.

Po przerwie Polacy wrócili do gry zdecydowanie bardziej rozluźnieni, co wykorzystywali rywale w swoich akcjach w ataku. Nasi zawodnicy jednak nie odpuszczali pod koszem przeciwnika i także punktowali, spokojnie kontrolując przewagę, a nawet minimalnie ją powiększając. W ostatniej kwarcie Biało-Czerwoni grali szybkie kontry, dzięki czemu zyskali kilka punktów do swojego prowadzenia. Później jednak obie drużyny przekroczyły limit fauli, na czym więcej skorzystali rywale z Rumunii. Ostatecznie wszystkie kwarty Polacy rozstrzygnęli na swoją korzyść, wygrywając całe spotkanie 91:61.

Najważniejsze było zwycięstwo i przyszło ono dość pewnie. Przy okazji wszyscy nasi reprezentanci zdołali zapunktować, a najwięcej punktów zdobył Michał Sokołowski (17). Polacy w drugiej połowie zagrali lepiej na tablicach, ostatecznie wygrywając zbiórki. Dodatkowo Biało-Czerwoni dobrze dzielili się piłką i w sumie zapisali na swoim koncie 19 asyst, poza tym zanotowali 11 przechwytów i zaledwie 9 strat. Jak na pierwsze spotkanie po dłuższej przerwie, to pokazuje, że Polacy mieli głód gry i mamy nadzieję, że w kolejnym meczu będą równie skuteczni.

W drugiej połowie po jednej z akcji z parkietu zszedł Tomasz Gielo z urazem barku. Jednak zdaje się, że nie jest to na tyle poważna kontuzja, aby mogła go wykluczyć z poniedziałkowego spotkania z Izraelem. Sztab szkoleniowy naszej reprezentacji czeka także na informacje o kolejnym wyniku testu na koronawirusa Mateusza Ponitki. Jeśli ten będzie negatywny, to gracz Zenitu Sankt Petersburg pojawi się w poniedziałek w składzie meczowym.

Z każdej grupy eliminacyjnej na Eurobasket 2022 awansują po trzy najlepsze drużyny. Zwycięstwo Polaków z Rumunią zdecydowanie przybliża naszych reprezentantów do awansu, jednak ta wygrana jeszcze jej nie zapewnia w stu procentach. Być może po poniedziałkowym pojedynku z Izraelem będzie mogli powiedzieć, że Biało-Czerwoni na pewno pojadą na Eurobasket. Przyszłoroczne Mistrzostwa Europy odbędą się w dniach 1-18 września. Turniej rozgrywany będzie w czterech krajach: Czechach, Gruzji, Włoszech i Niemczech.

Rumunia – Polska 61:91 (7:24, 17:21, 23:26, 14:20)

Rumunia: Richard 14, Virna 11, Tohatan 10, Popa 9, Cate 7, Uta 6, Berceanu 2, Grasu 2, Dragoste 0, Baciu 0, Maciuca 0, Girbea 0.

Polska: Sokołowski 17, Zyskowski 13, Gruszecki 9, Michalak 9, Cel 8, Gielo 7, Kulig 7, Koszarek 6, Kolenda 4, Olejniczak 4, Hrycaniuk 4, Łączyński 3.