REKLAMA

Już dziś Legia Warszawa zmierzy się w drugiej rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów z Omonią Nikozja. W czwartek do gry w eliminacjach Ligi Europy przystąpią Cracovia, Piast Gliwice oraz Lech Poznań. Postanowiliśmy przyjrzeć się więc formie naszych reprezentantów w europejskich pucharach.

Omonia może być problemem

Widać, że Legia nie jest jeszcze w najwyższej formie, ale teoretycznie jeszcze nie musi w niej być. Powoli, powinniśmy zacząć dostrzegać jej oznaki, gdyż tydzień po tygodniu „Wojskowi” będą mierzyć się z coraz silniejszymi rywalami. Dotychczasowy styl gry warszawian nie powala na kolana. Poza wysokim zwycięstwem nad Bełchatowem podopieczni Aleksandara Vukovicia, męczyli się niemiłosiernie z kolejnymi przeciwnikami. W pierwszej rundzie eliminacji do LM Legię uratował strzałem zza pola karnego Jose Kante, a spotkaniu z Rakowem „błysnął” skutecznością inny z napastników – Tomas Pekhart, który strzelił dwie bramki. Niemniej warszawianie mają na swoim trzy wygrane w trzech meczach i do spotkania z Omonią Nikozja przystąpią w dobrych humorach. Cieszy też z pewnością wysoka dyspozycja Macieja Rosołka. Młody zawodnik Legii robi z przodu dużo „szumu” i do tego znajduje się w każdym meczu w sytuacjach podbramkowych. Jedyne, co może martwić to przypadki koronawirusa w zespole prowadzonym przez Vukovicia. Klub potwierdził oficjalnie dwa, nie podając do publicznej informacji personaliów zakażonych. Można się tylko domyślać o kogo chodzi. Wiadomym jest, że z Omonią nie wystąpią m.in. Josip Juranović, Paweł Wszołek, Mateusz Cholewiak oraz Rafael Lopes W szczególności bez drugiego z wymienionych może być znacznie ciężej o awans. Szansę na zastąpienie Wszołka mają z pewnością Bartosz Kapustka i Maciej Rosołek.

Lokomotywa została na starcie

Dosyć pewnie wygrany mecz Pucharu Polski z Odrą Opole i bardzo dobra godzina gry przeciwko Zagłębiu Lubin nieco uśpiła zawodników „Kolejorza”. Ostatnie 30 minut spotkania z „Miedziowymi” to defensywna katastrofa przy stałych fragmentach i ostatecznie wyjazdowa porażka 1:2. Wydaje się, że Lechowi nie pomaga szum medialny wokół ich piłkarzy, którzy poczuli się zbyt pewnie. W internecie, co i rusz można wyczytać pogłoski łączące Jakuba Modera, Filipa Marchwińskiego i Kamila Jóźwiaka z zagranicznymi klubami. Poznaniacy zabezpieczają się na utratę poszczególnych graczy i już kompletują skład, stąd sprowadzenie Czecha Sykory. Niemniej gracze „Kolejorza” w pierwszej kolejności powinni się skupić na pokonaniu łotewskiej przeszkody – Valmiery. O to nie może być wcale tak łatwo, co pokazał przypadek Legii, choć to gospodarze będą zdecydowanym faworytem i będą mieli wszystkie atuty po swojej stronie.

Wypunktowany Piast

Przypadek Piasta Gliwice jest sztampowym przykładem polskiego klubu, który po sukcesie się osłabia. Z zespołu Waldemara Fornalika odeszli m.in. Uros Korun, Tom Hateley czy Jorge Felix. W ich miejsce sprowadzono wartościowych piłkarzy, lecz Ci potrzebują czasu, by się zgrać z drużyną. Tego Piast ma akurat najmniej. Pozyskanie graczy pokroju Michała Żyry czy Jakuba Świerczoka jest olbrzymim wzmocnieniem i trzeba trzymać kciuki, by Ci zawodnicy od pierwszych minut pokazywali swoją jakość. Tego potrzeba gliwiczanom, którzy na inaugurację PKO Ekstraklasy zostali wypunktowani przez Śląska Wrocław. Dobrym prognostykiem był jednak meczu Pucharu Polski z Resovią Rzeszów i w nim trzeba upatrywać optymizmu. Waldemar Fornalik jest na tyle doświadczonym szkoleniowcem, że zdoła szybko pozbierać swój zespół i należycie przygotuje go do spotkania z Dynamem Mińsk.

Transfery już się spłacają

Strata Rafaela Lopesa kosztem Legii wcale nie musi być aż tak kosztowna, jakby się mogło wydawać. Wydaje się, że sprowadzenie Marcosa Alvareza i Rivaldinho będzie strzałem w „10” krakowian i Ci okażą się solidnym wzmocnieniem. Nie ma co ukrywać, że przed Cracovią stoi najtrudniejsze zadanie w europejskich pucharach, a mianowicie rywalizacja ze szwedzkim Malmoe. Nie skreślałbym jednak „Pasów”. Michał Probierz nie raz udowodnił, że do potrafi przygotować zespół do pojedynczego wyzwania, a drużyna z przodu prezentuje się bardzo solidnie. Oprócz sprowadzonych Alvareza i Rivaldinho, którzy mieli swój duży udział w zwycięstwie nad Pogonią Szczecin, Cracovia może liczyć na Mateusza Wdowiaka, Sergiu Hancę i Pelle van Amersfoorta. Podopieczni Michała Probierza przystępować będą do spotkania ze Szwedami w dobrych humorach, bowiem w tegorocznej kampanii odnieśli już dwa zwycięstwa.