REKLAMA

Autor: Marek Szubski

Marzenia się spełniają – mogą powiedzieć kibice Anwilu. Ich drużyna nie wygrywa co prawda na parkiecie, ale fani dostają od klubu wcześniejsze prezenty gwiazdkowe. Najpierw powrót Shawna „Monstera” Jonsa czyli MVP Pucharu Polski z 2019 roku, a teraz pożegnanie z największym rozczarowaniem sezonu czyli Garlonem Greenem.

29 latek z bardzo bogatym CV został wybrany do zespołu kosztem…. Ivana Almeidy. Przed sezonem ówczesny trener Anwilu Dejan Mihevc miał do wyboru Garlona Greena oraz ulubieńca włocławskich kibiców Kabowerdeńczyka. Trener zadecydował jednak, że potrzebuje zawodnika o innym profilu niż Ivan. Włocławscy kibice byli jednak zawiedzeni – dawali szansę Amerykaninowi ten jednak grał zdecydowanie poniżej oczekiwań, czym doprowadzał do frustracji fanów. Miarka się przebrała. Klub zdecydował się mimo wszystko podpisać „dodatkowo” Almeide. W tamtym momencie wiązało się to z pożegnaniem Tre Busseya. Teraz pożegnano Greena.

Shawn Jones zajął miejsce w składzie Garlona Greena lecz rozwiązanie z nim kontraktu nie było sprawa oczywistą. Wczoraj klub Koszykówki Włocławek ogłosił, że kontrakt Amerykanina został rozwiązany. Green swoją karierę będzie kontynuować w Rumuńskiej Oradei. Ciekawostką jest fakt, że w tym zespole występują byli gracze Anwilu – Aron Broussard oraz Nicola Marković. Zespół występuje w grupie D Fiba EuropCup czyli w tym samym pucharze co Anwil oraz BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski.

O powodach rozstania z zawodnikiem możemy przeczytać na stronie głównej Klubu Koszykówki Włocławek:
Garlon otrzymał od nas wystarczająco dużo czasu – żeby nie powiedzieć „za dużo czasu” – aby mógł wkomponować się w zespół i pokazać, że może godnie reprezentować barwy naszego klubu. Wszyscy w klubie, także cały sztab trenerski, wykazaliśmy się cierpliwość znacząco wykraczającą poza zwykle ramy, cały czas wierząc w przełamanie gracza. Nic takiego się nie stało, niezależnie od liczby minut spędzanych na parkiecie, wkład Amerykanina w grę zespołu był absolutnie nie do zaakceptowania. Uznaliśmy, że czas się rozstać z Garlonem, ta decyzja była konieczna i jedyną z możliwych – mówi (za kkwlocławek.pl) Arkadiusz Lewandowski.