REKLAMA

Autor: Marek Szubski

Mecz w wykonaniu Anwilu rozpoczął się widowiskowo za sprawą Przemysława Zamojskiego, który w pierwszej kwarcie trafił cztery trójki ze 100% skutecznością. Przemek zdobył dokładnie połowę punków zespołu w tej kwarcie. Głównie więc zatem, dzięki niemu przewaga wynosiła tylko dwa punkty. Szkoda tylko, że widzowie Polsatu Sport nie mogli oglądać tego widowiska od początku gdyż na antenie kończył się wyścig Formuły 2. To nie był jednak największy problem tego wieczoru…

Rotacja od początku spotkania wyglądała lepiej niż w Lublinie. Już w pierwszej kwarcie na boisku pojawili Pluta oraz Tomaszewski. Ten pierwszy chwalony był przez trenera na konferencji.

Druga odsłona należała do włocławian, którzy zespołową grą wygrali ten fragment meczu 21 – 15.
Po stronie Trefla punktował Leończyk oraz Kolenda. Po dwudziestu minutach było 45 – 41
dla Rottweilerów.

Początek trzeciej kwarty obiecujący dla włocławian. Gra zaczęła się ,,kleić”. Wyglądało to nawet obiecująco. Na niecałe 4 minuty do końca  tej części meczu kibice zgromadzeni w Hali Mistrzów
w końcu zobaczyli coś widowiskowego. Wsad Greena, który pofrunął niemal pół metra nad obręczą spowodował, że hala eksplodowała. Garlon tą akcją wyprowadził zespół na 10 punktowe prowadzenie, 60 – 50.  Zespół jednak od tego momentu…stanął… W tej odsłonie zdobył jeszcze tylko trzy oczka
po punktach spod kosza Radicia oraz Bookera z linii rzutów wolnych. Sopocianie natomiast dorzucili 12 oczek. Anwil prowadził już tylko jednym punktem. 63 – 62.

W czwartej kwarcie nie można za wiele dobrego powiedzieć o drużynie włocławskiej. Groźne Rottweilery wyglądały raczej jak Ratlerki. W pełni oddając pole do gry gościom, którzy zdobyli
w tej części meczu 27 punktów. Anwil tylko 11…

Kibice nie wytrzymali… Słaba postawa drużyny była wprost proporcjonalna do atmosfery na trybunach. Fani zarzucali drużynie brak ambicji oraz retorycznie pytali ,,gdzie jest Nasz Anwil?’’
Po ostatnim gwizdku rozległa się fala gwizdów i buczenia. Do tej sytuacji na konferencji prasowej odniósł się Krzysztof Sulima – ,,Jest mi przykro, wiemy jak kibice mogą się czuć. Przegrać mecz można po walce, można jednym punktem, ale nie tak. Przegraliśmy mecz w ten sam sposób jak rok temu
i to mnie bardzo boli. Jeszcze raz bardzo chciałem przeprosić kibiców”

Trener Mihevc rozpoczął konferencje od przeprosin dla kibiców. Jak sam określił to co zagraliśmy
w czwartej kwarcie to była masakra. Wierzy w to, że zagraliśmy ostatni raz w taki sposób. Po dwóch, trzech stratach i nieudanych akcjach musi być reakcja. Musimy pokazać charakter i walczyć dalej. Przede wszystkim grać z głową. Tego w tym meczu zabrakło. Trener podkreślił również, że mamy problem z organizacją gry w ataku. Problem ten może frustrować i przekładać się na problemy
w obronie. Mamy zrywy dobrej oraz tragicznej gry. Brak jest drugiego, a może nawet pierwszego rozgrywającego. Widoczna jest nieobecność McKenziego Moora, który miał kreować grę. Na pytanie
o zmiany trener stwierdził, że jest na to za wcześnie. Drużyna się zgrywa. Na treningach wygląda
to bardzo dobrze. Na meczach potrzeba wsparcia na rozegraniu z innych pozycji.

Kolejne mecz Anwil zagra już w środę. Do Włocławka przyjeżdża nieobliczalny zespół GTK Gliwice. Anwil jest oczywiście faworytem jednak po tak tragicznej grze można się obawiać o wynik w tym spotkaniu.

Punkty dla Anwilu
Deishuan Booker – 15,3X3, 6 asyst
Przemysław Zamojski – 14, 4X3
Valery Likhodiej – 10
Garlon Green – 9
Ivica Radić – 8, 12 zbiórek
Tre Bussey – 6
Andrzej Pluta – 4
Adrian Bogucki – 3
Artur Mielczarek – 3
Krzysztof Sulima – 2

Punkty dla Trefla
Paweł Leończyk – 19, 8 zbiórek
T.J.Haws – 14, 3X3, 5 asyst
Łukasz Kolenda – 12, 3 asysty
Karol Gruszecki – 11, 3X3
Darious Moten – 11
Dominik Olejniczak – 10, 8 zbiórek
Michał Kolenda – 8
Martynas Paliukenas – 2
Patryk Pułkotycki – 2

Autor zdjęć: Adrianna Nowacka