REKLAMA

Dziś Polskę obiegła informacja o wprowadzeniu przez Zachodniopomorski Związek Piłki Nożnej od tego sezonu… 10-minutowych kar za złe zachowanie piłkarzy względem sędziego. Muszę przyznać, że czytając o tym na jednym z portali, przypomniałem sobie czasy szkolne.

Pamiętacie jeszcze lekcje w-fu, które mieliście w szkołach? Choć od moich wcale nie minęło tak wiele czasu i wspomnienia są wciąż bardzo żywe to do końca życia na pewno nie zapomnę gry w piłkę na piaszczystym boisku. Będę je pamiętał nie tylko na wzgląd o bardzo miłych przeżyciach związanych z rywalizacją, ale także właśnie na nieco inne reguły niż te zazwyczaj panujące w światowym futbolu. Otóż, gdy któryś z chłopaków (lub dziewczyn) używał wulgarnych słów lub zaatakował swojego kolegę (koleżankę) bardziej brutalnie niż pozwalały na to „przyjacielskie stosunki” to schodził na dwie lub cztery minuty na „ławkę kar”. Prawie jak w hokeju na lodzie. Otóż na podobny pomysł wpadli działacze Zachodniopomorskiego Związku Piłki Nożnej. I nie są w tym pierwsi.

Prekursorem Anglicy

Mało kto wie, że podobny przepis panuje już od dwóch lat w Anglii. Brytyjczycy wprowadzili tę zasadę tylko i wyłącznie w niższych ligach. Według badań przynosi to nadspodziewane pozytywne efekty. Jak podają media liczba przewinień wobec arbitrów spadła aż o 38 %. Jak widać, kultury można nauczyć nawet najbardziej agresywnych zawodników.

Powiedzieli „dość”

Wprowadzenie takiego przepisu w Zachodniopomorskim Związku Piłki Nożnej ma związek z licznymi pobiciami piłkarskich sędziów, do których dopuszczali się zawodnicy w niższych klasach rozgrywkowych (głównie A i B- klasa) niezadowolonych z (ich zdaniem) niesłusznych decyzji arbitrów. Ile razy słyszeliście oglądając mecz Włocłavii Włocławek czy Lidera przekleństwa graczy o treści: „spie…laj’, „sędzia ch*j” lub „co Ty ku*wa odpie…lasz, nie było faulu”? Przyzwyczajajcie się, bo niedługo czegoś takiego możecie nie usłyszeć.

Co grozi za użycie wulgarnych sformułowań?

Maksymalną karą wychowawczą, którą przewidują działacze jest odesłanie zawodnika na 10 minut na ławkę. Ukarany gracz po tym czasie wróci na boisko i dalej będzie mógł kontynuować grę. W zamyśle – spokornieje i będzie grał. Śmiem jednak wątpić, że taka kara początkowo jeszcze bardziej nasili nerwy krewkich piłkarzy. Wiadomo – adrenalina, hormony buzują. Jeżeli jednak pomysł w ZZPN sprawdzi się, możliwe, że zostanie wprowadzony w także innych województwach. Nie ma natomiast (przynajmniej na razie) przesłanek, by został on przyjęty także w wyższych ligach, gdyż zawodnicy są tam bardziej zdyscyplinowani, a dodatkowo spotkania są prowadzone przez bardziej doświadczonych arbitrów.

Trzeba przyznać, ze kary wychowawcze to nowatorski, lecz bardzo ciekawy pomysł na „oczyszczenie” piłki nożnej z wulgarnych , niestosownych sformułowań względem sędziów. Inicjatywa ta ma też inny plus. Jak wiadomo, w rozgrywkach A-klasy czy B-klasy grają często bardzo młodzi piłkarze dopiero rozpoczynający swoje kariery lub Ci, którzy chcą nieco „pokopać” piłkę (miejmy nadzieję, że nie rywali) w sobotnie lub niedzielne popołudnie. Jeśli chodzi o tych pierwszych, wchodzących dopiero w dorosły futbol, kary mogą mieć naprawdę charakter wychowawczy. Bo czym skorupka za młodu nasiąknie…Kto wie, może niedługo i w PKO BP Ekstraklasie nie usłyszymy żadnego przekleństwa. Tego i sobie, i Wam życzę.