REKLAMA

Autor- Jarosław Wojtas

Na pytania o źródła kryzysu w rządzie, przyczyny podziałów w polityce i perspektywach na rewolucję młodych odpowiadał dr Tomasz Marcysiak z Wyższej Szkoły Bankowej w Toruniu i Bydgoszczy. 

– Panie doktorze, dlaczego Pana zdaniem politycy Solidarnej Polski naciskali na weto w sprawie praworządności?

Moim zdaniem ze wszystkich ekspertów wypowiadających się na ten temat ostatnio w mediach po prostu zakpiono. Od początku było wiadomo, że weta raczej nie będzie i to wszystko to przepraszam za kolokwializm – pic na wodę. Z drugiej strony to niepokojące, jak w taką polityczną grę dają się wkręcić prawnicy, ekonomiści i niestety też socjologowie. Niemal wszyscy zamiast obnażać mechanizmy tej władzy i ujawniać niekompetencje polityków przyczyniają się do ich legitymizacji. Inaczej mówiąc przyjmując rolę eksperta w nawet najbardziej durnej sprawie uwiarygadnia się mizerność polityków. A ci niestety już dawno osiągnęli swój szczebel niekompetencji. 


– Czy Unia Europejska zagraża wartościom, o których mówią politycy prawicy? 

-Najważniejszym osiągnięciem każdej cywilizacji jest ochrona najsłabszych obywateli. Pamiętamy z przedszkola Spartan, którzy mieli niepełnosprawnych zrzucać ze skał, gdyż w ich opinii, nie byliby wstanie bronić swojej wspólnoty. Tymczasem współczesne społeczeństwa rozwijają się nie dlatego, że eliminują najsłabsze ogniwa, ale dlatego, że jednostki tworzące społeczeństwo dzielą się w taki sposób rolami, by każdy nie tylko znalazł swoje miejsce w strukturze społecznej, ale i czuł się bezpieczny. No i teraz powstaje zasadniczy problem na gruncie światopoglądu ponieważ dla jednych źródłem bezpieczeństwa będzie sprawnie działające państwo, a dla innych wiara w opatrzność. Kiedy już ludzie są dostatecznie podzieleni w kwestii światopoglądu na scenę wchodzą politycy, którzy przywdziewając szaty szamanów przygarniają do siebie jednych wskazując im ich wrogów. Zdaje się, że politycy prawicy właśnie znaleźli wroga, którego chętnie znienawidzą ich wyznawcy. Tym wrogiem jest, jak sami mówią „wyimaginowana wspólnota”, czyli Unia Europejska. Nie chodzi więc absolutnie o wartości, tylko o głosy w wyborach, nic więcej. 


– Czy Pana zdaniem kolejny kryzys w rządzie jest nieunikniony? 

Kryzysy są elementem każdej gry politycznej. Polityka to teatr, w którym widzom podaje się dokładnie to co się chce im pokazać. W Polsce jednak scena polityczna przypomina raczej teatr lalek, gdzie postaciami jak wiadomo poruszają inni aktorzy. W profesjonalnym teatrze lalek widz nie widzi jednak, kto porusza kukiełką. Tymczasem w naszej polityce widać i kukiełki i aktorów a nawet kulisy tego teatru. Pytanie, które jednak się pojawia to, dlaczego widownia nadal bije brawo, skoro sztuka jest kiepska? No cóż, odpowiedź jest prosta – bo ma w tym interes. Oklaskuje się więc duchownych, polityków i czasem niestety także kiepskich naukowców i tylko dlatego, że za oklaskami kryje się nagroda, osobista korzyść. Kryzys więc to tylko jeden z aktów spektaklu, który odgrywali już nie jedni politycy na tym świecie. O zdecydowanej większości z nich świat już dawno zapomniał i teraz będzie dokładnie tak samo. Politycy właśnie tego boją się najbardziej, braku uwagi, poklasku, zapomnienia. 

– Co skłania wyborców do głosowania na partie eurosceptyczne? 

– Partia eurosceptyczna to tylko kafeteria wyboru nic więcej. Jeśli zapytać ludzi o ich poglądy, ale nie za pomocą kwestionariusza ankiety, tylko wywiadu okaże się, że łączy nas 98 tych samych problemów, a dzielą dwa. W polityce chodzi o to, by właśnie o te dwa ludzie się niemal pozabijali. Większość pragnie dostępu do lekarza, prostych dróg i godnej pracy a walczą na ulicach o to, czy kobieta może decydować o sobie, czy nie nazywając to krucjatą światopoglądową. Zobaczcie jak dwa punkty ze stu mogą podzielić społeczeństwo, czyż właśnie nie z tego powodu usuwa się znajomych z FB? 


– Czy można zaryzykować stwierdzenie, że w obliczu obserwowanych protestów możemy spodziewać się trwałej zmiany postaw politycznych młodego pokolenia?

Byłbym ostrożny w przewidywaniu tego co może zrobić jeszcze młode pokolenie. Nigdy wcześniej żadne pokolenie nie miało takiej przewagi w kompetencjach cywilizacyjnych, jak obecne. To oni w Internecie są panami. Być może nadchodzi właśnie nowa wspólnota, o której sile jeszcze nie zdajemy sobie sprawy. Kiedyś ktoś zawołał „proletariusze wszystkich krajów łączcie się” i się połączyli obalając niejednego kapitalistę na łopatki. Dziś ktoś może zawołać „internauci wszystkich krajów łączcie się” a skutkiem nie będzie upadła fabryka, ale może i całe państwo, a przynajmniej jego rząd.  

– Dziękuję za rozmowę.

(JW 13.12.20.)