flickr.com
REKLAMA

Rozpoczął się Tour de Pologne 2020, który jest pierwszym wyścigiem z rangi UCI World Tour, rozegranym po przerwie związanej z pandemią COVID-19. Pierwszy etap z Chorzowa do Katowic wygrał Holender Dylan Groenewegen, ale jego zwycięstwo zeszło na drugi plan, po koszmarnym wypadku jaki miał miejsce na samym finiszu.

Dzisiejsza, sprinterska trasa liczyła 195 kilometrów ze Stadionu Śląskiego w Chorzowie do Katowic. Wyścig rozpoczął się w rocznicę tragicznej śmierci Bjorga Lambrechta. Po starcie, od peletonu oderwali się: Maciej Paterski (Reprezentacja Polski), Kamil Małecki (CCC Team), Sam Brand (Wielka Brytania, Team Novonordisk) i Julius van der Berg (Holandia, EF Pro Cycling). Ta czołówka wyścigu wypracowała ponad 4 minuty przewagi nad peletonem. Później główna grupa zmniejszyła różnicę do 2 minut i ucieczka utrzymywała przez dłuższy czas taki zapas. Peleton zaczął się poważniej zbliżać do czołowej czwórki już na rundach w Katowicach. Ucieczka została wchłonięta na 15 kilometrów przed metą. W samej końcówce było wiele kraks. Niestety, ta najgroźniejsza miała miejsce na linii mety przy olbrzymiej prędkości. Pierwszy linię mety minął Dylan Groenewegen. Holender tuż przed metą zmienił tor jazdy i wypchnął za barierkę Fabio Jakobsena. Ucierpiał też fotograf, który stał blisko linii mety. Podobno jego stan jest ciężki, ale więcej informacji będziemy wiedzieli później.