REKLAMA

Autor: Andrzej Szaradowski

Nie tak dawno cała Polska żyła wydarzeniami odnośnie złożonej apelacji przez Fundację dla zwierząt Judyta, w celu zakończenia sprawy dotyczącej skatowania bezbronnego psa, o imieniu Fijo. I tak też się stało… – na podstawie wymierzonego wyroku, Bartosz D. został skazany na 1,5 roku bezwzględnego pozbawienia wolności za pobicie ze szczególnym okrucieństwem. Mężczyzna otrzymał również zakaz posiadania zwierząt na okres 10 lat oraz został też obciążony nawiązką w wysokości 10 tysięcy złotych na rzecz wyżej wymienionej fundacji.

Zaś teraz znowu jesteśmy wszyscy wstrząśnięci tym co wydarzyło się w Myszkowie! W czerwcu zeszłego roku doszło do bestialskiego czynu, do którego przyczynił się pracownik firmy Bodzio, który celowo potrącił psa, a następnie 2 razy po nim przejechał. Niewinny pies zginął w niewyobrażalnych męczarniach. Całe wydarzenie udokumentował sprawca – wrzucając samemu filmik do sieci internetowej. Jak się dowiedziałem, nie był to jedyny wyskok skazanego. W swoim środowisku jest znany ze swojej agresji wobec ludzi i zwierząt – tak o nim mówią ludzie z jego otoczenia. Ale przejdźmy do meritum sprawy… – właśnie zapadł wyrok za celowe przejechanie psa. Niestety werdykt okazał się bardzo niski, a nawet powiedziałbym, iż jest wręcz jakąś kpiną. Sprawca nie będzie mógł posiadać zwierząt przez najbliższe 10 lat, a dodatkowo będzie musiał odbyć prace społeczne i zwrócić koszty postępowania. Z wyrokiem nie zgadza się prokuratura, jak i organizacje zajmujące się ochroną praw zwierząt.

Zgodnie z artykułem 35 ustawy o ochronie zwierząt za zabicie zwierzęcia ze szczególnym okrucieństwem grozi kara – pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Prokuratura ze względu na bestialskie zachowanie domagała się dla sprawcy 3 lat bezwzględnego pozbawienia wolności. Sąd okazał się niebywale łaskawszy, niż chciała tego prokuratura. Sprawca został skazany na 2 lata prac społecznych w wymiarze 40 godzin miesięcznie – przy czym na poczet kary Rafał B. zaliczył już 4,5 miesiąca, które spędził w areszcie, co wiadomym jest, że do odpracowania pozostało mu ponad 1,5 roku. Dodatkowo ma zapłacić 10 tysięcy złotych tak zwanej ,,nawiązki” na cele związane z ochroną zwierząt, oraz musi również zwrócić koszty postępowania sądowego w wysokości 22,5 tysięcy złotych. Winny Rafał B. nie może też posiadać żadnego psa w okresie – do 10 lat.

Sąd w Myszkowie uznał, iż wina nie budzi żadnych wątpliwości – w dodatku oskarżony przyznał się do zarzucanego mu czynu. Sędzia rozprawy sądowej wydał wyrok w marcu, ponieważ ograniczenia związane z korona wirusem sprawiły, że strony postępowania dopiero teraz zapoznały się z wyrokiem. Wyrok został wydany w trybie nakazowym, dlatego wystarczy go unieważnić poprzez złożenie sprzeciwu przez którąś ze stron – w tej sprawie zostały już złożone dwa takie wnioski. Z wyrokiem nie zgadza się prokuratura jak i organizacje zajmujące się ochroną praw zwierząt, które w tychże sprawach występują jako oskarżyciele posiłkowi. Sprawa ponownie ma trafić na wokandę, a rozprawę ma poprowadzić inny sędzia – niż ten, który wydał wyrok nakazowy.

Wiele ludzi zadaje sobie pytanie, dlaczego Bartosz D. został skazany na karę więzienia za skatowanie psa ,,Fijo” , a Rafał B. który zabił psa w bestialski sposób nie otrzymał kary pozbawienia wolności… – gdzie jest sprawiedliwość ?! Chciałem jedynie przypomnieć jeszcze o badaniach jakie przeprowadziły FBI z których wynikało, że większość seryjnych morderców zaczynała od znęcania się nad zwierzętami, a dopiero zaś później kierowali się przeciwko ludziom. Powiedzmy sobie jasno – koniec z bezkarnością!!!