REKLAMA

Nie był to wymarzony finał, jeśli chodzi o poziom gry, ale na pewno też nie zawiódł oczekiwań. Bayern Monachium wygrał z Paris Saint-Germain 1:0, a o triumfie Bawarczyków zadecydowała piękna „główka” Kingsleya Comana.

Na ten moment musieliśmy czekać ponad trzy miesiące dłużej niż pierwotnie myśleliśmy. Finał Ligi Mistrzów. Bardzo zasłużenie znalazły się w nim drużyny PSG i Bayernu Monachium, bowiem prezentowały najrówniejszą formę podczas lizbońskiego turnieju. Bukmacherzy wskazywali jako delikatnego faworyta Bawarczyków i to oni spotkanie rozpoczęli z nieco większym animuszem.

Przez pierwszy kwadrans jednak żadna z ekip nie zdominowała rywala. Jeśli, któraś z drużyn dochodziła do sytuacji strzeleckich to próby te kończyły się na nogach obrońców. Prawdziwe widowisko zaczęło się od 18. minuty. Pierwszą groźną sytuację stworzyli piłkarze PSG. Neymar po zagraniu Mbappe wbiegł w pole karne i uderzył z pierwszej piłki, ale Neuer zachował się w tej sytuacji znakomicie. Brazylijczyk doszedł jeszcze do piłki odbitej przez niemieckiego golkipera i chciał zagrać w głąb „16”, ale ponownie genialnie nogami interweniował bawarski bramkarz.

Kilka chwil później w odpowiedzi ruszyli piłkarze Bayernu, a mianowicie swoją szansę miał Robert Lewandowski. Napastnik reprezentacji Polski otrzymał piłkę w polu karnym, obrócił się z nią i z półwoleja uderzył w kierunku bramki Navasa, ale trafił tylko w słupek. W 24. minucie ponownie zaatakowało PSG. Tym razem dwójkową akcję w polu karnym monachijczyków przeprowadzili Herrera i Di Maria, ale ten drugi zmarnował wyborną sytuację, uderzając nad poprzeczką. 60 sekund później murawę opuścić musiał Jerome Boateng, który we wcześniejszej akcji doznał urazu kolana.

Po upływie dwóch kwadransów Lewandowski miał drugą szansę na zdobycia gola. Z prawego skrzydła dośrodkował jeden z monachijczyków, piłka nabrała lekkiego rykoszetu i trafiła wprost na głowę Polaka, który znajdował się pomiedzy Kimpembe, a Thiago Silvą. Strzał był jednak w środek bramki i z lekkim trudem poradził sobie Navas. Od tej sytuacji jakby nieco mocniej zaczął naciskać Bayern. Bawarczycy rozgrywali szybko piłkę przed polem karnym paryżan, ale nie doprowadzało to do stworzenia klarownych sytuacji. Dopiero w końcówce pierwszej połowy takową wyprowadziło PSG. Miało to miejsce jednak po błędzie obrony z Monachium. Paryżanie wymienili szybko piłkę w „16” Bayernu, futbolówka dotarła w końcu do niepilnowanego Mbappe, a ten mógł z nią zrobić wszystko. Uderzył, a w zasadzie „podał” do Neuera. W ostatnich sekundach Kinglsey Coman padł w polu karnym podopiecznych Thomasa Tuchela, ale sędzia Daniele Orsato nie zdecydował się wskazać na „wapno”. Można mieć wątpliwości, co do słuszności tej decyzji. Niemniej do przerwy mieliśmy 0:0 i wszyscy wyczekiwali drugiej połowy.

Ta rozpoczęła się dosyć spokojnie, bez huraganowych ataków z obu stron. Pod koniec godziny gry nastąpiło jednak otwarcie wyniku. Lewandowski zgrał piłkę przed pole karne do Joshuy Kimmicha, a ten dośrodkował na głowę Kingsleya Comana. Francuz pewnym strzałem pokonał Keylora Navasa. Bayern przeważał, a paryżanie nie przystąpili od razu do odrabiania strat. Dopiero w 70. minucie stanęli przed szansą wyrównania wyniku. Angel Di Maria podał płasko w pole karne do wbiegającego w „16” Marquinhosa, a ten z pierwszej piłki uderzył na bramkę Neuera, lecz niemiecki golkiper kapitalnie obronił strzał prawą nogą.

Tuchel próbował ratować mecz zmianami. Wprowadził na boisko m.in. Marco Verattiego i Juliana Draxlera, ale nowi zawodnicy nie wnieśli tyle do gry drużyny z Paryża, ile oczekiwał niemiecki szkoleniowiec. Przez ostatnie 20 minut PSG nie potrafiło przedrzeć się przez szyki bawarskiej obrony, a monachijczycy nie kwapili się do przeprowadzania ataków. Najbardziej aktywny był, co zrozumiałe, Robert Lewandowski, który polował na swoje kolejne trafienia. Doliczony czas gry niczego nie zmienił. Bayern zwyciężył 1:0 i po siedmiu latach po raz kolejny zdobył trofeum puchar Ligi Mistrzów

Paris Saint-Germain FC – Bayern Monachium 0:1 (0:0)

Bramki: 59′ Coman

Paris Saint-Germain FC: Navas – Kehrer, Thiago Silva (C), Kimpembe, Bernat (80′ Kurzawa) – A. Herrera (72′ Draxler), Marquinhos, Leandro Paredes (65′ Verratti) – Di María (80′ Choupo-Moting), Mbappé, Neymar

Bayern Monachium: Neuer (C) – Kimmich, Boateng (25′ Süle), Alaba, A. Davies – Alcántara (86′ Tolisso), Goretzka – Gnabry (68.’Coutinho), Müller, Coman (68′ Perišić) – Lewandowski.
Żółte kartki: 52′ Leandro Paredes, 81′ Neymar, 83′ Thiago Silva, 85′ Kurzawa – 28′ A. Davies , 52′ Gnabry, 56′ Süle, 90+4′ Müller

Sędzia: Daniele Orsato (Włochy)