REKLAMA

Autor: Karolina Klimecka

Kiedy dotarłam ostatnio do Restauracji Placek Wolności zastanawiałam się co takiego jeszcze zostało w menu, co do tej pory nie trafiło na mój talerz. Placek Wolności to restauracja, która co chwilę dodaje coś do swojej karty dań, „wypróbowuje” swoich klientów, testuje ich smak. Jednak powiedzmy sobie szczerze, lubię się tam stołować bo smacznie i nie ma wygórowanych cen za podawane dania i stąd wiele pozycji w menu już za mną, a że jestem smakoszem to szukam nowych smaków. W ten sposób trafiłam na makaron z kurkami (w cenie 22,00 zł), w skład którego wchodzi: oczywiście makaron i kurki, kurczak, śmietana, suszone pomidory, blanszowany szpinak i parmezan. Gdy dokonywałam wyboru zastanawiałam się czy suszone pomidory w tym daniu nie będą błędem. Szczerze to nie lubię tej wersji pomidorów i dodanie jej do jakichkolwiek dań powoduje, że mam problemy, żeby dokończyć to co mam na talerzu. Ale czy moje przemyślenie było błędne?

Zacznijmy może od tego, że zanim zaczęłam jeść zamówione danie, przemiły kelner o imieniu Filip przyniósł tzw. czekadeło czyli małą przekąskę przed daniem głównym, która co parę dni zmienia się. Ty razem to był pasztet z wątróbki z kurczaka z żurawiną. Do kompletu dodano dwa kawałki bagietki. Czekadeło było przepyszne i tylko wzmocniło mój głód i chęć zjedzenia tego co zamówiłam. Na moje szczęście nie musiałam na danie główne długo czekać.

Makaron rozpływa się w ustach, duże kawałki kurczaka, a kurki w całości dodane do makaronu. Śmietanowy sos w odpowiedniej ilości – makaron nie jest ani za suchy ani za wilgotny. Przyprawy dobrane tak umiejętnie, że zaczęłam się zastanawiać czy kucharz ma wyliczone co do czego i ile dodaje. Po prostu sztos z tymi przyprawami. Odpowiednie dobranie przypraw to główny punkt programu kulinarnego przy tworzeniu dania. I tu kucharz spisuje się idealnie. Tak samo idealne są w tym daniu suszone pomidory i powiem szczerze, że jak trafiają z widelca do ust to stanowią nieodłączny element tego dania, a nie coś czego nie chcę nabijać na swój widelec.

Fanom czarniny mogę podpowiedzieć, że w najbliższą niedzielę można ją znaleźć w restauracyjnym menu i ponoć jest przednia. Postaram się zarezerwować sobie i porcję i miejsce, bo to danie prawie jak kiedyś towary w Pewexie – luksusowe i szybko się sprzedające 😉

Do zobaczenia przy stoliku!