REKLAMA

Autor: Jarosław Wojtas

Na pytania o przyszłość Zjednoczonej Prawicy i perspektywę przyśpieszonych wyborów odpowiadał dr Hubert Stys z Wyższej Szkoły Bankowej w Toruniu.

Panie doktorze, czy w kontekście przyjęcia porozumienia dotyczącego budżetu Unii Europejskiej i rezygnacji z weta można zaryzykować stwierdzenie, że Solidarna Polska opuści obóz Zjednoczonej Prawicy?

To kwestia obranej strategii przez grupę Zbigniewa Ziobry. Być może jest to faktycznie dogodny moment na podjęcie gry o schedę po Jarosławie Kaczyńskim. Jeśli spojrzymy na biografię Ziobry – „w dowodzie” ma już 50 lat, 20 lat w obecności w czynnej polityce, a w głowie nieposkromione ambicje – to kiedy, jak nie teraz? Rząd Prawa i Sprawiedliwości traci poparcie. Najbliższy wynik wyborczy zmniejszy liczbę mandatów dla obozu już nie-zjednoczonej prawicy. Wyborca będzie chciał zmiany. Co więc Ziobrze zostało – albo nada dynamiki swojej Solidarnej Polsce, albo po wyborach obudzi się z frakcją pięciu posłów. Jeśli wychodzić, to teraz, w glorii obrońcy wzniosłych haseł o suwerenności.

Skąd Pana zdaniem tak twarda postawa Solidarnej Polski wobec porozumienia państw Unii Europejskiej w sprawie przyszłego budżetu?

Składa się na to kilka elementów: strategia na potrzeby krajowe, próba mocniejszego osadzenia w żelaznym elektoracie prawicy, zbieranie antyunijnych wyborców, nabieranie wyrazistości w ramach obozu władzy, dystansowanie się od notującego spadki rządu Mateusza Morawieckiego. Wreszcie, dobre narzędzie, by rywalizować z Morawieckim i Gowinem – licytując się na wzniosłe hasła niepodległości. Ziobro chce uczyć się od mistrzów – Brexitowców. Na antyunijnej retoryce Boris Johnson wjechał na Downing Street.

To ryzykowna strategia. Czy Prawo i Sprawiedliwość znajdzie większość w parlamencie bez posłów Solidarnej Polski?

Solidarna Polska będzie jeszcze wspierać PiS w wielu głosowaniach. Doraźnie PiS będzie w stanie budować większość, albo przeciągać na swoją stronę pojedynczych posłów innych partii. W Zjednoczonej Prawicy nikt nie jest zainteresowany szybszymi wyborami, dopiero co za nami dwie ciężkie kampanie. Zakładam, że ostrzejsza gra pojawi się w chwili opanowania epidemii i komfortu możliwości prowadzenia absorbujących media gierek.Czy kryzys w Koalicji Polskiej pomoże PiS? Polskie Stronnictwo Ludowe znajduje się w opozycji, ale to partia bardzo pragmatyczna, której może zależeć na udziale we władzy już w tej kadencji. Wyjście posłów skupionych wokół Pawła Kukiza również zmusza do postawienia pytania o ich potencjalny akces do obozu Zjednoczonej Prawicy.

Tylko instynkt samobójczy zachęciłby kogokolwiek z innych partii na trwałe wiązanie się z słabnącym obozem władzy, chyba jedynie dla własnych chwilowych partykularnych korzyści. PSL, jeśli jeszcze chce istnieć, musi ostro walczyć na wsi z wpływami PiS. Kukizowcy z kolei to zanikające zjawisko przedziwnej formacji antysystemowej, która w kluczowych głosowaniach zawsze wspierała PiS, a na wybory związała się z kwintesencją systemu, czyli PSL. Nurt sprzeciwu znajduje się już gdzie indziej – u Hołowni i w Strajku Kobiet. Kukizowcy właśnie teraz lądują na śmietniku historii.

Czy w takim wypadku możemy spodziewać się skrócenia kadencji sejmu, a przez to przyśpieszone wybory?

One są możliwe, ale nie teraz ani nie jutro. Wybory dopiero co się odbyły, trwa pandemia. Nie wiem jak Jarosław Kaczyński mógłby wytłumaczyć ludziom, że z powodu niesnasek w obozie rządzącym, musieliby ponownie iść do lokali. Przeprowadzenie wyborów dziś jedynie rozwścieczyłoby społeczeństwo, choć wiemy, że Kaczyński nie raz podgrzewał emocje tylko po to, by zyskać na tym politycznie. Ale tym razem to nie jest dla niego dobry moment. Dla opozycji zresztą też nie.

Czy jeśli dojdzie do kryzysu w koalicji rządzącej to opozycja może wygrać przyspieszone wybory?

Opozycja powinna grać na zwłokę i szykować się do wyborów za rok, dwa lata. Teraz PiS w sondażach jest jeszcze za silne. Władza zużywa, i teraz, w drugiej kadencji, trwanie rządu jest na rękę wszystkim sejmowym partiom. Mało to komfortowe jedynie dla Szymona Hołowni, który nie mając klubu musi sztucznie podtrzymywać zainteresowanie swoim ruchem. Jeszcze więcej wpadek rządu, jeszcze więcej absurdów w zwalczaniu pandemii, jeszcze więcej tarć w obozie władzy, i opozycja będzie mogła szykować się do tworzenia swojego rządu.
(JW) 11.12.20.