REKLAMA

Mój własny kawałek podłogi

Kazik Mazurkiewicz

W chwili gdy to piszę jest już po wyborach prezydenckich  – i chocholi nie zdążył się nawet zatrzymać, zanim rozkręcił się na nowo. Z jednej strony widać triumfalne plemienne pohukiwanie nad zwyciężonym i znienawidzonym wrogiem, z drugiej – infantylne zapowiedzi bojkotu produktów polskich rolników, czy deklaracje różnej maści „autorytetów” i celebrytów o wyjeździe z obrzydliwego, zacofanego kraju (jakby to obchodziło psa z kulawą nogą), którego obywatele nie zagłosowali tak, jak to sobie wymyśliła światlejsza część narodu.

Wojenka polsko-polska toczy się także w najlepsze w wydaniu regionalnym. Radny Piotr Zwoliński podzielił się ostatnio z fejsbukową gawiedzią błyskotliwą myślą, wedle której powinniśmy pójść drogą „dawnej Czechosłowacji i będzie święty spokój”. Na radnego spadła nieuzasadniona krytyka internautów, którzy najwyraźniej rozpędzeni faktem, że z ust włocławskich radnych nie może paść jakakolwiek konstruktywna myśl, nie wzięli pod uwagę, że nawet zepsuty zegar wskazuje prawidłową godzinę dwa razy w ciągu doby. 

Otóż pan radny ma całkowitą rację – nie wziął tylko pod uwagę, że poza żelaznym elektoratem PiSu
i PO większość ludzi w Polsce jest normalna, tyle że wzmożona do ideologicznego sporu przez co najwyżej kilkadziesiąt tysięcy cynicznych politycznych cymbałów, którzy z tej wewnętrznej wojenki zrobili sobie sposób na utrzymanie siebie i swoich przydupasów przy budżetowym korycie. 

Więc tak – pan radny ma rację, ale na potrzeby zaprowadzenia w Polsce normalności nie trzeba dzielić kraju na pól. Wystarczy wydzielić dwa województwa i jedno miasto. I co to da? – zapyta Czytelnik. 

Już wyjaśniam.

Weźmy na to, że pierwszym z tych dwóch wydzielonych województw będzie Podkarpacie.
Niech przeprowadzą się tam zaraz wszyscy skrajni konserwatyści. Mogą zaczynać dzień od obowiązkowej Mszy Świętej, wprowadzić zakaz aborcji, homoseksualizmu, wegetarianizmu i praw kobiet. Dla porządku, województwem tym może nawet rządzić ksiądz biskup – bo, czemu nie. Można im tam nawet wprowadzić inny kodeks karny, usuwając z niego tych kilka przestępstw spędzających sen z oczu kościelnej hierarchii – głównie na fali filmów dokumentalnych  braci Sekielskich. Zatem niech na Podkarpaciu zapanuje średniowiecze – oni będą szczęśliwi, a my będziemy mieli jednych świrów z głowy.

To teraz czas na drugich. Wydzielmy dla nich województwo pomorskie. To będzie dom dla wszystkich „postępowców”, aktywistów LGBTQ, feministek z ogolonymi głowami i nieogolonymi nogami
i przypinających się do drzew ekologów. Tu również niech panuje pełna autonomia – niech się rządzą w swoich anarchistycznych kolektywach, robią w soboty manify a w niedziele parady równości. Niech wprowadzą obowiązkowy weganizm, a białych mężczyzn wtrącają w dyby za ich rzekomy white privilege. Patriarchalizm mogą karać kastracją, a we wszystkich instytucjach wprowadzić 100% parytety kobiet, mniejszości etnicznych i seksualnych. Mogą też sobie naściągać imigrantów, żeby im tam było raźniej. 

No i jeszcze trzecia strefa – najmniejsza, bo i gatunek ją zamieszkujący jest już powoli na wymarciu. Czas zatem otoczyć Włocławek murami i niech stanie się on miejscem dla tych wszystkich, którzy cały czas jęczą, że: „za PRLu to było lepiej!” Skoro Włocławek zawsze był czerwony, to naprawdę nie ma lepszego miasta dla wszystkich starych towarzyszy i sierot po Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Obowiązkowa godzina policyjna, wyłącznie ocet w sklepach, brak srajtaśmy, kartki na żarcie, godzina policyjna i pomnik Gierka w reprezentacyjnej części miasta – no i nie zapominajmy o obowiązkowym przywróceniu siedziby Urzędu Bezpieczeństwa na placu Kopernika, żeby można było pilnować tych wszystkich, którzy chcieliby uciec z tego raju na ziemi.

Każdy, kto identyfikuje się z jednym z tych trzech regionów, powinien mieć pełną możliwość dołączenia do swoich ideologicznych pobratymców –pod tym jednak warunkiem, że kto się już przeprowadzi, nie będzie miał możliwości powrotu. Najłatwiej jest bowiem pieprzyć ideologiczne banialuki, kiedy nie dotyczą one osoby je wygłaszającej. Tutaj zaś trzeba by było wziąć na siebie konsekwencje swoich przekonań.

Jestem naprawdę ciekaw, czy po kilku miesiącach każda z tych „stref” wyglądała by lepiej, niż CHAZ – autonomiczna strefa powołana do życia na fali Black Lives Matter przez amerykańskich lewaków w Seattle, której członkowie zdechliby w ciągu tygodnia, gdyby nie patriarchalny, opresyjny rząd, który dostarczał im żarcie, leki i kible, żeby nie musieli załatwiać potrzeb fizjologicznych jak zwierzęta. 

Wrzućmy więc tych wszystkich radykałów tam gdzie ich miejsce. Zostawcie Polskę nam, normalnym ludziom, chcącym tu żyć, pracować i nie bać się, że ich rodziny zostaną wplątane w idiotyczne ideologiczne spory, które mogą doprowadzić tylko do zburzenia tego, co z takim trudem wypracowywaliśmy przez ostatnie 30 lat. 

Polska, w przeciwieństwie do tego co plecie różnego rodzaju europejskie lewactwo, zawsze była historycznie ostoją wolności i normalności. W Polsce nie było masowego palenia czarownic. Nie było polowania na homoseksualistów. Zawsze byliśmy schronieniem dla Żydów, których przepędzała cała Europa. Nigdy nie splamiliśmy się posiadaniem kolonii, a tym bardziej niewolnictwem.  Nikt w Polsce nie akceptował skrajnych postaci rasizmu – ba, byli nawet Murzyni walczący po stronie Polski, zarówno w wojnie z bolszewikami, jak i w powstaniu warszawskim.

Tak jak na Zachodzie – po latach purytanizmu i zatęchłego konserwatyzmu, wahadło odbiło się w drugą stronę, tak nie ma absolutnie żadnego powodu, aby przenosić to odbicie na polski grunt. Zawsze byliśmy krajem zdrowego rozsądku, ani konserwatywnym w zachodnioeuropejskim znaczeniu, ani postępowym, z całym jego bezmyślnym konsumpcjonizmem i krótkowzroczną rozbuchaną seksualizacją.

Polacy byli zawsze zdroworozsądkowi – i myślę, że tak zostało do dzisiaj, mimo, że zarówno neokonserwatyści, jak i „postępowi Europejczycy” próbują nam wmówić, że jest inaczej i, że tylko oni mają rację, zagrzewając nas przy tym żebyśmy się wzajemnie naparzali. Podzielonym bydłem zawsze łatwiej się rządzi, bo gdy do gry wchodzą emocje, wyłącza się rozum.

Zatem – spieprzajcie i nie wracajcie! Wykrójcie sobie mały kawałek swojego raju na ziemi, a nas, normalnych Polaków, zostawcie wreszcie w spokoju.