REKLAMA

Autor: Maciej Grudziński

Brałem udział w zawodach szybkobiegaczy. Idę jeszcze do celu. Widzę z daleka, że laury zwycięzców już zwiędły.

Czy piszę aforyzmy, fraszki, liryki czy satyrę? Nie, ja piszę siebie, swój pamiętnik.

Fizyka? Czasem powietrze ojczyste jest cięższe od ziemi ojczystej.

Sprawa była tak przezroczysta, że wszyscy sobie o nią łeb rozwalili.

Głupiec nigdy nie rozumuje błędnie.

Czy hasła na sztandarze są trwałe okazuje się w praniu.

Krytyka ustroju wpływa na ustrój krytyka.

Święto narodowe w obcym państwie było doskonałe. W tym dniu wszystko było zamknięte, nawet obywatele.

Oazy – to są stacje benzynowe dla wielbłądów.

Wyprowadził własne ślady w pole.

Uważaj z wyborem marzeń. Marzenia się czasem spełniają.

Trzeba mięć pecha, by strop walił się właśnie wtedy na łeb, gdy się wróciło świeżo od fryzjera.

Człowiek jest zawsze jedynie epigonem bohaterów własnych marzeń.

Niektórzy, jadąc w tramwaju „socjalizm”, wysiedli na przystanku „niepodległość”. Niektórzy zajechali za daleko. Lecz z powrotem nie kursuje.

Nadbudowę można rozebrać. Co zrobić z bazą?

Są nie tylko anioły-stróże, są i szatany-stróże.

Grafomania będzie rość z ułatwieniami technicznymi notowania bełkotu.

Tym samym mózgiem myśleć i wierzyć?

Kiedy rozmawiam z sobą, nie zawsze ostatnie słowo należy do mnie.

Pisz piórami ze skrzydeł Pegaza!

Wypatroszyliśmy ziemię z jej bogactw, a nadziewamy ją nieboszczykami.

Dajcie mi „wariackie papiery” a zacznę mówić jak normalny człowiek.

Fabryki ganiuszów są, tylko surowca brak.

A może piekło jest na dnie raju?

Ilu ludzi utrzymuje jedno słowo w państwach totalistycznych?

Uwielbiam melodramat. Jestem realistą.

Cóż, w klatce lwa można kichnąć, ale sztuką jest sobie jeszcze powiedzieć: „Na zdrowie!”

Ludzie przechodzą swój renesans nie tylko po gotyku, baroku i rokoku, ale i po socrealizmie.

Jakie wnioski wyciągają z doświadczeń króliki?

Najlepiej uniknąć nieporozumień nie porozumiewając się.

Używamy z rodakami jednej gramatyki, ale często różnimy się czasami i formą bierną i czynną.

Najbardziej prostolinijne są krzywe na wykresach.

I po niektórych oklaskach należałoby umyć ręce.

Siedziałem pewnego dnia w kawiarni. Jakieś dziwne, przygniatające uczucie mną owładnęło. Znacie je chyba. Takie, że człowiek gotów by przewertować cały słownik dla jego precyzyjnego nazwania. Serce wiedziało, że czegoś mi brakuje. Wtedy któś przystąpił do mnie i zapytał: „Przepraszam bardzo, czy nie widział pan przypadkiem Leca?” Wtedy zauważyłem, że mnie tam w ogóle nie było.

Teksty pochodzą ze zbioru „Myśli nieuczesane odczytane z notesów i serwetek po trzydziestu latach.”  Stanisława Jerzego Leca wydanego w 1996r. jako reedycja zbioru „Myśli nieuczesane” z lat 1954-57. W tekstach Leca zachwyca przede wszystkim prostota, trafność spostrzeżeć i uniwersalizm interpretacji – zmieniły się czasy i władza, a aforyzmy pozostały aktualne i ostre jak brzytwa.