REKLAMA

04.03.2021, Maciej Grudziński


Rok Pierwszy
Stała się niedawno rzecz niesłychana. Po cichu, niezauważalnie, drobnymi kroczkami, dzień za dniem… i
minął rok od pierwszego przypadku covid w Polsce! Tak, to już rok. Mówili nam „Wytrzymajmy jeszcze
dwa tygodnie”; „niedługo zakarzeń będzie mniej, zacznie spadać…” Póki co mniej jest pieniędzy w
naszych portfelach i spada zapał do walki z epidemią. Celowo używam sformułowania epidemia, bo
chyba tak wiele państw świata nie przestrzega już rzadnych obostrzeń i lockdownów, że pandemia już
dawno się skończyła, a mają miejsce jedynie lokalne kontynentalne epidemie. Nie wiem czy bardziej dość
Polacy mają tego wirusa czy tego zarządzania wirusem. Miało nie być tym razem politycznie i naprawdę
nie będzie, obiecuję. Będzie fizycznie. 🙂

Rok pierwszy… hm, co autor miał na myśli? Zawsze staram się znależć odpowiedni tytuł swojego
felietonu i nierzadko od dobrego tytułu zaczynam cały koncept, całą burzę mózgów, rozmyślanie, analizy,
porównania, ciekawostki, sprawdzanie w materiałach zródłowych, dbanie o rzetelność. Rok pierwszy…
Pierwszy rok Ery Covida. Do tej pory posługiwaliśmy się kalendarzem gregoriańskim, który pomaga nam
ustalać w jakim momemcie historii ludzkości jesteśmy. Przed kalendarzem gregoriańskim nadanym
ludziom przez Papiestwo wiele wieków posługiwano się kalendarzem juliańskim, a przed kalendarzem
nadanym przez Cesarstwo jeszcze większą liczbę wieków posługiwano się kalendarzem naturalnym
biologicznym, rolniczym. Każdy miał swój, nikt nikomu się do pomiaru czasu nie wtrącał i o dziwo
większość tych pomiarów była dość podobna. Majowie mieli swoje kamienne okrągłe głazy, Inkowie
swoje pismo węzełkowe, Grecy cykle księżyca, Persowie cykl słoneczny, Chińczycy cykl chiński, itd. itd.
🙂 Każdy wiedział, że jest dzień i noc, łatwo było przesypywać piasek w klepsydrach żeby obliczyć ile
trwają, potem czynność powtarzać, dzielić, zmniejszać, obliczać, powtarzać, i tak w kółko. Starożytni
musieli się nie wiele mniej od nas natrudzić i na eksperymentować, żebyśmy mogli po prostu spojrzeć na
zegarek i sprawdzić godzinę i datę, która wyświetla się sama.


Kiedyś każdy wiedział ile dzień ma godzin, ile dni mija od jednej pełni księżyca do drugiej, ile pełni
minie kiedy znowu dzień będzie miał tyle samo godzin co noc albo kiedy znowu spadnie śnieg. Majowie
ciągneli swój kalendarz wiele tysięcy lat i nigdy im się nie znudził, zmieniali tylko tablice i zapisywali
kolejne lata. Europejczycy natomiast, którzy mając się za pionierów i liderów starożytnego,
współczesnego i chyba wszystkich (sic!) światów, wielokrotnie zmieniali kalendarze i odliczali czas od
zera, od nowa. Obecnie liczymy czas rzekomo od narodzin Chrystusa, bo oczywiście Kościół uznał, że
narodziny Boga na Ziemi wypadałoby podkreślić symbolicznie początkiem Nowej Ery, co prawda nie
spieszyli się z tym specjalnie, gdyż uczyniono to dopiero w XVI w. Dodatkowo jeszcze popełniono błędy
w obliczeniach i Chrystus według chrześcijańskich obliczeń i współczesnych analiz urodził się 4-5 lat
p.n.e…. czyli przed Chrystusem. 🙂 No cóż… Młyny watykańskie mielą powoli, dobrze, że Bóg się nie
obraził, że kazano mu czekać 1500 lat na uznanie początku Ery. Ale starożytni bogowie też nie mogli się
obrażać, kiedy po ponad siedmiu stuleciach od powstania Rzymu nowy rzymski bóg w osobie Juliusza
Cezara nakazał liczyć czas od zera. Romulus i Remus zrobili to samo właściwie (choć faktycznie ich potomkowie), bo licząc trojański starożytny czas nie mieli pojęcia, że ich ocalenie będzie kolejną Erą. 🙂
O bogowie trojańscy, rzymscy, chrześcijańscy i azjatyccy! Litości… Każde wielkie wydarzenie było
pretekstem do zmian Czasu.


Czas to zwykła jednostka fizyczna. Czy nam się to podoba czy nie, czy będziemy się z nim bawić i
naliczać piątą, dziesiątą, starożytną czy chrześcijańską erę, to czas nadal będzie płynął tak samo! Jego nie
obchodzi który jest rok. Ziemia nie dba o zapis, bo czas po prostu płynie, obrotów globu nie da się póki
co zatrzymać – ergo, nie da się zatrzymać czasu. 🙂 Gdybyśmy mogli spojrzeć na oś czasu jak na Ziemię w
trakcie wznoszenia się balonu w górę i w górę to bylibyśmy w szoku jak mało nas dzieli od poprzednich
wieków. Bo wyobrażmy sobie, że nasi pradziadkowie niekiedy urodzeni pod koniec XIX stulecia to
łącznie z nami 4 pokolenia, a już ponad sto lat! Możemy założyć że jedno pokolenie i przyrost kolejnego
to 25 lat, tak więc stosując ten trik zabawmy się w pewną grę. Wyobrażmy sobie, że cztery pokolenia
dzielą nas od I wojny światowej; tylko 8 pokoleń dzieli nas od Napoleona i czasów Pana Tadeusza; tylko
10 pokoleń potrzeba żeby przenieść się do czasów Konstytucji 3 maja, a raptem 25 pokoleń od wojen ze
Szwedami, Kozakami i Turkami! Tak mało nas dzieli od przeszłości i tak szybko o tym zapominamy.
Człowiek nowoczesny ma w obecnych czasach wpływ niemal na wszystko co zależy od wolnej woli,
chęci do pracy, pomysłu i podejmowanych w życiu wyborów i decyzji. Nie ma człowiek jednak wpływu
na jedno, na Czas. Być może tak łatwo przychodzi nam szukanie nowych początków, nowych epok,
nowego lepszego świata. Rzymianie będący uciekinierami spod Troi odliczali nowy czas kiedy znależli
Nowy Dom, Cezar mający świadomość swojej wyjątkowości i sytuacji w jakiej się znalazł chciał uczcić
Nowego Króla jakim się stał, imperatora, cesarza (jego imię stało się nowym tytułem dla władców),
średniowieczni biskupi widzieli, że na równie wielkie uczczenie zasługuje Nowy Bóg. Chcieli też odciąć
się jednoznacznie od starożytności i skorygować wiele błędów powstałych przy wyznaczaniu dat
kościelnych Nowych Świąt.


Oczywiście nie sądzę aby Nowy Wirus był pretekstem do wprowadzenia kolejnego kalendarza, to byłby
absurd. Takich wirusów było w historii ludzkości już kilka. To prawdopodobnie nie ostatni. Ponadto
wiele państw świata jeszcze do XX wieku posługiwało się kalendarzem starożytnym juliańskim jak na
przykład Grecja, a nawet jest jeden kraj, który dopiero w 2016 roku przyjął kalendarz gregoriański
współczesny (porzucając uprzedzenia religijne i dostosowując się do globalizacji) – Arabia Saudyjska.
Dajmy szejkom nacieszyć się tym kalendarzem. 🙂 Pierwszy Rok Covid… To jedyne co do tej pory
wiemy. Nie wiemy ile to potrwa, nie wiemy jak się zakończy i jakie zmiany przyniesie. Wydaje mi się
jednak, że obecną sytuację można bardziej porównać do chwilowego resetu jak w przypadku II wojny
światowej, kiedy świat się zatrzymał w Czasie Mroku… w Czasie Wojny. Wstrzymano wtedy Igrzyska
Olimpijskie podobnie jak obecnie Tokio 2020. Miejmy nadzieję, że skończy się jedynie resetem, a jeśli
nie to nadzieja ostatnia w fizykach. Czemu? Jedynie fizycy są w stanie wynależć wreszcie wehikuł czasu,
który w razie czarnego scenariusza przeniesie nas do ciepłych miesięcy roku 2019, kedy była jeszcze
szansa zapobiec pandemii. Niemożliwe? Niedawno w CERN udowodniono istnienie bozonu Higgsa,
który nadaje wszelkiej materii masę, a także czarnej materii, która towarzyszy wszelkiej materii we
Wszechświecie. Skoro boska cząstka istnieje to wszystko w Erze Covid jest możliwe. Ale to już zupełnie
inna historia… :):)