REKLAMA

Skandalem zakończyła się „walka” Marcina Najmana z Kasjuszem Życińskim. Zawodnik z Częstochowy został zdyskwalifikowany po kilkudziesięciu sekundach… Pojedynek umówiono bowiem na zasadach bokserskich, zaś „El Testosteron” zaatakował rywala w parterze…


Przed walką z „Don Kasjo” , Marcin Najman zapowiadał, że będzie to jego ostatni pojedynek w karierze. Mówił też, iż aktualnie znajduje się w najlepszej formie od czterech lat. Ale przejdźmy w końcu do wydarzeń sobotniego wieczoru… – starcie miało być toczone na zasadach bokserskich. A przynajmniej miało być, bo po kilkudziesięciu sekundach Najman został zdyskwalifikowany!”El Testosteron” najpierw obalił rywala, co w boksie oczywiście jest zabronione (odebrano mu za to punkt), a po chwili próbował jeszcze kopnąć Kasjusza, za co został zdyskwalifikowany. Następnie obaj zawodnicy rzucili się na siebie, a do akcji musiała wkroczyć Ochrona. Ostatecznie wszystko zakończyło się ogromnym skandalem…Po walce poproszono Kasjusza „Don Kasjo Króla” Życińskiego o zabranie głosu:
– Chciałem to skończyć w taki sposób, żeby udowodnić, że w półdystansie jego ciosy nic mi nie robią. Marcinek pewnie obstawił sobie te swoje głupie zakłady. Nawet nie poczułem żadnego jego ciosu. Niech wyp***dala bronić Jasnej Góry. Nawet w parterze bym go roz***ał.


Stanowisko w tej sprawie zajęła również Federacja FAME MMA.Przeproszono za zaistniałą sytuację i zapowiedziano, że Najman poniesie konsekwencje swojego zachowania. Nieoficjalnie mówi się o karze finansowej, która może być nawet większa niż garza zapisana w kontrakcie dla w/w zawodnika. Miejmy jednak nadzieję, że była to już ostatnia walka Marcina Najmana w sportach walki. 

źródło: TT Patryk „Skju” Sykut