REKLAMA

Autor tekstu: Marek Szubski

Cyfra trzy cyfrą spotkania?
Mecz bardzo ciekawie rozpoczął spiker zawodów .Grzegorz Kubiak określił to spotkanie jako wyjątkowe z trzech powodów. Pierwszy, że to pierwsze spotkanie Anwilu w Nowym Roku. Drugi to debiut Macieja Lampe w Polskiej Lidze Koszykówki. Trzeci to debiut Przemysława Frasunkiewicza w Hali Mistrzów w roli trenera włocławian.
Spiker można powiedzieć przewidział wydarzenia na boisku bo Rottweilerom do zwycięstwa zabrakło właśnie…trzech punktów, ale po kolei.

Mecz rozpoczął się od prowadzenia Anwilu które utrzymywał niemal do końca pierwszej kwarty.
Warto zanotować, że już w pierwszej kwarcie swoją szanse dostał młody Wojciech Tomaszewski.

Druga kwarta to sukcesywne uzyskiwanie przewagi przez King, która w pewnym momencie wyniosła 13 punktów. Punktował w niej głownie Lampe – 7 punktów w tym raz za trzy. Po stronie włocławian było wiele strat i rzutów z nieprzygotowanych pozycji, a na domiar złego kontuzji (prawdopodobnie łydki) doznał Shawn Jones.
Po pierwszej połowie był wynik 38 – 48

W trzeciej kwarcie goście kontrolowali przebieg spotkania. Znów świetną zmianę dał Lampe. Wynik po stronie Anwilu trzymał Clarke oraz Zamojski. Dobre minuty Sulimy który pokazał, że lepiej czuje się grając bliżej kosza.

Czwarta kwarta rozpoczęła się od stanu 58 – 71 i z dotychczasowego przebiegu spotkania mało prawdopodobnym wydało się odrobienie tych strat tym bardziej, że ze składu wypadł Shawn Jones, a lider Ivan Almeida rozgrywał dziś przeciętne zawody. Jednak Rottweilery pokazały charakter i zaczęły pogoń za Wilkami. Za trzy trafiał Clarke, a pod koszami dzielnie walczył Sulima i właśnie po punktach Żubra na cztery minuty do końca przewaga Wilków zmalała do czterech oczek (69 – 73). Na niespełna 24 sekundy do końca spotkania po rzutach wolnych Almeidy zrobiło się już tylko 75 – 77. Goście mogli grać do końca, Anwil postanowił spróbować przechwycić piłkę, ta sztuka się jednak nie udawała więc na 4 sekundy do końca Almeida zdecydował się faulować Melvina. Ten trafił tylko jednego wolnego. Gospodarze stanęli więc przed szansą doprowadzenia do dogrywki. Rzut Clarka jednak nie doszedł celu.

Anwil Włocławek – King Wilki Morskie Szczecin 75 – 78

Krzysztof Sulima: – Było dziś bardzo blisko, to prawda, ale nie możemy grać tak, jak w pierwszej połowie. Byliśmy ospali, graliśmy indywidualnie. W drugiej części meczu się spięliśmy, graliśmy drużynowo po obu stronach parkietu i odrobiliśmy straty. Może zabrakło trochę czasu i sił. To jest jednak dobry prognostyk i drogą, którą musimy podążać w kolejnych starciach. Nie uważam, że zabrakło nam celnych rzutów z dystansu. Największe znaczenie miała pierwsza połowa i początek trzeciej kwarty. Jeśli trójki wpadną to super, jeśli nie – są inne sposoby na zdobywanie punktów. Trzeba skupić się na tym, by mecz z GTK Gliwice wyglądał tak, jak końcówka dzisiejszego spotkania – musimy gryźć parkiet i dawać z siebie wszystko, by wygrać pojedynek – powiedział Sulima dla kkwloclawek.pl

Punkty dla Anwilu: Zamojski 16 (4X3) 7 zbiórek., Almeida 15 (1X3) 8 zbiórek., Clarke 11 (3X3), Mielczarek 11 (3X3), Lichodiej 9 (1X3), Sulima 7, Tomaszewski 4 Radić 2

Punkty dla Kinga Wilki Morskie Szczecin: Melvin 18 (1X3), Zębski 17 (3X3), Lampe 15 (1X3), Brown 7, Czerlonko 5, Wilczek 3 (1X3), Thomas 3 (1X3)