REKLAMA

Autor: Maciej Grudziński

Co mnie łączy z Jerzym Pilchem? Jeśli cokolwiek wogóle mnie z nim łączy, bo mam nadzieję, że mimo wszystko tak jest, to raczej jest to połączenie iluzoryczne i bardzo odległe. Mógłbym zaryzykować stwierdzenie, że z moim ulubionym pisarzem i felietonistą nie łączy mnie nic, ale nie będę wycofywał się z początkowego założenia i postaram się, mimo trudności, udowodnić, że coś jednak mnie z nim łączy, bo gdyby tak nie było, to musiałbym w tym miejscu skończyć pisanie, a tego robić nie zamierzam, więc piszę dalej.

Przede wszystkim łączy nas Wisła. Łaczy wielu Polaków, ale ja dzięki Wiśle odczuwam z Pilchem więż szczególną. Jerzy z Wisły bowiem pochodzi, w Wiśle stawiał swoje pierwsze kroki, Wisła podsunęła mu pierwsze literackie pomysły i Wisła jest w jego sercu podobnie jak i w moim – nie ma tu znaczenia, że jemu drogie jest miasto, a mi rzeka. Nie mylę się i nie wprowadzam tutaj żadnego fałszu, o nie! Niedaleko Wisły znajduje się miejscowość Ustroń, przez który już właściwa Wisła, bo moja Wisła, przepływa. Choć w odległości drogowej nasze obie „wisły” dzieli 366 km, a moja Wisła jest dla mnie szczególnie cenna na włocławskich bulwarach na wysokości 679-go kilometra rzeki, to pozwala mi to chociaż mieć nadzieję, że tym wodnym traktem w jakiś sposób jestem z Jerzym Pilchem połączony – o ile jest akurat na spacerze w Ustroniu. Przecież patrzy na tę samą wodę, na którą ja patrzę? Przecież ta sama woda kiedyś do mnie dopłynie z nieco szybszym nurtem, ale dopłynie. Przecież rozwlekłość rzeki, która ma ponad tysiąc kilometrów długości jest prawie taka sama jak rozwlekłość pilchowych zdań, które tak nieudolnie staram się naśladować.

Być może nie łączy mnie nic z pisarzem, którym jestem zafascynowany, a moja fascynacja może sie równać Jego fascynacji Starym Kubicą i Papieżem, zaś moja miłość do literatury (szczególnie polskiej, wiślańskiej i pilchowej) oraz felietonów równa jest Jego miłości do piłki nożnej. Felietony Mistrza Jerzego są szczególnie fascynujące z okresu lat dziewięćdziesiątym, a te ujęte w zbiorze Tezy o głupocie, piciu i umieraniu są nie dość, że świetnym świadectwem publicystyki tamtych lat, to jeszcze doskonale nadają się do czerpania z nich warsztatowego przykładu, niczym z felietonowej matrycy. Moja ukochana rozwlekłość zdań współrzędnie, podrzędnie, względnie i bezwzględnie złożonych z historii wziętych żywcem z pilchowej rzeczywiśtości jest prawdziwa, absurdalna, zimna i bezkompromisowa. W swej rozwlekłości Jerzy Pilch wprowadza, rozwija, miażdży i ośmiesza niejeden temat wzięty na warsztat niczym stek na grilla, a żaden absurd ówczesnej władzy nie umknie wiślańskiemu demaskatorowi.

Szcególnie dużo miejsca poświęca Mistrz Jerzy elicie rządzącej tamtych lat, wojskowej i żołnierskiej braci, sczególnie reprezentującej polski naród na szczeblach władzy, którą ta elita sama sobie przyznała, a której to elity przewodnim kolorem był czerowny, a kierunkiem działania i życia – Wszechpotężny Wschód. Opisując rauty i uciechy generałów, tajne polowania i pseudointelektualne wybryki wierchuszki zwraca jednak wzrok zdecydowanie dalej. Dużo uwagi poświęca Zaprzyjażnionym z ZSRR Chinom, a że wiedomo – przyjaciele naszych przyjaciół są naszymi przyjaciółmi – to Jerzy stara się z wodzem Państwa Środka zaprzyjażnić. Nie kryje się z tym, że nie specjalnie efekt ten osiąga, zwracając od razu uwagę w felietonach Zielone zęby przewodniczącego Mao na despotyczny i socjopatyczny charakter rządów Zedonga, który równie mocno skrzywdził Cesarstwo Chin, jak Lenin i Stalin Carską Rosję.

Rządy Mao Zedonga w Chinach przeplatają się z powojenną historią Państwa Środka, które w XXw. pożegnało się z epoką cesarstwa i wkroczyło dzielnym czerwonym radzieckim (w chińskiej wersji oczywiście) krokiem w epokę rewolucji komunistycznej Przewodniczącego Mao. Tak jak Rosja pożegnała Cara Mikołaja, tak Chiny pożegnały Ostatniego Cesarza. W 1912r. kilkuletni Cesarz Aisin Gioro Puyi został zmuszony do abdykacji, a po wielu latach został posadzony przez Imperialną Japonię na tronie zależnego od niej Cesarstwa Mandzurii. Po wojnie jednak został uwięziony przez komunistów, a w latach 50-tych przyszło mu żyć zupełnie normalnie jak przeciętnemu chińskiemu robotnikowi, dzięki czemu mógł również obserwować poczynania nowego cesarza w osobie Wielkiego Przewodniczącego Mao Zedonga. Puyi opisał swoje życie w książce Byłem ostatnim Cesarzem Chin, która została zekranizowana 1987r. przez Bernardo Bertolucciego w filmie Ostatni Cesarz, co przyniosło twórcom aż 9 Oscarów! Być może Ostatni Cesarz Puyi słyszał o zielonych zębach Mao, być może słyszał o jego haremie i socjopatycznych skłonnościach, być może widział spustoszenie jakie rewolucja sieje w Państwie Środka.

Dzisiejsze Chiny nie przypominają już ani Chin z okresu ostatniej dynastii Qing, ani z okresu komunistycznej rewolucji Mao Zedonga i jego partyjnych następców, ani z okresu wielkiego boomu gospodarczego przełomu wieków, który wywindował je do miana największej potęgi gospodarczej świata. Dzisiejsze Chiny, Azja, Europa i cały świat zmagają się z zabójczą pandemią, która pisze nową historię ludzkości, kończy i zaczyna kolejną epokę, kolejną, którą Państwo Środka (jedna z najstarszych cywilizacji w historii ludzkości) przetrwa i będzie trwało dalej. Po obecnej pandemii nastąpi kryzys, z którym świat będzie się zmagał co najmniej dekadę. Pracowałem kiedyś w chińskiej restauracji o nazwie MeiMei i z tej pracy, poza wspaniełym smakiem kurczaka po seczuański, kaczki po pekińsku, wołowiny w sosie ostrygowym i kapusty pak-choi, zapamiętam, że meimei znaczy młodsza siostra. Historia nauczyła mnie, że młodszą siostrą Azji jest Europa.

Co jeszcze łączy mnie z Pilchem, oprócz niechęci do komunistów i przekonania o destrukcyjnym charakterze ich rządów, czy to w Rosji, Chinach, na Kubie czy socjalistycznej Polsce? Łączy nas miłość do felietonów, publicystyki, dobrej literatury, dystans do III RP, uznanie nauk Marcina Lutra, rozwlekłość zdań, fascynacja futbolem (choć u mnie jest to jedynie fascynacja, a nie głęboka miłość), niezwykłe uznanie wielkości Jana Pawła II jako Papieża Polaka i przekonanie o jego niewyobrażalnie silnym wpływie na polskie społeczeństwo, rozwlekłość zdań. Wiem natomiast co nas dzieli – choroba alkoholowa, choroba Parkinsona, czynne uprawianie sportu i czas… Czas, którego Jerzemu Pilchowi wiele nie zostało. Od wielu lat zmaga się z Parkinsonem i alkoholizmem, które unieruchomiły go jako pisarza, ograniczają jako człowieka i nieuchronnie pchają ku pisarskiej nieśmiertelności. Jakiś czas temu ukazała się biografia Pilch w sensie ścisłym. Pierwsza biografia. Katarzyny Kubisiowskiej, w której Jerzy używa takich słów:

„Ty masz do opisania całe moje życie. Zostawiam ci baby i chlanie, w ogóle rób jak tam chcesz, wtrącać się nie będę. Jeszcze będziesz miała mnie dość. Zobaczysz.”

Ostatni Cesarz Polskiej Literatury.