REKLAMA

28.09.2020, Maciej Grudziński, gruda.runner800

Ostatni Samuraj

„Będziemy ćwiczyć nasze serca i ciała dla osiągnięcia pewnego i niewzruszonego ducha.

Będziemy dążyć do prawdziwego opanowania sztuki walki, aby kiedyś nasze ciało i zmysły stały się doskonałe.

Z głębokim zapałem będziemy starać się kultywować ducha samowyrzeczenia.

Będziemy przestrzegać zasad grzeczności, poszanowania starszych oraz powstrzymywać się od gwałtowności.

Będziemy spoglądać w górę ku prawdziwej mądrości i sile, porzucając inne pragnienia.

Będziemy wierni naszym ideałom i nigdy nie zapomnimy o cnocie pokory.

Przez całe nasze życie, poprzez dyscyplinę, dążyć będziemy do poznania prawdziwego znaczenia drogi, którą obraliśmy.”

Jako dziecko wyobrażałem sobie wiele fantastycznych rzeczy, a moja wyobrażnia nie miała końca. Byłem wszędzie tam gdzie tylko chciałem, robiłem wszystko na co miałem ochotę, nawet rzeczy niewykonalne dla samej dziecięcej wyobrażni. Byłem rycerzem, żołnierzem, kosmonautą, sportowcem, nauczycielem, kierowcą rajdowym, naukowcem. Podróżowałem non stop i wyobrażałem sobie krainy znane tylko z filmów. Zawsze fascynowała mnie Japonia, Afryka, Stany Zjednoczone. Pustynie, prerie, ośnieżone szczyty, wulkany, lodowce i drzewa w Kraju Kwitnącej Wiśni. Nie wiem czemu zastanawiałem się nad tym, jak bliska Polsce musi być Japonia, skoro ma nawet ten sam klimat. Tylko kulturę nieco inną…

Dziś przypominająca bardziej Las Vegas ze swoimi neonami, muzyką i  niegasnącym nocą stylem życia, ale kiedyś taka nie była. Niegdyś skromna, biedna, drewniana i prosta… Szukająca sensu w najdrobniejszych codziennych czynnościach. Znająca nieskończoną siłę ludzkiego ducha i odczuwająca potrzebę samodoskonalenia w każdej materii, potrzebę będącą de facto jedynym sensem istnienia w ogóle. Feudalizm, oddanie i niesłychana dyscyplina – to wyróżniało ten kraj. Przez wieki odizolowany i mający kontakt z pokrewnymi kulturami Korei i Chin wytworzył niesłychane w skali całej historii dziedzictwo kulturowe z mnóstwem symboli. Polska również niczym nie przypomina kainy, którą niegdyś Rohan we Władcy Pierścieni  Tolkiena można było przebyć jedynie konno, gdzie każdą karczmę wyznaczano zasięgiem końskich możliwości, tak aby nie ustawać w podróży i dać koniom odpocząć. Nasz kraj, w którym jak dziś na każdym podwórku stoi przynajmniej jedno auto, pełen był niegdyś koni. Dosiadali ich wojownicy biegli w sztuce fechtunku, którego bano się przez wieki. Jak mit polskiego pułkownika władającego szablą, tak i mit japońskiego boshi z duszą zaklętą w swoim mieczu, odeszły w niepamięć i zniknęły niczym wiatr na stepie. Ducha polskich małych rycerzy bronią polscy szermierze na miedzynarodowych zawodach (nadal jedni z najlepszych na świecie!) a także polskie hodowle i jeżdżcy czystej krwi arabskich koni w tak głośnych ostatnio, niegdyś wielkich, stadninach np. w Janowie. Bo dziedzictwa się nie zapomina, nie gubi się go nawet w genach, nawet po wielu pokoleniach. Szermierka, zawody jeżdzieckie i szabla przy boku polskiego oficera – to spuścizna I Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

Spokój, harmonię i ład społeczny Japonii łatwo było jednak zaburzyć, a zaburzone struktury szybko trzeba przywracać do poprzedniego stanu. Do tego potrzebni byli silni, wyszkoleni i zdecydowani w swoim działaniu wojownicy. Feudalna Japonia z VII-IX wieku pełna była Panów mających na swych rodowych usługach wyszkolonych poddanych. Z czasem ci wojownicy otrzymywali swoje własne majątki za godną służbę i tak narodził się (z jap. saburau, samurau – służyć panu) stan samurajów i ich własne wielkie rody. Jak podobna jest ta genealogia do polskiej szlachty, to chyba nie ulega wątpliwości, bo i mechanizmy te same i motywacja podobna. A i ludzka natura jest pod każdą szerokością geograficzną taka sama. Trzeba pomnażać swoje dobra i ich strzec, bronić, a kiedy trzeba należy za nie umierać. Twarde charaktery hartuje stal. Wykuwane są niczym miecz w ogniu dyscypliny i zasad, których pod grożbą utraty życia nie można łamać.

Szabla polskiego wojska i samurajska katana… to symbole siły, władzy, śmierci. Jednocześnie przeszłości i terażniejszości, potęgi i kruchości. Dusza zaklęta w stali i narzędzie pzreznaczenia dla wrogów i samego siebie. Tak odległe kulturowo, a przecież oparte na tym samym wynalazku białej broni służącej do uśmercenia przeciwnika. W wielu sportach walki używa się różnych broni. Wojownicy znali również zasady walki wręcz, aby posługiwanie się bronią było uzupełnieniem zdobytych technik. Z połączenia chińskiego boksu kara i japońskiej walki wręcz, czyli te narodził się styl walki i filozofii życia, jaką znamy dziś pod każdą szerokością geograficzną. Zanim jednak plebejskie karate wykluło się i przyjęło wśród Japończyków, to swoje ostatnie chwile przeżywała era samurajów. Pod koniec XIX w. na przełomie okresów Edo i Meiji doszło do ostatnich wielkich wydarzeń w ich historii, za sprawą wielkiego i wpływowego Takamori Saigo.

Stał się on pierwowzorem postaci Katsumoto (granego przez Kena Watanabe), który jako Ostatni samuraj walczył do końca broniąc tradycyjnych japońskich wartości i godności wojownika. W czasach, gdzie szukano nowych rozwiązań militarnych i zastępowano tradycyjnych samurajów i piechurów artylerią, kawalerią, Saigo szukał honoru wojownika. Edward Zwick doskonale pokazał w swoim filmie dwie wielkie dysproporcje – siły artylerii i brak szans w starciu z nią oddziału samurajów, a także potegę ducha i niesłychaną cześć jaką mimo wszystko dażono boshi na polu walki. Warto przypomnieć sobie ostatnie sceny, w których sam Cesarz przestrzega, że trzeba pamiętać „…kim jesteśmy i skąd pochodzimy.” Sam Saigo doczekał się w Tokio pomnika i został zapamiętamy jako Ostatni Samuraj właśnie.

Kiedy przestano używać samurajskich mieczy, a wojownikom pozostała już tylko sztuka walki, to tradycja kara-te zaczęła rozlewać się po świecie ucząc pokory, hartu ducha, samodoskonalenia, siły, wytrwałości, mądrości i szacunku do drugiego człowieka. Najpopularniejszymi szkołami na świecie są w tym momencie Karate Tradycyjne i Karate Kyokushin, którego motto z Dojo wykorzystane jest we wstępie do tego tekstu. Nadeszła jesień, a z nią szkoła i nowe pomysły. Dzieciaki poznają Trylogię Sienkiewicza i być może część z nich zakocha się w przygodach naszych przodków, a być może będą grać w nowego Wiedżmina wzorowanego na czasach rycerstwa właśnie. Ci, którzy pozostaną w tym klimacie mogą sięgnąć po Ostatniego Samuraja na DVD jeśli jeszcze takie mają albo na Netflixie jeśli będzie tam dostępny. Rodzice szukający zajęcia dla swoich pociech na długie jesienne popołudnia mogą zapisać je na treningi karate, żeby poznały na całe życie co to jest: kihon, ido geiko, kata, kumite iken oraz dojo. Ten rok miał być rokiem olimpijskim, ale nie będzie. Igrzyska odbędą się za rok, ale się mimo wszystko odbędą. Właśnie w japońskim Tokio… Będzie to kolejna okazja do odświeżenia sobie całej naszej wiedzy na temat tego kraju – jednej z najstarszych cywilizacji i kultur w historii ludzkości.