REKLAMA

Dwójka piłkarzy z MLS powołanych na zgrupowanie reprezentacji Polski ostatecznie na nie nie przyjedzie. Adam Buksa i Przemysław Frankowski nie otrzymali zgody swoich klubów na udział w meczach z Holandią oraz Bośnią i Hercegowiną. Jerzy Brzęczek ma więc do dyspozycji tylko dwójkę napastników.

W związku z trudną sytuacją epidemiologiczną FIFA wprowadziła pewne nowe przepisy, które dają klubom „furtkę” na odmowę udziału ich piłkarzy w meczach reprezentacji. W piśmie opublikowanym na stronie międzynarodowej federacji przekazano do informacji, że klub ma prawo zablokowania ewentualnego przyjazdu na kadrę zawodników, którzy po powrocie ze zgrupowania musieliby przejść obowiązkową kwarantannę, dłuższą niż 5 dni. Amerykańska Major League Soccer wprowadziła w swoim regulaminie na ten sezon 10 dni kwarantanny dla graczy, którzy powracają ze Starego Kontynentu.

W związku z tym New England Revolution oraz Chicago Fire nie wyraziły zgody na udział Adama Buksy i Przemysława Frankowskiego na przyjazd do Polski. Nie jest to jedyny kłopot selekcjonera reprezentacji Polski. Jerzy Brzęczek nie będzie mógł też skorzystać z usług kontuzjowanego Damian Kądziora, który na kilka dni będzie wyłączony z treningów. Tym samym lista absencji znacznie się wydłużyła. Już wcześniej bowiem poinformowano, że na zgrupowanie nie przyjadą Robert Lewandowski oraz Arkadiusz Reca. Zawodnik Bayernu Monachium dostał kilka dni wolnego od Jerzego Brzęczka, by lepiej przygotować się do nadchodzącego sezonu Bundesligi. Ten drugi nie stawił się na kadrę ze względu na drobny uraz.

Absencje powyższych zawodników sprawiają, że w znacznym stopniu zmalało pole manewru na skrzydłach oraz w ataku reprezentacji. Na bokach pomocy wystąpić mogą tylko Sebastian Szymański, Kamil Grosicki oraz Kamil Jóźwiak. Trener biało – czerwonych może zdecydować się też na manewr z Piotrem Zielińskim na skrzydle, bo w przeszłości tak właśnie się zdarzało. W obwodzie jest także Maciej Rybus, ale w ostatnim czasie gracz Lokomotivu występował jedynie na pozycji lewego obrońcy lub wahadłowego. Jeszcze gorzej sytuacja przedstawia się w ataku, gdzie Jerzy Brzęczek musi wybrać pomiędzy Arkadiuszem Milikiem a Krzysztofem Piątkiem. Obaj są, co prawda graczami światowej klasy, ale w wypadku kontuzji któregoś z nich, możliwość zaskoczenia rywala spada do zera.

Selekcjoner reprezentacji Polski nie zdecydował się na powołania dodatkowych zawodników, więc najprawdopodobniej w kadrze na Holandię i Bośnię znajdzie się 24 zawodników, a jeden spośród z czterech bramkarzy wyląduje na trybunach.

Źródło:laczynaspilka.pl