REKLAMA

Świetne widowisko, pełne zwrotów akcji na korzyść Sevilli! Andaluzyjczycy już po trzech minutach przegrywali z Interem Mediolan 0;1, ale potrafili odrobić straty i zwyciężyć. Negatywnym bohaterem spotkania został Romelu Lukaku.

Wielu, patrząc na półfinały spodziewało się, że o trofeum zagrają Manchester United i Inter Mediolan. O ile, Nerrazurri bez żadnych problemów poradzili sobie ze Szachtarem Donieck, o tyle podopieczni Ole Gunnara Solskjeara nie dali rady rozpędzonej Sevilli. Zwycięstwo Andaluzyjczyków nie było jednak żadną niespodzianką, bowiem Hiszpanie nie przegrali po wznowieniu gry po pandemii żadnego meczu. Bynajmniej z tego względu finałowe starcie zapowiadało się piorunująco.

I rzeczywiście, już od samego początku piłkarze obu drużyn rozpoczęli z wysokiego c. Już w 3. minucie po rzucie wolnym wykonywanym przez Sevillę, piłkę przejął Romelu Lukaku i pobiegł pod bramkę Andaluzyjczyków. Diego Carlos nie zdążył ze skuteczną interwencją i powalił Belga we własnej „16”. Sędzia Danny Makkelle podyktował jedenastkę, którą na gola dla mediolańczyków pewnym strzałem zamienił sam poszkodowany. Radość Włochów nie trwała jednak długo. W 12. minucie na prawym skrzydle futbolówkę otrzymał Jesus Navas. Były gracz Manchesteru City popisał się kapitalną centrą, a do strzału „szczupakiem” doszedł Luuk de Jong. Główka Holendra była tak mocna, że Handanović nie potrafił jej sparować i mieliśmy 1:1.

Cztery minuty później Makkelle nie zdecydował się podyktować drugiego rzutu karnego dla Interu, twierdząc, że przy strzale Barelli, ręka Diego Carlosa była ułożona naturalnie i miała prawo odbić się od niej piłka w sposób dozwolony w przepisach. Trzeba przyznać, że pierwsze dwa kwadranse prowadzone były w bardzo szybkim tempie i kibice zgromadzeni przed telewizorami oglądali kapitalne widowisko. W 33. minucie to Sevilla mogła cieszyć się z prowadzenia. Diego Godin popełnił faul przed własnym polem karnym i stały fragment gry mieli Hiszpanie. Do piłki podszedł Ever Banega i dośrodkował wprost na głowę Luuka de Jonga, który piękną główką strzelił swoją drugą bramkę w piątkowy wieczór.

Radość Andaluzyjczyków trwała jednak zaledwie 120 sekund, a Inter strzelił gola w analogicznej sytuacji jak ich rywale. Mediolańczycy mieli rzut wolny przed polem karnym Sevilli. Marcelo Brozović ustawił sobie piłkę, dośrodkował w pole karne, a jego wrzutkę wykończył Diego Godin.

Po tak morderczym tempie końcówka pierwszej połowy nie była aż tak żywiołowa i obie drużyny zeszły na przerwę przy remisie 2:2, choć w ostatniej akcji tej części gry o jeden gol więcej powinni mieć piłkarze Sevilli. Znakomitej wrzutki Banegi nie wykorzystał Ocampos, gdyż na drodze futbolówki stanął Handanović. Trzeba przyznać, że do przerwy oglądaliśmy kapitalne widowisko.

Druga połowa niestety nie rozpoczęła się z takim animuszem jak inauguracyjna. Pierwszy kwadrans to głównie niecelne strzały z dystansu i akcje z przypadku. Widać było, że przede wszystkim strach przed popełnieniem błędu spętał nogi piłkarzom i potrzebują trochę czasu, by wpaść w rytm.

W 64. minucie Inter powinien prowadzić 3:2. Lukaku dość przypadkowo wszedł w posiadanie piłki i od linii środkowej w asyście dwóch obrońców popędził z futbolówką w kierunku bramki Sevilli, ale ostatecznie przegrał pojedynek sam na sam z Bono. Belg w końcu trafił do siatki, ale…własnej. W 74. minucie Banega dośrodkował z rzutu wolnego po głupim faulu Gagliardiniego w pole karne. Obrońcy za krótko wybili piłkę, a ta trafiła do Diego Carlosa. Obrońca Sevilli zdecydował się n strzał przewrotką, futbolówkę powinien wybić Lukaku, ale skierował ją do własnej siatki.

Antonio Conte, ratując wynik, wprowadził m.in. na ostatni kwadrans na boisko Christiana Eriksena, Victora Mosesa i Alexisa Sancheza. W 82. minucie zmiany mogły się opłacić. Moses wykorzystał błąd Reguilona, ale nie zdołał oddać strzału, gdyż zablokowali go obrońcy. Udało się za to Sanchezowi, lecz z linii bramkowej futbolówkę wybił Kounde. W doliczonym czasie gry mediolańczycy spróbowali jeszcze raz. Candreva, który kilka chwil wcześniej pojawił się na murawie, otrzymał długie podanie w pole karne. Włoch zdołał uderzyć, ale jego strzał na rzut rożny sparował Bono. To było wszystko, na co stać było Inter tego wieczora. Liga Europy (w tym wydaniu po raz czwarty), a licząc Puchar UEFA po raz szósty trafiła do Sevilli.

Sevilla FC – Inter Mediolan 3:2 (2:2)

Bramki: 12′ , 33′ L. de Jong, 74′ Diego Carlos – 5′ Lukaku (kar.), 35′ Godin

Sevilla FC: Bono – Navas (C), Koundé, Diego Carlos, Reguilón – Jordán (85′ Gudelj), Fernando, Banega – Ocampos (70′ El Haddadi), L. de Jong (85′ Nasjrí), Suso (77′ F. Vázquez).

Inter Mediolan: Handanovič (C) – Godin (90+1′ Candreva), de Vrij, Bastoni – D’Ambrosio (78′ Moses), Barella, Brozović, Gagliardini (78′ Eriksen), Young – Lukaku, Lautaro Martínez (78′ Alexis Sanchez).

Żółte kartki: 4′ Diego Carlos, 44′ Banega – 40′ Barella, 55′ Bastoni, 73′ Gagliardini

Sędzia: Danielle Makkelle (NED)