Piłkarskie Mistrzostwa Europy, czyli 60 lat europejskiego futbolu.

0
195
REKLAMA

Autor: Rafał Walter

Euro 2020, podobnie jak igrzyska olimpijskie, zostały przeniesione. W telewizji brak aktualnych piłkarskich wydarzeń. Za to możemy ekscytować się pięknymi meczami, które dały nam wiele radości w przeszłości. W związku z 60. rocznicą rozegrania pierwszego w historii turnieju o prymat najlepszej drużyny Starego Kontynentu stworzyliśmy dla Was cykl, który przybliży to najważniejsze piłkarskie wydarzenie dla reprezentacji narodowych w Europie.

Wszystkie oczy na Szwecję

W 1958 roku w Szwecji rozegrane zostały VI Mistrzostwa Świata w piłce nożnej. Stolica Szwecji, Sztokholm, stała się natomiast miejscem, gdzie zapadły najważniejsze decyzje odnośnie kształtu turnieju o prymat najlepszej drużyny (jeszcze nieoficjalnie) Starego Kontynentu. Turniej ten miał nosić nazwę Pucharu Narodów Europy. W Sztokholmie odbył się bowiem III Kongres UEFY, podczas którego ustalono szczegóły europejskiego czempionatu, a także rozlosowano pary eliminacyjne. Gospodarzem mistrzostw miała zostać Francja, o ile awansowałaby na turniej. W przypadku nieobecności Trójkolorowych miano organizatora przejęłaby Hiszpania. Gdyby także i kraj z Półwyspu Iberyjskiego nie awansował do półfinału PNE, wtedy o miejscu rozegrania zadecydowałby Komitet Wykonawczy UEFY.

Ideologia na drodze futbolu

Do eliminacji zgłosiło się 17 drużyn narodowych, w tym reprezentacja Polski. Niestety do tego grona nie dołączyli aktualni mistrzowie świata – piłkarze RFN, a także gospodarze światowego czempionatu – Szwedzi. Im, zarówno jak wielu innym ekipom, przeszkadzał prestiż rozgrywek, które na piłkarskiej mapie stawiały swoje pierwsze kroki. Niemniej, na starcie Pucharu Narodów Europy stanęło sześciu uczestników MŚ: Austria, Czechosłowacja, Francja, Jugosławia, Węgry i ZSRR. Stawkę drużyn zmagających się o prymat na Starym Kontynencie uzupełniły: Bułgaria, Polska, NRD, Irlandia, Grecja, Turcja, Norwegia, Dania, Rumunia, Hiszpania oraz Portugalia.

Eliminacje rozpoczęły się od rundy wstępnej (1/16 finału), w której zmierzyły się zespoły Irlandii i Czechosłowacji, a ich zadaniem było wyłonienie półfinalistów, którzy mieli zmierzyć się w turnieju finałowym. 5.04.1959 roku w Dublinie gospodarze zwyciężyli 2:0. W rewanżu Czechosłowacy nie dali rywalom już szans, wygrywając na własnym terenie 4:0 i awansując do kolejnej rundy, w której czekali już Duńczycy. Polska nie miała zbytniego szczęścia w losowaniu. Historycznym pierwszym przeciwnikiem w eliminacjach byli Hiszpanie. W spotkaniu rozegranym w Chorzowie biało – czerwoni przegrali 2:4, a dwie bramki dla rywali strzeliła legenda Realu Madryt – Alfredo Di Stefano. Dwa trafienia po naszej stronie to zasługa Ernesta Pohla i Lucjana Brychczego. W Madrycie, gospodarze przypieczętowali awans, wygrywając 3:0, a swój dorobek strzelecki poprawił Di Stefano, który tym razem dołożył jednego gola.

W 1/8 finału swój potencjał pokazali Francuzi. W Paryżu swój koncert zagrali zwłaszcza dwaj najlepsi piłkarze na Starym Kontynencie, którzy decydowali o obliczu Trójkolorowych, czyli Raymond Kopa i Just Fontaine. Ten pierwszy, głównie za sprawą świetnych występów podczas szwedzkich mistrzostw, w 1958 roku otrzymał Złotą Piłkę, a Fontaine w tym plebiscycie zajął trzecie miejsce. Obaj poprowadzili Francję do zwycięstwa 7:1 nad Grecją. W ateńskim rewanżu padł remis 1:1 i to Trójkolorowi awansowali do ćwierćfinału. Oprócz nich awans uzyskali piłkarze ZSRR, Rumuni (w dwumeczu pokonali Turków 3:2), Austriacy (w dwumeczu 6:2 wygrali z Norwegami), Jugosławianie (w dwumeczu zwycięstwo 3:1 nad Bułgarami), Portugalczycy ( w dwumeczu zwycięstwo 5:2 nad NRD), wcześniej wspomniani Hiszpanie, a także Czechosłowacy (wygrana w dwumeczu 7:2 nad Danią).

W 1/4 finału ponownie błysnął Fontaine.Gracz Stade Reims popisał się pierwszym w historii hat – trickiem, który w głównej mierze przesądził o zwycięstwie Francuzów nad Austriakami 5:2. W rewanżu Trójkolorowi potwierdzili swoją dominację, stawiając „kropkę nad i”, a mianowicie wygrywając we Wiedniu 4:2. Stosunkowo „łatwą” przeprawę mieli również Czechosłowacy, którzy w dwumeczu nie mieli większych problemów z pokonaniem Rumunów. Bilans 5:0 i spokojny awans do półfinału. Nie powiodło się za to drużynom z Półwyspu Iberyjskiego, czyli Portugalii i Hiszpanii. Ci pierwsi musieli uznać wyższość znakomicie dysponowanych Jugosławian. W Lizbonie Portugalczycy wygrali 2:1, ale w rewanżu nie mieli nic do powiedzenia, przegrywając 1:5. Hiszpanie przegrali natomiast…..z polityką.

Ich ćwierćfinał zapowiadał się szlagierowo, bowiem po drugiej stronie boiska mieli stanąć piłkarze z ZSRR na czele z Walentinem Iwanowem, Anatolijem Iljinem oraz Sławą Metrewelą. Do niczego takiego jednak nie doszło ze względów ideowych. Rozbieżności pomiędzy faszyzmem, a socjalizmem były zbyt duże. Generał Franco zablokował hiszpańskim piłkarzom na odlot do Moskwy, a także nie wpuścił radzieckich do Madrytu, przez co gracze z Półwyspu Iberyjskiego zostali ukarani dwoma walkowerami. FIFA natomiast zdecydowała o zawieszeniu hiszpańskiej federacji na rok. W konsekwencji tacy piłkarze jak Alfredo Di Stefano czy Gento mieli nie zagrać na turnieju finałowym PNE. Jak się później okazało już nigdy nie otrzymali takiej możliwości…

Dramaturgia, festiwal strzelecki i wielkie emocje, czyli jak rodziły się Mistrzostwa Europy

W związku z awansem do półfinału Francuzów to oni zostali gospodarzami premierowych, jeszcze nieoficjalnych mistrzostw Europy. Przystąpili do nich bardzo mocno osłabieni brakiem Kopy i Fontaine’a. Ten drugi doznał poważnej kontuzji (złamał nogę). Niemniej grając u siebie to oni byli uważani za lekkich faworytów w starciu z Jugosławią, którą przydzielił im los. Nie było to zbyt szczęśliwe losowanie. Trójkolorowi już dwukrotnie przegrywali z Jugosłowianami na światowych czempionatach, a tym razem nie było inaczej. W spotkaniu półfinałowym rozegranym 6 lipca 1960 roku gospodarze prowadzili już 4:2, lecz dali sobie wydrzeć zwycięstwo, tracąc w trzy minuty trzy bramki a bohaterem spotkania został zdobywca dwóch goli Drażan Jerković. Najpierw w 78. minucie strzelił na 4:4, a 55 sekund zapewnił „Plevim” zwycięstwo. Cała Francja pogrążyła się w żałobie.

Drugi półfinał nie miał w sobie tyle dramaturgii. Piłkarze ZSRR w starciu z Czechosłowacją przez cały czas kontrolowali grę i pewnie zwyciężyli 3:0. Lew Jaszyn nie dał się pokonać nawet z rzutu karnego, bowiem strzał Vojty z 11 metrów minął słupek. W wielkim finale mieli zmierzyć się więc podopieczni Gawriła Kaczalina oraz gracze Jugosławii. Wcześniej jednak został rozegrany mecz o 3. miejsce, w której Francuzi toczyli przy opustoszałych trybunach walkę o honor. Dodajmy nieudaną walkę. Gole Bubnika i Pavlovicia przekreśliły szansę o stanięciu na podium, choć brązowe medale miały wtedy bardziej symboliczny wymiar, gdyż liczyło się złoto. Te zdobyli piłkarze ZSRR, którzy mimo utraty bramki, zdołali odrobić straty i zwyciężyć Jugosłowian po dogrywce 2:1. Było to jedyny triumf radzieckich graczy w historii.

Mecze 1/2 finału:

Francja – Jugosławia 4:5 (2:1)

Bramki: 12′ Vincent, 43′, 62′ Heutte, 53′ Wisnieski – 11′ Galić, 56′ Zanetić, 75′ Knez, 78′, 79′ Jerković

ZSRR – Czechosłowacja 3:0 (1:0)

Bramki: 34′, 56′ Iwanow, 66′ Poniedielnik

Mecz o 3. miejsce:

Francja – Czechosłowacja 0:2 (0:0)

Bramki: 58′ Bubnik, 88′ Pavlović

Finał:

ZSRR – Jugosławia 2:1 po dogrywce – w regulaminowym czasie 1:1 (0:1)

Bramki: 49′ Metreweli, 113′ Poniedielnik – 43′ Galić