REKLAMA

Autor: Karolina Klimecka

O restauracji Tajski Box usłyszałam jakiś czas temu. Ktoś ze znajomych rzucił hasło, że jest w mieście taka restauracja i warto do niej zajrzeć. Wspominał, że całkiem dobre jedzenie można tam skonsumować. Poszłam za ciosem i dojechałam.

Podjechałam pod lokal i już na zewnątrz było czuć przyjemny zapach gotowanych tam dań. Już ten sam zapach zapowiadał, że będzie smacznie. Odgłosy syczącego oleju i mieszanych dodatków towarzyszyły każdej minucie mojego pobytu w tym lokalu. Słychać i czuć było, że tu nie próżnują i co chwilę coś gotują, choć przez dłuższą chwilę byłam jedynym gościem.

Restauracja nie zachwyca wyglądem, jest on raczej siermiężny, ale odpowiedzmy sobie szczerze co jest ważniejsze – świetny wygląd i kiepski kucharz czy świetny kucharz i kiepski wygląd. Ja wybieram tę drugą wersję. Ostatnio trafiłam do takiej restauracji, gdzie było pięknie, ale podane jedzenie nie zachwycało – z pewnością w moim wykonaniu nie byłoby gorsze. Idąc do restauracji oczekujemy, że zjemy coś lepszego niż sami byśmy przyrządzili i zostańmy przy tym.

Tajska kuchnia nie należy do moich ulubionych i szczerze mówiąc wolę japońską, jednak nie ma nic ciekawszego w całym aspekcie podróży kulinarnych po różnych restauracjach, jak nowe smaki, które odczuwamy na naszych podniebieniach – i tak właśnie jest w Tajskim Boxie.

Zamówiłam zupę Tom Yum z krewetkami – cena 17,00 zł. W menu podane jest, że jest to kremowa, kokosowa zupa z dodatkiem trawy cytrynowej, galangalu i limonki. Powiem szczerze, że jestem nią smakowo oczarowana! Można w niej znaleźć wszystkie dostępne smaki – jest i pikantna, słonawa, słodkawa, kwaśna – nie jest jednolita za każdym razem jak trafia do ust. Rzeczywiście kremowa – i ta kremowość jest gęsta. Każdy składnik „pływający” w zupie był chrupiący, nieprzegotowany, czuć, że świeży. Zupa dość pożywna i kiedy podawano mi drugie danie zastanawiałam się czy je w całości skonsumuję. Jeżeli trafiacie od czasu do czasu do Yakibaru i tam zamawiacie zupkę tajską, to ta będzie Wam również smakowała. Szczerze polecam!

Przejdźmy do drugiego dania – zamówiłam box Pad Kee Mao – z krewetkami w cenie 27,00 zł. W menu restauracyjnym napisane jest, że w skład wchodzi makaron nudle z sosem sojowym, warzywami sezonowymi, kiełkami i zielonym pieprzem. To danie nie trafiło do końca w mój smakowy gust. Czemu? Osobiście dla mnie było za słone. Jeżeli jesteście fanami słonych dań to polecam – mój poziom słonego został jednak przekroczony. Być może całą słoność spowodowała duża ilość sosu dodana do makaronu. Dla wielbicieli pikantnych dań – język szaleje, ale szaleje przyjemnie. Porcja dość spora i jak poinformowała mnie obsługa makaron waży ok 500 gr więc można się najeść 😉

Z chęcią zajrzę tam za jakiś czas na zupkę i może pokuszę się na innego boxa?!

Macie jakieś fajne dania lub restauracje, do których warto zajrzeć i skonsumować to co serwują? Jeżeli tak, to piszcie do mnie na klimecka@wlc.pl.

Do zobaczenia przy stoliku!