Poradnik turystyczno-kulinarny: Gdańsk – miasto marzeń

0
48

Autor: Karolina Klimecka-Łaptuta

Gdańsk to jest miasto marzeń wielu moich znajomych. Część z nich swoje marzenia spełniła i zmieniła adres zamieszkania, wyprowadzając się z Włocławka za lepszym jutrem. Wiecie, ja się im szczerze nie dziwię. Tam nie tylko powietrze jest świeże, ale i atmosfera.

Widoczne inwestycje, co krok budowane nowe budynki. Piękne nowe „blokowiska”. Spacerujesz Gdańskiem i zastanawiasz się ile kosztuje metr kwadratowy mieszkania i czy cię stać na to, żeby się tam przenieść. Idziesz na tamtejszą starówkę i oczom pojawiają się piękne kamienice, odremontowane, kolorowe, szczęśliwe. Aż chce ci się na nie patrzeć. Aż chce Ci się tam przeprowadzić.

Jesteś głodny? Samych restauracji włoskich wyliczyłam, spacerując po starówce, z cztery. Pełno ludzi. Widać, że odpoczywają, odstresowują się. Nie ważne czy to przyjezdni czy mieszkający, wyglądają na szczęśliwych. Może to Gdańsk to powoduje, że każdy kto tutaj przyjeżdża jest szczęśliwy? Chociażby przez chwilę. 

Myślę, że każda pora roku jest dobra na odwiedzenie Gdańska. Fakt, że latem można posiedzieć w ogródkach i jest pewnie jeszcze przyjemnej niż w zimę czy późną jesień, ale i listopad i grudzień w Gdańsku jest równie urokliwy. Można tu odetchnąć.

Macie wolną chwilę, benzynę w baku to wypad do Gdańska jest świetnym pomysłem, aby oderwać się od naszej włocławskiej rzeczywistości. Wybrać się na plażę, pooddychać świeżym, nadmorskim powietrzem. To nie jest zbyt odległa czasowo i kilometrowo destynacja od naszego miasta 😉

Do Gdańska trafiłam ostatnio w porze wieczornej. Problemu ze znalezieniem noclegu nie ma. Można za dobre pieniądze znaleźć apartament w nowym wieżowcu z portierem przy wejściu. Czysto, schludnie i przystępnie. I wiecie, te apartamenty, za nie duże pieniądze, znajdują się z 300 metrów od starówki. 

Idziesz na starówkę i lokali gastronomicznych masz tyle, że masz problem, żeby coś wybrać. U nas jest odwrotnie, nie wiesz gdzie iść bo już wszędzie byłeś i wszystko jadłeś, a tam masz wszystkiego pod dostatkiem. Chcesz zjeść w restauracji chińskiej? Proszę! Marzy ci się dobry makaron? Czemu nie! Do wyboru do koloru.

Ja trafiłam do włoskiej restauracji O sole mio. Całkiem przyjemna, sporych rozmiarów, z włoską muzyka grająca w tle. Tłumów nie było, ale to tylko poniedziałek. Menu rozbudowane. Cenowo, jak na Gdańsk, dostępne dla każdej kieszeni. To nie ceny z Mielna czy Chałup z wakacji. Można zjeść smacznie i nie nadwyrężyć budżetu domowego.

Zamówiłam ( kolejny raz z rzędu makaron w ostatnich dniach) Pasta Frutti di mare – pasta sepia, owoce morza, pomidory cherry, czosnek, kapary, oliwki i jestem zadowolona. Pyszny makaron z pysznymi owocami morza. Można nie dojeść bo porcja spora. Dla wielbicieli takich dań szczerze polecam 🙂

Czekam na wiosnę i czekam na powrót do Gdańska. I na to świeże powietrze 🙂

Materace KOŁO