REKLAMA

no images were found

Autor: Karolina Klimecka-Łaptuta

Wrocław to jedno z najpiękniejszych i najbardziej zadbanych miast na mapie Polski. Bardzo lubię tam jeździć i zawsze jak mam okazję, to z niej korzystam. Zdarza mi się to parę razy w roku, i zawsze jestem jeszcze bardziej pozytywnie zaskoczona zmianami jakie tam zachodzą. Pół roku mnie tam nie było, a zmiany tak kolosalne, że z chęcią zmieniłabym adres zamieszkania na wrocławski.

Miasto, które nigdy nie śpi z masą atrakcji dla każdego. Kto z Was nie był w tamtejszym ZOO? Jego przestrzeń robi wrażenie, a tamtejsze Afrykarium (oceanarium w ZOO)? Nigdzie podobnego nie widziałam.

Stare kamienice, które odremontowane wyglądają jak nowe. To jest to czego brakuje u nas we Włocławku. Czuć klimat tego miasta na każdym rogu i z każdym oddechem chce się go poczuć jeszcze bardziej i bardziej. Lokale na wieczorne imprezy? Restauracje? Tam jest z czego wybierać i jeżeli w jednym miejscu Ci nie zasmakuje, to możesz przenieść się zaraz obok. Wszędzie pełno ludzi. Turyści różnych narodowości, którzy stwierdzili, że Wrocław jest na tyle ciekawy, że można będąc w podróży po Europie z Azji, zajrzeć właśnie tutaj. I jestem przekonana, że tej decyzji nie żałują.

I jestem przekonana, że napewno nie żałują jej, jak wpadną na posiłek do świetnej restauracji, którą odkryłam parę lat temu. W sumie to już nie pamiętam jak się tam znalazłam, ale zawsze jak jestem we Wrocławiu czy nawet obok niego przejeżdżam, zaglądam tam, żeby zjeść dobry, prosty w składnikach i do tego niedrogi posiłek.

Restauracja gruzińska „Chinkalnia Wolności” na Placu Wolności 9, to jest „must be” pobytu we Wrocławiu. Warto tam zajrzeć, zamówić parę dań (jeżeli jest się w większej grupie) i wszystkiego próbować. Jest to jedyny sposób, żeby zaspokoić ciekawość jak smakuje prawdziwa kuchnia gruzińska.

Jedliście kiedyś chinkali? To takie „pierożki” z różnym nadzieniem. Można zjeść i z mięsem i z serem. Jedne i drugie są wyśmienite. W restauracji znajdziecie nawet instrukcje jedzenia tego dania, bo to nie takie oczywiste na pierwszy rzut oka.

Chinkali

Chaczapuri, też nie jedno ma tam imię. Moje dzieci mówią, że to taka „pizza”. Rzeczywiście jest ciasto (może niekoniecznie takie jak na pizzę) i są do tego ciasta różne składniki. Ja próbowałam wersję i ze szpinakiem i jajkiem, i z bryndzą i serem, i z jajkiem. I każda pyszna. Ilość składników występujących w tych daniach jest tak niewielka, że nie ma szans, żeby coś nie wyszło kucharzowi albo Wam nie smakowało.

Restauracja jest czynna od 12-tej i wiecie ja byłam tam chwilę po. Jeden stolik był już zajęty. Za chwilę dotarło jeszcze więcej osób chętnych skonsumować to co oferuje to miejsce. Myślę, że jest to świetny dowód na to, że warto tam zajrzeć będąc we Wrocławiu.

W tym roku może i dla Was Wrocław będzie na mapie miejsc, które będziecie chcieli odwiedzić. Pamiętajcie, że od Włocławka to tylko 3 godziny drogi autostradą i „Ską”, ponadto bez opłat. Warto wlać paliwo i jechać właśnie tam. A jak zajrzycie do polecanej przeze mnie restauracji gruzińskiej na Placu Wolności 9, to koniecznie spróbujcie „ichszejszych” win i piw. W sklepie takich nie znajdziecie.