Adrianna Nowacka
REKLAMA

We Włocławku dawno nie było takiego meczu. Miejscowa Włocłavia podejmowała na własnym boisku ekstraklasowy Piast Gliwice w meczu 1/32 Pucharu Polski i choć walczyła dzielnie, musiała uznać wyższość bardziej utytułowanych rywali.

Faworytem tego spotkania był niewątpliwie Piast. W Pucharze Polski oglądano jednak nie takie niespodzianki, jaką mieliby sprawić piłkarze z Włocławka. Już w tej edycji padł zaskakujący rezultat w postaci wyeliminowania Pogoni Szczecin przez KKS Kalisz. I trzeba przyznać, że gospodarze nie chcieli dać łatwo za wygraną, prowadząc otwarty futbol w spotkaniu z graczami z Gliwic.

Plan przyjezdnych był prosty – szybko objąć prowadzenie i grać spokojnie, kontrolując wynik. Już w 5. minucie zagotowało się pod bramką Zapały. Z rzutu wolnego dośrodkowywał Damian Kądzior, a Tomasz Jodłowiec uderzył tuż obok słupka. 120 sekund później z piłki stojącej na 20. metrze wrzucał Lipski, ale ponownie futbolówka przeleciała obok słupka, tym razem po głowie obrońcy gospodarzy. A propos piłkarzy Włocłavii – Ci mieli szansę w 9. minucie po uderzeniu Wojdyli i udanej akcji Kuropatwińskiego. Niestety dla miejscowych strzał był bardzo niecelny. Kilka chwil później na prowadzenie wyszedł Piast. Tomasz Mokwa dośrodkował z prawej strony boiska, a jego podanie wykończył skutecznie Nikola Stojiljković. Włocławianie nie zmienili swojego stylu gry po bramce dla rywali. W 17. minucie po raz kolejny uaktywnił się Kuropatwiński, uruchamiając Behike. Dośrodkowanie tego ostatniego wyłapał Szymański, ale wypuścił futbolówkę z rąk i gdyby Tabaka był bardziej zorientowany w całej sytuacji to strzeliłby gola.

W drugim i trzecim kwadransie pierwszej połowy tempo gry wyraźnie spadło i nie oglądaliśmy wielu ciekawych akcji. To, co jednak rzucało się w oczy to brak wyraźnej różnicy pomiędzy piłkarzami ekstraklasowymi, a tymi na co dzień grającymi w IV lidze. Dobrze to świadczyło o graczach z Włocławka, nieco gorzej o piłkarzach z Gliwic.

Druga połowa rozpoczęła się od ataków przyjezdnych. Ponownie zaskoczył Zapałę w 49. minucie po strzale głową zaskoczyć próbował Stojiljković, ale jego strzał minął słupek bramki Zapały. To, co nie udało się Serbowi, udało się Damianowi Kądziorowi z rzutu karnego, który został podyktowany na faulu na Ameyawie. Zapała wyczuł intencje strzelca, ale nie dał rady obronić tego uderzenia.

Kolejne minuty stały pod znakiem zmian w obu zespołach, ale gracze Włocłavii konsekwentnie dążyli do zmiany rezultatu. Celnie uderzali Cichowlas czy Kulak, ale w obu sytuacjach dobrze w bramce Piasta zachował się Szymański. Przyjezdni choć nie stwarzali sobie dużej ilości groźnych akcji mieli dużą przewagę w posiadaniu piłki. Nie potrafili jej jednak po raz kolejny udokumentować, w czym duża zasługa graczy gospodarzy. Wynik meczu się już nie zmienił, Piast zwyciężył 2:0 i awansował do kolejnej rundy. Graczom Włocłavii należą się jednak duże brawa, bo nie ustępowali rywalom w takim stopniu, jak można było przypuszczać przed meczem.

W 92. minucie Toril nie wykorzystał rzutu karnego dla Piasta.

Włocłavia Włocławek – Piast Gliwice 0:2 (0:1)

Bramki: 12′ Stojiljković, 53′ Kądzior (kar.)

Włocłavia Włocławek: Zapała – Czyżewski (77′ Miłek), Feter, Kacperski (77′ Pohlid), Korupatwiński, Galanciak (66′ Jankowski), Cichowlas, Tabaka (56′ Kulak), Behlke (56′ Żuławski), Wojtylak, Wypij

Piast Gliwice: Szymański – Mokwa, Huk (C), Munoz, Katranis (74′ Mosór) – Pyrka (46′ Winciersz), Lipski, Jodłowiec (64′ Sokołowski), Ameyaw – Kądzior (80′ Steczyk) – Stojiljković (64′ Toril)

Żółte kartki: 15′ Cichowlas