REKLAMA

Fajerwerków nie było i nie należało się ich spodziewać. Piłkarskie Włochy wróciły do gry i z tego należy się cieszyć. W rewanżowym meczu 1/2 finału Juventus zremisował 0:0 z AC Milan, choć biorąc pod uwagę okoliczności powinien wygrać to spotkanie.

Po kilkudziesięciu dniach fani calcio mogli głęboko odetchnąć – włoska piłka wróciła. Jeszcze, co prawda nie w wydaniu ligowym, ale pucharowym. Na początek klasyk Juventus kontra Milan. Choć trudno było wnioskować w jakiej formie są piłkarze obu drużyn to można było spodziewać się naprawdę dobrego meczu. W roli faworytów wystąpili rzecz jasna gospodarze, choć w pierwszym spotkaniu na San Siro padł bramkowy remis.

Niemniej przez 20 minut tego pojedynku można było się zastanawiać czy przyjezdni w czasie przerwy spowodowanej pandemią nie trenowali innych dyscyplin. Zagrania ręką i faule niczym ciosy karate były na porządku dziennym. Od początku to Juventus kontrolował grę, a mediolańczycy skupiali się na przerywaniu ataków. Już w drugiej minucie Douglas Costa uderzył na bramkę Donnarummy, lecz piłka przeleciała obok słupka. Następnie rozpoczęły się rzeczy, o których mowa na początku akapitu. 13. minuta okazała się być pechowa dla gości. Najpierw Conti zapomniał, że w futbol gra się nogami a nie rękami i odbił pikę łokciem. Daniele Orsato potrzebował kilku minut, by przyznać karnego Juventusowi i wybawieniem dla niego okazał się system VAR.

Do futbolówki ustawionej na 11. metrze podszedł, co niemal oczywiste Cristiano Ronaldo, lecz co już nie oczywiste…Portugalczyk się pomylił i trafił jedynie w słupek. Wydawało się, że szczęście dopisało gościom, lecz dosłownie kilka sekund później Ante Rebić wykonał cios rodem z taekwondo i wyleciał z boiska. Juventus nie ruszył jednak do gwałtownych ataków i raczej grał bardziej zachowawczo niż na początku spotkania.

W 31. minucie Blaise Matuidi wpadł rozpędzony w pole karne i oddał strzał na wślizgu, lecz kapitalnie w tej sytuacji zachował się Donnarumma. I w zasadzie to było na tyle ze strony gospodarzy, jeśli chodzi o pierwszą połowę. Mimo gry w „10”, częściej do głosu dochodzili mediolańczycy, którzy skupili się na kontrach oraz stałych fragmentach. Te ostatnie sprawiły parokrotnie, że stojący w bramce gospodarzy Buffon musiał być w ciągłej gotowości. Do przerwy mieliśmy jednak 0:0.

Pierwszy kwadrans drugiej części gry był pod dyktando Juventusu, lecz gospodarze nie tworzyli sobie stuprocentowych sytuacji. Niezadowolony z takiego obrotu spraw Maurizio Sarri zdecydował się w 60. minucie na potrójną zmianę. Roszady nie przyniosły jednak zamierzonych efektów. Co prawda, Bianconeri wciąż utrzymywali się przy piłce, bowiem bezbramkowy remis premiował ich do awansu do finału.

W 79. minucie to przyjezdni byli bliżsi zdobycia gola. Do strzału głową po rzucie rożnym doszedł Simon Kjaer, lecz ta próba minęła lewy słupek. W odpowiedzi zza pola karnego huknął Dybala, ale Donnarumma zdołał spiąstkować to uderzenie na rzut rożny. Końcowy fragment spotkania nie przyniósł rozstrzygnięcia w postaci bramki i pierwszy rewanżowy mecz półfinałowy zakończył się remisem 0:0. 17 czerwca Juventus zmierzy się o puchar z wygranym z dwumeczu Napoli – Inter Mediolan.

Juventus – AC Milan 0:0

Juventus FC: Buffon – Danilo (85′ Cuadrado), Bonucci (C), de Ligt, Sandro – Pjanić (62′ Khedira) , Bentancur, Matuidi (62′ Rabiot) – Costa (63′ Bernandeschi), Dybala, Ronaldo

AC Milan: G. Donnarumma – Conti, Kjær, Romagnoli (C), Calabria (88′ Saelemaekers) – Kessié (82′ Krunić), Bennacer – Çalhanoğlu, Paquetá (82′ Paqueta), Bonaventura (52′ Rafael Leão)– Rebić

Żółte kartki: 43′ Pjanić, 74′ Khedira – 18′ Conti 

Czerwone kartki: 17′ Rebić

Sędzia: Daniele Orsato (ITA)