10.11.2019r., Maciej „Gruda” Grudziński gruda.runner800.

Winter is coming! – głosi zawołanie na Północy w Westeros, w świecie jednego z moich ulubionych seriali Gra o Tron. I choć serial dobrnął po wielu sezonach do finałowego odcinka, zima nadeszła, a Inni wraz z Nocnym Królem zostali pokonani, to wielu widzów czuje zrozumiały niedosyt. W Polsce również. Matka Smoków nie do końca pozostała taka cudowna, tytułowy Tron został zniszczony, a korona Siedmiu Królestw została podzielona na Sześć + Północ. Zrekompensować wszystko może długoterminowa prognoza pogody, która (jeśli jej wierzyć) zapowiada wkrótce na naszej półkuli zimę trzydziestolecia, a przy odrobinie szczęścia i stulecia. Będziemy mieli zatem okazję poczuć sie jak Jon Snow i jego towarzysze, kiedy w pierwszym sezonie nieśmiało wyprawiali się do białej krainy za Murem. Śnieg, lód i szczypiący w policzki mróz za dnia, wczesne wstawanie, skrobanie szyb samochodu, odpalanie silnika w nadziei, że da radę i tym razem ruszyć nas do pracy i z powrotem, a po zmroku ciepły kominek (ewentualnie kaloryfer), kubek gorącej czekolady, kakao, grzane wino i może jeszcze gruby koc. Sytuacja nie jest jednak bez wyjścia. Przed Nocnym Królem nie dało się uciec, ale przed polską zimą można!

Na przykład… do położonej niedaleko granicy z Brazylią Gujany Francuskiej, do miejscowości Cayenne bilet lotniczy kosztuje około 10 tys. zł. Jak mówią statystyki Polacy z roku na rok coraz chetniej wybierają egzotyczne kierunki wakacyjnych i świątecznych podróży, a Ameryka Południowa jest w czołówce najpopularniejszych kierunków. Kiedy znajdziemy się już na miejscu, to stojąc w porcie Cayenne dostrzeżemy wyłaniający się w oddali z oceanu 40-metrowy kawałek skały. W rzeczywistości to mająca zaledwie 14 ha (!) powierzchni, porośnięta palmami (niczym z folderów niejednego biura podróży) i otoczona stromymi klifami słynna Diabelska Wyspa. Nie jest jednak wymarzonym rajem – to tropikalne piekło. Przez cały rok temperatura utrzymuje się w okolicach 30*C; panuje niesłychanie duża wilgotność i często pada deszcz; okoliczne wody pełne są rekinów, a wybrzeże jest skaliste i strome. Francuzi, którzy kontrolowali ten rejon świata szybko dostrzegli walory tego miejsca i założyli tam w 1852r. kolonię karną. Na skazańców, którzy odważyli się uciec z tego więzienia (o ile nie rozbili się o skały i nie zostali pożarci przez rekiny) czekała jeszcze jedna zabójcza niespodzianka – bagna i moczary Cayenne, lądu położonego najbliżej wyspy.

W 1894r. kapitan francuskiej artylerii Alfred Dreyfus został oskarżony o szpiegostwo na rzecz Niemiec. Sąd dysponował dowodami, zeznaniem świadka, opiniami ekspertów. Wyrok był straszny – dożywotnie zesłanie do kolonii karnej na …Wyspie Diabelskiej. Dreyfus  nigdy nie przyznał się do winy i za wszelką cenę bronił swojego honoru, honoru oficera francuskiej armii. Znalazł przyjaciół, min. Georges’a Picquarta, podpułkownika, który doprowadził do ujawnienia prawdziwego szpiega, którym okazał się major Ferdinand Walsin Esterhazy. Poparcia Dreyfusowi udzielił również sławny i szanowany francuski pisarz i eseisat Emil Zola publikując na łamach gazety Świt artykuł J’accuse (Oskarżam!), który porarło wielu intelektualistów francuskich, domagając się sprawiedliwości i uczciwego wyjaśnienia sprawy. Sam Zola przypłacił swoje zaangażowanie wygnaniem do Wielkiej Brytanii, a Kościół umieścił jego dzieła na haniebnym Indeksie Ksiąg Zakazanych. Fali oburzenia nie dało się jednak zatrzymać i sprawiedliwości domagali się kolejni pisarze, myśliciele i oficerowie armii. Po wielu latach odnaleziono w archiwach wojskowych listy, w których to Esterhazemu niemiecki wywiad dziękuje za przekazane informacje i stało się jasne, że Dreyfusa należy uwolnić. Niestety Francja była już tak podzielona tą sprawą, że na fali rodzącego się antysemityzmu ciężko było uniewinnić oficera. Nie pomogło nawet samobójstwo kapitana Henry’ego, który fałszował dowody przeciw Dreyfusowi, ani przyznanie sie do winy Esterhazego. Sąd wojskowy nadal w 1899r. podtrzymał winę Dreyfusa, skazując go „tylko” na 10 lat zamiast dożywocia. Prezydent Francji anulował ten wyrok, lecz dopiero w roku 1906 ostatecznie Apelacyjny Sąd Wojskowy uznał tą apelację i Alfred Dreyfus odzyskał wolność po 12 latach! W ramach rekompensaty przywrócono mu poprzednie tytuły wojskowe i awansowano na pułkownika, a także odznaczono Legią Honorową.

Najważniejszym pokłosiem tej bulwersującej sprawy było prawne rozdzielenie państwa od kościoła we Francji, a francuska armia stała się tak samo kontrolowana jak każda cywilna i państwowa instytucja w kraju. Społeczeństwo podzieliło się co do jej oceny i do dzisiejszego dnia podział ten jest widoczny. Pierwszym ważnym pisarzem, który opisał bardzo szczegółowo cały mechanizm powstawania, rozwoju i skutków afery Dreyfusa był Marcel Proust w swojej monumentalnej powieści W poszukiwaniu straconego czasu. Ostatnio zaś możemy podziwiać na świecie najnowsze dzieło Romana Polańskiego Oficer i szpieg (org. J’accuse), film będący ekranizacją powieści Roberta Harrisa o tym samym tytule. Polska premiera planowana jest na 27 grudnia 2019r.; za zdjecia odpowiada Paweł Edelman, za muzykę Alexandre Desplat, a w głównych rolach zobaczymy Jeana Dujardina i Luisa Garrela.

Sprawa polska pod koniec XIXw. była nadal silnie związana z Francją, która jeszcze nie zapomniała Wielkiej Rewolucji, Napoleona Bonaparte, a w okresie restauracji Napoleona III. Nadal wiele tysięcy Polaków żyło na emigracji, a już niedługo na początku kolejnego wieku mieli wreszcie wrócić do ojczyzny ze słynną Błękitną Armią Generała Hallera. To właśnie we francuskiej armii miał przetrwać narodowy mit, polski etos oficerski, to właśnie francuska armia była kolebką armii Hallera, czyli drugiej po armii Piłsudskiego składowej nowego Polskiego Wojska po odzyskaniu niepodległości. Musiała się jednak najpierw oczyścić. Tym oczyszczeniem dla Francji była właśnie afera Dreyfusa.

Alfred Dreyfus zmarł w 1935r. w wieku 75 lat. Walczył w I wojnie światowej, zachował honor, stał się bohaterem narodu, a jego historia wywarła tak duży wpływ na intelektualną Europę, że zapoczątkowała nawet ruch syjonistyczny jakoby przewidujący katastrofę, która miała nadejść za dwadzieścia lat. Isle du Diable zamknięto ostatecznie w 1946r. i szacuje się, że w tej diabelskiej koloni karnej przez prawie sto lat  życie straciło ponad 80 tys. więżniów, którzy nie wytrzymywali morderczych warunków tropikalnego klimatu i bestialskiego przetrzymywania. Tylko nielicznym udawało się przeżyć, jednym z nich był właśnie nieugięty Alfred Dreyfus. Po starej twierdzy odwiedzanej dziś przez turystów zostały tylko mury i historie osadzonych. Warto przy okazji Święta Niepodległości spojrzeć na chociażby urywek historii Francji, która tak bardzo zasłużyła się Polsce przy budowaniu armii Hallera. Sam film Polańskiego będzie dobrą propozycją na długie zimowe wieczory, kiedy już wrócimy z tropikalnych wycieczek i polska zima niechybnie nas dopadnie.

P.S.

Roman Polański został ostatnio świetnie zagrany przez Rafała Zawieruchę w filmie Quentina Tarantino Pewnego razu… w Hollywood, gdzie Zawierucha grał min. u boku Leonardo di Caprio i Brada Pitta. Historia prowadzi nas do lat 60-tych do Los Angeles i świata wielkiego kina, a także wielkich zbrodni psychopaty Charlesa Mansona (którego ofiarą była ukochana Polańskiego).

Salon materacy Włocławek