REKLAMA

Autor: Maciej Grudziński

Kilka dni temu zaczęła się wiosna. Czas narodzin, nowego życia, nadziei.

Spotkałem dziś na swojej drodze żabę. Żabę? Pochyliłem się nad nią i posmutniałem. Zasmucił mnie jej los. Biedna… nawet nie wie w jakiej rzeczywistości przyszło jej żyć tej wiosny, w tym roku, kolejnego wieku, trzeciego millennium, którejś dla jej gatunku kolejnej ery…

Poszedłem dalej. Nie będę myślał o żabie… Nie będę myślał o wirusie… Nie będę myślał o wyborach, polityce, trywialnych sprawach… To o czym mam myśleć podczas spaceru? Samotnego spaceru po opuszczonym lesie, w trakcie którego jedyne, co przychodzi mi do głowy to pytanie: Jaki w tym wszystkim sens? Czy jestem żabą czy obserwatorem?

Obserwator ma za zadanie dostrzegać to, czego inni nie są w stanie zobaczyć, bo może nie chcą, może nie są w stanie, może nie mają czasu. Obserwator ma również zadanie przekazać dalej – ujawnić – to co zobaczył, aby ostrzec wszystkich dookoła. Ma zadanie równie poważne i odpowiedzialne jak piekarz, murarz, policjant, lekarz, prawnik, żołnierz, ksiądz, ojciec czy matka. Bycie obserwatorem współczesnej rzeczywistości to nierzadko powołanie tak silne i równie szalone, jak duszpasterstwo, obrona ojczyzny czy służba zdrowia. Obserwator-dziennikarz został powołany do życia setki lat temu we współczesnej nam formie i roli, jednak istniał już za czasów Cesarstwa Rzymskiego w formie trybuna ludowego podnoszącego ważne dla mniejszości i pospulastwa sprawy. Epoka oświecenia (której moja napotkana żaba nie pamięta, ale jej genotyp gatunkowy od tamtych czasów pozostał niezmienny) przyniósł nam wyłożoną jak na tacy przez Locke’a i Monteskiusza zasadę trójpodziału władzy. Sprawujący władzę ustanawia prawa, które realnie rządzący wprowadzają w życie, a stojące na straży tych praw sądy dbają o ich przestrzeganie i rozstrzygają wszelkie spory. Powołuje się również dokumenty zwane „konstytucjami”. Już w czasach Platona i Arystotelesa znane były wszystkie możliwe formy rządów, które przez dzwadzieścia ponad wieków przewijały się przez ludzkość w zmienionych formach i kolejnych hybrydach. Parlamentom, rządom, królom, prezydentom, dyktatorom i sądom wszelkiej maści patrzyło się, patrzy i wciąż będzie się patrzeć na ręce, które już zbyt wiele razy spłynęły krwią. Do czasu… Dopóty władza jest bezkarna, dopóki obywatel nie powie SPRAWDZAM!!! Ten poker, w którego od setki lat wszelkiej maści rządzący grają ze zwyczajnymi ludżmi ma swoje prawa i swoje granice.

W latach 70-tych w Stanach Zjednoczonych doszło do starcia dwóch wartości MIŁOŚCI i WOJNY. Miłości – jako przejawu buntu i wolności nowego pokolenia hipisów, rodzącego się w geście sprzeciwu wobec setek tysięcy ofiar idących na rzeż w wietnamskiej dżungli, w ramach politycznego kierunku kraju. Wojny – jako wartości przetargowej i ostatecznego narzędzia prowadzenia polityki amerykańskiej w Azji. Ze starcia miłości i wojny narodziła się PRAWDA. Prawda reprezentowana przez dziennikarzy i broniona przez publicystów. Prawda o amerykańskiej polityce w Wietnamie ujawniona publikacjami tzw. Pentagon Papers w The New York Times, The Washington Post była symbolem walki o wolność słowa i prasy, którą gwarantuje 1. Poprawka do Konstytucji USA.

Publicysta nie może bowiem milczeć!

Jego zadaniem, obowiązkiem i powołaniem jednocześnie jest niesienie i ujawnianie prawdy za wszelką cenę. Spoglądanie władzy na ręce jest realną czwartą władzą nadaną społeczeństwu przez Historię! Film „Czwarta władza” jest wiadomością – buforem bezpieczeństwa chroniącym przede wszystkim przeciętnych Smithów i Kowalskich. Steven Spielberg, po mistrzowsku opowiedział o konflikcie administracji prezydenta Nixona z publicystami, który był kamieniem milomym w historii dziennikarstwa, a który rok pózniej doprowadził do ujawnienia po Pentagon Papers gigantycznej Afery Watergate, w wyniku której Richard Nixon ustąpił z urzędu.

Sprawowanie kontroli nad ludżmi jest na tyle kuszące, że powtarza się ciągle i ciągle, jak rak, który po usunięciu go z jednego organu daje przerzuty w inne miejsce i dalej toczy tę planetę… Kolejna władza, kolejna wojna, kolejne pokusy… Panowanie nad światem jest niczym raktotyk – uzależnia i niszczy. XXI w. przyniósł, poza wojnami z terroryzmem, nowe formy sprawowania kontroli nad obywatelami – programy inwigilacji obywateli na masową skalę. Nowe formy kontroli przyniosły nowe formy ujawniania nieprawidłowości, nowi sygnaliści naszych czasów stworzyli WikiLeaks, a Julian Assange i Edward Snowden stali się wrogami publicznymi numer jeden na świecie. Czwarta władza stała się niewydolna i potrzeba sprawiła, że nowe medium Internet stał się narzędziem kontroli mediów tradycyjnych. „Piąta władza” z 2013r. po mistrzowsku pokazuje przyczyny, przebieg i zasady działania instytucji demaskatorskich, których zadaniam jest przede wszystkim ochrona obywateli przed wszelkimi formami autorytaryzmy i to w każdym nawet demokratycznym kraju świata.

John Grisham stworzył swego czasu powieść „Raport Pelikana”, która została zekranizowana przez Alana Pakulę w 1993r., a która jest kolejnym świetnym przykładem mechanizmu ujawniania rządowych nieprawidłowości. Kolejnym przykładem może być „Raport mniejszości” Philipa Dicka zekranizowany przez Stevena Spielberga. Przykładem na łamanie praw i logiki w tak absurdalnym idyllicznym świecie fantsy, jakim jest „świat bez przestępczości”. Czy oby na pewno? Czy rządzący mają rację? Czy może istnieje jakiś nie brany pod uwagę raport mniejszości będący nielogiczną wariacją prawdziwej rzeczywistości, w którą jednak nikt nie wierzy!? Żaba wrzucona do wrzątku od razu z niego wyskoczy. Jeśli wsadzimy ją natomiast do garnka z zimną wodą, to pozostanie w nim aż do ugotowania żywcem.

Publicysta nie może milczeć…

Systuacja w Europie jest dramatyczna. Wprowadzone ograniczenia praw i swobód obywatelskich pokazują wszystkim nieświadomym jak silne jest pańswto i jakimi realnymi środkami przymusu dysponuje – w przypadku epidamii oczywiście żeby chronić obywateli. W Polsce od lat łamana i deptana jest Konstytucja z 1997r. Obecna jej wartość jest nieprzymierzając niża od papieru toaletowego, który był symbolem kryzysu w PRL-u, a który jest i symbolem epidemii ebecnej. Wprowadzone w kraju ograniczenia swobód obywatelskich wypełniają wszystkie podstawowe przesłanki Art. 228 Konstytucji RP. 10 maja czekają Polaków wybory prezydenckie, które zgodnie z logiką i przewidywaną przez modele epidemii skalą problemu w naszym kraju i zasadami przyzwoitości nie powinny się odbyć. Oby uniknąć przekładania wyborów rządzący zdecydowali się pod osłoną nocy, czyli klasycznie, i pod przykrywką głosowań nad ustawami kryzysowymi zmienić Ordynację Wyborczą, aby umożliwić głosowanie korespondencyjne osobom starszym przebywającym w kwarantannie. Jest to nic innego jak kolejne łamanie prawa i Konstytucji! Jest to podgrzewanie temperatury w garnku, w którym siedzi od dawna półprzytomna żaba, dodatkowo osłabiona wewnętrznym szalejącym wirusem! Jeśli ktokolwiek z czytelników ma jeszcze złudzenia, co do autentycznych celów rządzącej partii i jej prezesa, to apeluję – PORZUĆCIE ZŁUDZENIA!!! I choć władzy się poszczęściło z epidemią (bo jak przysłowiowej ślepej kurze trafiło jej się ziarno) i może teraz przykręcać śrubę obywatelom, to nie są oni na przegranej pozycji. Do hasła ZOSTAŃ W DOMU, które może chronić zdrowie dodaję z tego miejsca …i NIE IDŻ NA WYBORY!!!

Czy chcemy być jak żaba ugotowana żywcem? Czy może w przypływie geniuszu uda nam się przyszłe wybory zbojkotować nie uczestnicząc w nich? Pamiętajmy, że noc z 27 na 28 marca 2020 r. może być zapamiętana tylko przez historię, ludzie za tydzień o niej zapomną i czy Andrzej Duda wygra wybory w maju czy jesienią, korespondencyjnie czy w lokalu wyborczym to większego znaczenia mieć to nie będzie. Wydaje się bowiem, że tym razem zwycięzcą będzie ten kogo wybierze władza. Dziennikarstwo w Polsce jest bardzo silne, ale oskarżane jset o stronniczość i polityczne preferencje. Dziennikarska przyzwoitość każe Tomaszowi Lisowi brać udział w manifestacjach wyborczych, a Krzysztofowi Ziemcowi przeprowadzać wywiad z Jarosławem Kaczyńskim. Są świetnymi dziennikarzami. Mają do tego prawo! Tak! W trakcie każdej amerykańskiej kampanii wyborczej nadchodzi dzień, w którym każda szanowana redakcja publikuje swoje preferencje wyborcze, bo ma do tego prawo. Kiedy jednak czwarta władza zawodzi przychodzi czas władzy piątej. Tadeusz Kościuszko i Kazimierz Pułaski walczyli w obronie ideałów amerykańskiej Konstytucji na długo przed tym jak bronili polskiej sprawy. Konstytucja 3 maja z 1791r. była mocno inspirowana amerykańską i jeśli dziś ta polska jest deptana, to może warto do tej właśnie starszej siostry zza oceanu się odwołać. Bo czy amerykańskie wojsko może nas bronić zdaniem Antoniego Macierewicza, a amerykańska uniwersalna i pierwsza w świecie Konstytucja to już nie!?

Apeluję, proszę i błagam wszystkich obywateli Polski o głos sprzeciwu wobec buty i ignorancji rządzącej naszym krajem partii – zabierzcie głos!!! ZOSTAŃCIE W DOMU I NIE IDZCIE NA WYBORY!!!