REKLAMA

Środowy wieczór z pewnością należał do Lewandowskich. Robert w meczu z Olympique Lyon strzelił jedną z bramek i awansował z bawarskim klubem do finału Ligi Mistrzów. Z kolei na krajowym podwórku Marcin w 2. Memoriale Ireny Szewińskiej pobił rekord Polski na 2000 metrów.

W Bydgoszczy zameldowało się wiele krajowych i światowych gwiazd lekkiej atletyki. Taka obsada sprzyjała biciu nie tylko rekordów życiowych przez naszych zawodników, ale przede wszystkim rekordów Polski. O taki właśnie wynik chciał się pokusić Marcin Lewandowski, który przyjechał pokonać najlepszy wynik w historii naszego kraju na nietypowym dystansie 2000 metrów. Bieg prowadzony był przez pacemakera Adama Czerwińskiego. Lewandowski przez niemal cały dystans trzymał się na trzeciej pozycji za dwoma Etiopczykami. Na przeciwległej prostej zdecydował się jednak na atak, wyprzedził rywali z Afryki i przez chwilę prowadził stawkę. Znakomitym finiszem popisał się jednak Australijczyk Matthew Ramsden, który dobiegł do mety na pierwszym miejscu z czasem 4,55,54. Drugi był właśnie Lewandowski z wynikiem 4,57,09. Czas zawodnika bydgoskiej Zawiszy był lepszy od dotychczasowego rekordu Polski Michała Bartoszka o 4,61 s. Drugi z biało – czerwonych Michał Rozmys zajął 6. miejsce i z rezultatem 4,57,98 ustanowił swój rekord życiowy.

Bardzo duże powody do radości może mieć 17-letnia Klaudia Lesiewicz. Zawodniczka AZS AWF Gorzów Wielkopolski pobiła prawie 46-letni rekord Polski do lat 18 na dystansie 400 metrów. Od 1974 roku najlepszym wynikiem na jedno okrążenie w tej kategorii wiekowej legitymowała się Genowefa Nowaczyk (53,34). Lesiewicz pobiła go o prawie pół sekundy. W słabszej serii uzyskała 52,86 sek. Najszybszy wynik obu biegów uzyskała za to Justyna Święty – Ersetić – 51,69 sek.

W pozostałych konkurencjach zwyciężali: Karolina Kołeczek (100 m przez płotki, czas 12,98), Ukrainka Julia Lewczenko (skok wzwyż, pokonane 2 metry), a także San Kendricks ex eaquo z Piotrem Liskiem (skok o tyczce, 5,80 m). Ten ostatni stadion im. Zdzisława Krzyszkowiaka opuścił z kontuzją, której doznał podczas skoku na 5,90 m, lecz badania wykazały, że na szczęście to nic poważnego.