REKLAMA

W UEFA absurd goni absurd. W środowy wieczór media obiegła informacja, że europejska centrala w związku z wykryciem kilku przypadków koronawirusa w kosowskim klubie FC Prisztina zezwoliła na zastępstwo w rundzie wstępnej Europa League w spotkaniu z Lincoln drużynie złożonej z piłkarzy z ligi kosowskiej. Jakim prawem?

Poprzedni sezon piłkarski był bardzo dziwny. Rozgrywki przerwane na kilka miesięcy z powodu pandemii spowodowały, że cały świat na nowo stęsknił się za oglądaniem sportu w telewizji. UEFA zdaje się, że wyszła obronną ręką, organizując turniej najlepszych drużyn klubowych w swoich prestiżowych rozgrywkach Ligi Mistrzów i Ligi Europy. Wypracowano również dosyć przejrzysty schemat awansu do fazy grupowej edycji 2020/2021. Wielu już głosiło sukces, określając, że europejska centrala znakomicie poradziła sobie z wyzwaniem, jakim jest koronawirus. Otóż…nie do końca.

W związku z odwołaniem spotkania rundy wstępnej Ligi Europy pomiędzy gibraltarskim Lincoln Red Imps F.C a Prisztiną z powodu wykrycia kilku przypadków koronawirusa wśród pracowników i zawodników tego drugiego klubu, działacze kosowskiego zespołu postanowili złożyć do UEFA apelację. Jak się okazało w środowy wieczór została ona rozpatrzona pozytywnie. Prisztinę reprezentować ma reprezentacja złożona z piłkarzy, którzy występują w lidze kosowskiej. Informację tę przeczytałem kilka razy, bowiem myślałem, że to jest żart. I dochodzę do wniosku, że jest to dowcip – dowcip i kpina ze sprawiedliwości, zawodników Lincolna i wszystkich kibiców na całym świecie.

Oczywiście, nie jest winą (chyba) piłkarzy Prisztiny, że zachorowali na koronawirusa, ale równocześnie nie jest to winą graczy drużyny z Gibraltaru. Nie wiem na jakiej podstawie, piłkarze z kosowskiej ligi mogą zastąpić zawodników Prisztiny, ale zdaje się, że UEFA wie. Wydaje mi się, że europejska centrala nie traktuje wszystkich drużyn sprawiedliwie, faworyzując głównie bogatszych kosztem biednych. Wiadomo, sytuacja na świecie jest wyjątkowa, ale UEFA ustanowiła bardzo niebezpieczny precedens, który będzie rzutował w rozgrywkach na lata.

Załóżmy hipotetyczną sytuację, że jeden z polskich klubów reprezentujących nas na arenie międzynarodowej dopada pandemia grypy żołądkowej i z tego powodu dajmy na to przykład Cracovia nie może wystąpić w spotkaniu decydującym o awansie do fazy grupowej. Zamiast niej występuje reprezentacja złożona z zawodników polskiej ligi i wygrywa ten mecz. W końcu komu należy się awans?

Paradoksalnie reprezentacja złożona z zawodników ligi może mieć większe szanse niż nie jeden klub. Dla przykładu podam dwie jedenastki złożone z graczy Lecha, Legii, Piasta i Cracovii, a także z pozostałych drużyn wybranych na podstawie zeszłego sezonu.

Boruc – Karbownik, Jędrzejczyk (Satka), Czerwiński , Gumny – Jóźwiak, Moder, Jorge Felix, Wszołek, Luquinhas (Pelle van Amersfoort) – Kante (Parzyszek)

Steinbors – Mladenović, Petrasek, Guldan, Czerwiński – Bohar, Starzyński, Furman, Zivec – Białek Paixao