Można mieć najlepszy tekst piosenki, najlepszą choreografię czy charyzmę – ale trzeba mieć jeszcze coś, czego najczęściej brakuje obecnym gwiazdeczkom muzyki pop –  posiadać dobry, rozpoznowalny głos.

Najlepszy głos to – wbrew powszechnym mniemaniom – nie zawsze głos najsilniejszy, choć często rzeczy te idą ze sobą w parze. Ale w historii rocka I pokrewnych gatunków muzycznych pojawiali się wokaliści, którzy nie dysponowali być może płucami nurka głębinowego, ale ich wokal był tak charakterystyczny, że stał się ich wizytówką – przykładem niech będzie chociażby Brian Adams, czy Leonard Cohen – obaj dysponujący przecież mało imponującym głosem rasowego palacza.

W dwunastym odcinku Retrockspekcji, Michał Walczewski zaprasza Państwa do wysłuchania opowieści o (subiektywnie) najlepszych wokalistach muzyki rockowej – i do odwiedzenia czasów, kiedy nie było jeszcze wszechobecnych bitów, wokalizerów, czy innych wynalazków i gdzie na swój sukces trzeba bylo zapracować siłą swoich własnych płuc.

Michał Walczewski

Salon materacy Włocławek