Co jest najważniejsze w rockowym przeboju? Muzyka, tekst, czy może charyzmatyczni liderzy? A może wszystko naraz? Ciężko ten temat rozstrzygnąć. Jedno jednak jest pewne: rockowy kawałek nie byłby kompletny bez soczystego brzmienia gitary elektrycznej.

Od razu uściślijmy – riff gitarowy to nie musi być całe solo. Może to być zaledwie kilka nut, albo jedna fraza, która zdefiniuje cały utwór, trwale zapisze się w pamięci słuchacza, a czasami nawet w całej historii rocka.

Przykładem niech będzie „Smoke on the water”, które jest tak proste do opanowania, że od przygody z tym utworem zaczynają wszyscy początkujący gitarzyści. A jednak mimo to, jest w tej prostocie genialne.

Zapraszamy do siódmego odcinka Retrockspekcji poświęconego najlepszym riffom gitarowym – oczywiście w subiektywnym odczuciu prowadzącego audycję Michała Walczewskiego.

Salon materacy Włocławek