Retrockspekcja, odc. 8: rock w dziesiątej muzie – czyli zespoły, które dały się porwać magii wielkiego ekranu.

Co może być lepszego niż film akcji, w którym za muzykę odpowiada jedna z największych grup hardrockowych? Albo romans, gdzie tłem jest rockowa ballada? Ewentualnie nieziemskie dźwięki psychodelicznego rocka będące dopełnieniem obrazu science-fiction?

Powody, dla których rockowe grupy chętnie zgadzały się na tworzenie soundtracków do filmów były różne. Dla tych mniej znanych zespołów I artystów, była to czasami trampolina do sławy. Bywało jednak tak, że występ w filmie stawał się dla nich pocałunkiem śmierci, gdy stawali się zespołami jednego przeboju, zaszufladkowanymi do obrazu, dla którego akurat stworzyli muzykę.

Różne były także efekty współpracy Hollywood z rockowymi gwiazdami. Nad niektórymi próbami należałoby spuścić zasłonę milczenia – bywało i tak, że to ci mniej znani artyści dawali sobie lepiej radę, niż osławieni gwiazdorzy; często jednak w ramach tworzenia soundtracków powstawały wielkie przeboje, które pamiętamy do dzisiaj, choć nie zdajemy sobie nawet sprawy, że powstały one do jakiegoś filmu.

Zapraszamy do ósmego odcinka Retrockspekcji, w którym Michał Walczewski zabierze Państwa w podróż po rocku w dziesiątej muzie – czyli zespołach, które dały się porwać magii wielkiego ekranu.

Michał Walczewski

Salon materacy Włocławek