Rola Chin w polityce południowej Azji.

5 krajów: Indonezja, Indie, Chiny, Japonia i Pakistan mają razem około 3,2 mld obywateli. Ich wzajemne skomplikowane stosunki pchają je ku stworzeniu dwóch przeciwnych bloków.

Władze trzymają się mocno

Każdy z tych krajów zasługuje na nie jeden, ale wiele artykułów, podobnie jak tarcia na najwyższych szczeblach u jednych, jak i kampanie wyborcze u drugich. Nie jest przypadkiem, że za pierwszy podział według którego można podzielić te kraje jest właśnie sposób wyboru władz. Chiny w 2018 roku zlikwidowały ograniczenie ilości kadencji dla Xi Jinpinga, a w Pakistanie armia przy krytyce nieprawidłowości podczas wyborów, doprowadziła swojego kandydata na stanowisko premiera. Tymczasem choć demokracje w Indiach, Indonezji i w mniejszym stopniu Japonii nie należą do idealnych, czy bliskich europejskim standardom, to nadal to zupełnie inne podejście niż u obu sąsiadów Indii. Mimo tych różnic, we wszystkich trzech krajach również władzę utrzymują ciągle ci sami ludzie.

Szachy na morzach

Powyższe kwestie są tylko symboliczne, ale wiodą właściwym tropem. Chiny i Pakistan zacieśniały współpracę od lat. W ostatnich tygodniach gruchnęła wiadomość o chęci sprzedaży przez Chiny Pakistanowi lotniskowca. Takie sprzedaże następują niezwykle rzadko i niosą ze sobą wiele kontrowersji, ponieważ lotniskowce zdolne do transportu samolotów (a nie tylko helikopterów jak wyprodukowane we Francji Mistrale) są na wyposażeniu jedynie USA, Francji, Wielkiej Brytanii, Indii, Włoch, Chin i Rosji. Mniej krajów na świecie posiada taki rodzaj broni, niż bombę atomową lecz prawie wszystkie na liście pokrywają się z tymi posiadającymi ten typ statków. Lotniskowce o napędzie atomowym posiadają jedynie USA i Francja, co daje im jeszcze większe możliwości projekcji siły, gdyż w razie konieczności nie muszą się przejmować trasą pod kątem portów po drodze do celu. Chiny zdementowały informację o sprzedaży, ale można to uznać za rodzaj groźby wobec Indii, gdyż już teraz Państwo Środka produkuje dla Pakistanu statki, a omawiany lotniskowiec służy głównie treningom chińskiej armii. Budowany jeszcze przez ZSRR, następnie posiadany przez Ukrainę, która od początku chciała go sprzedać w końcu trafił do Chin. Tam był potrzebny głównie by zrozumieć budowę samego szkieletu machiny i dopiero na podstawie badań stworzyć kolejne już swoje statki. Cała jego historia pokazuje, że w przyszłości jest bardzo możliwe iż Chiny posiadające kilka w pełni nowoczesnych lotniskowców, zdecydują się na jego sprzedaż. Obecne informacje mają tym samym pokazać światu po czyjej stronie Chiny mogą się opowiedzieć. Dla Indii ta sytuacja jest problematyczna, gdyż Kaszmir o który wciąż teoretycznie toczy się wojna z Pakistanem, nie jest jedynym terenem spornym z silnym sąsiadem dla Delhi. Chiny jeszcze za czasów Mao, podczas wojny z Indiami zagarnęły część ich terenów a do tego wciąż pozostaje kwestia przejścia Doklam, które jest główną potencjalną trasą dla indyjskiej armii by dostać się do wschodnich terenów Indii.

Zmierzch BRICS

Tak Kaszmir, jak i Doklam wraz z rosnącymi wpływami Chin w Pakistanie, są dla Indii powodem do niepokoju. Stąd też, poszukują oni innych krajów, których poczucie zagrożenia w stosunku do Chin rośnie. Przed lata Indie, Chiny, RPA, Rosja i Brazylia tworzyły tzw. grupę BRICS (od nazw krajów) która miała zorganizować równoległy system finansowy, gospodarczy i bankowy dla Banku Światowego, OECD, Międzynarodowego Funduszu Walutowego, systemu SWIFT, a w przyszłości odpowiedź na amerykańskiego dolara i być może nawet wobec NATO. Praktyka okazała się być znacznie bardziej skomplikowana. Pierwszą kwestią, która znacząco poróżniła dwóch największych partnerów był ww Pakistan. Powodem dla którego Chiny mocno stawiają na ten kraj, jest wysoka szansa zwasalizowania kogoś naprawdę silnego, kto przez lata był w amerykańskiej strefie wpływów. Islamabad i Waszyngton poróżniły się z uwagi na tolerowanie przez tych pierwszych, islamskich terrorystów na swoim terenie. Byli oni dla służb specjalnych Pakistanu bardzo użyteczni, gdyż mogli destabilizować ich dwóch sąsiadów: Afganistan i Indie. Kiedy USA zatrzymało wszelkie finansowanie dla Pakistanu, ich miejsce postanowiły zająć Chiny. Pekin zaproponował swój eksportowy model gospodarczy, a władze pakistańskie popadając w problemy finansowe były gotowe uzależnić się od wielkiego sąsiada. Omawiany model gospodarczy jest niezwykle korzystny dla najliczniejszego państwa świata. Zakłada on, że Chiny dadzą ogromne  wieloletnie kredyty na wysoki procent na cele infrastrukturalne w zamian za zapewnienie, że przetargi wygrają chińskie firmy. Jeśli kraj nie ma środków by później spłacać długi, chińskie firmy transportowe wykupują zbudowaną infrastrukturę. W ten sposób kraj się teoretycznie rozwija, ale realne władza nad np. transportem przechodzi w chińskie ręce.

Po sporze o Pakistan, kolejnym wyzwaniem dla BRICS stała się osłabiona Rosja, która po konflikcie o Krym silnie podupadła gospodarczo i jej potencjał w ruchach integrujących kraje nie-zachodnie przestał się liczyć. Ostatni rok w praktyce zakończył niebezpieczeństwo konkurencji dla świata zachodniego ze strony tej młodej organizacji, gdyż w Brazylii wygrał Jair Bolsonaro, który jest wprost proamerykański i proizraelski. To powoduje przejście Brazylii do przeciwnego obozu i potencjalne nawiązanie zacieśnionej współpracy z takimi krajami jak Japonia, Korea Płd, czy właśnie Indie, dla których może to być ostateczny argument by jasno opowiedzieć się przeciw Chinom.

Jedwab, perły, czy blokada?

Relacjami międzynarodowymi rządzą przede wszystkim kwestie gospodarcze i ideologiczne. Wbrew powszechnemu odczuciu najczęściej zwyciężają te drugie. Chiny najsilniej współpracują z Koreą Północną, Laosem, Pakistanem, Iranem, Wenezuelą, czy krajami afrykańskimi. Ich wpływy rosły w ostatnich latach w Turcji, Tajlandii, Birmie, czy nawet w Europie w Grecji i Węgrzech. Poza Grecją, widać tu głównie kraje autorytarne, zarządzane przez dyktatorów lub armię. Nawet Węgier już dziś nie można tak zdecydowanie wykluczyć z tego grona jak Grecję. Chiński model gospodarczy idzie w parze z wysokim poziomem korupcji i ignorowania łamania praw człowieka, silnej kontroli nad jednostką przez władzę danego kraju, czy osłabieniem niezależności instytucji państwowych. To w krajach demokratycznych spowodowało sprzeciw, szczególnie gdy Chiny zaczęły przejmować kolejne ważne ośrodki transportu. Te kwestie zdecydowanie dziś znajdują swoje odbicie w kampaniach wyborczych w Malezji, Australii, Malediwach, czy Sri Lance. Australijczycy przez lata będący neutralni, dziś już jasno stoją po stronie USA. Malezja i Malediwy już zmieniły władze na te przeciwne współpracy z Chinami. Nawet z Afryki płyną pierwsze sygnały o niezadowoleniu ze sposobu zawłaszczania przez Chiny ich krajów. Wszystko to ma źródło w niezrozumieniu przez Chiny innych państw, w szczególności tych demokratycznych. Pekin nie bierze pod uwagę głosu swojego społeczeństwa, więc tym bardziej nie robi tego w kontekście innych krajów.

To wszystko powoduje coraz mniejszą szansę na główny cel Chin: uniezależnienia swojego handlu od amerykańskich sił zbrojnych. Partia Komunistyczna wie, że dziś Chiny stoją głównie na dwóch filarach, którymi są budownictwo i handel. Budownictwo najpierw opierali na ogromnych kredytach, za które budowali nawet kompletnie nieopłacalną infrastrukturę. Kiedy zauważyli, że poziom zadłużenia rośnie w zastraszającym tempie, a stopa zwrotu kolejnych projektów jest niedopuszczalnie niska, zrozumieli że mogą połączyć ten filar z drugim, czyli handlem właśnie poprzez eksport chińskiego modelu inwestycyjnego.

Większość towarów, które z Azji dostają się do UE i Afryki, płynie przez cieśninę Malakka. Alternatywy dla niej są tak jak i ona sama są poza zasięgiem oddziaływania chińskiej floty, za to pod pełną kontrolą sił amerykańskich. Stąd też nacisk Chin na tworzenie lotniskowców, by choćby po części móc rzucić wyzwanie Amerykanom. Eksperci wojskowi są zgodni, że jeszcze przez dziesiątki lat USA nie przegra walki o dominację na wodzie, choć można ich wypchnąć ze swoich brzegów różnymi naziemnymi systemami. To jednak nie spowoduje odpuszczenia przez nich takich miejsc jak ta cieśnina. Stąd też Chiny chcą dwutorowo obejść problem amerykański: Nowy Jedwabny Szlak drogą lądową i Sznur Pereł morską. Nowy Jedwabny Szlak miałby wieść od Chin, przez m.in. Kazachstan aż po Holandię. Jednak koszt transportu lądowego kilkukrotnie przekracza wersję morską. Stąd też Sznur Pereł byłby bardziej opłacalny. Jest to określenie portów, które będąc pod kontrolą chińską można w razie zagrożenia połączyć z drogą lądową i kontynuować handel. Takie „perły” są w Malezji, Indonezji, Sri Lance, Malediwach, Pakistanie i Iranie. Wszystkie te państwa pojawiły się w tym artykule w kontekście wojny o wpływy lub też zmian władz. Walka o prymat gospodarczy dający ogromne zyski, wiedzie przez spór ideologiczny i niesie potencjalne silne zmiany dla każdego demokratycznego społeczeństwa, gdzie Chiny będą miały coś do powiedzenia. Tych zalet i wad muszą być świadomi także Polacy.

Michał Waliszewski

Salon materacy Włocławek