REKLAMA

no images were found

Autor: Karolina Klimecka-Łaptuta

Pizza, to jest to danie, które lubię jak trafia na mój talerz. Są pewnie fani różnych wersji pizzy – czy to domowej, czy na cienkim czy grubym cieście, z małą bądź z większą liczbą dodatków, z kiełbasą czy kurczakiem. Wersji do wyboru jest wiele, stąd zapewne tak duża popularność tego dania.

Nie jest łatwe znalezienie dobrej pizzy w naszym mieście, tak przynajmniej mi się wydaje. A czemu? Bo różny jest poziom serwowanych placków. Znajdziemy u nas w mieście sieciówki, które mają konkretny i rzadko zmienny wachlarz propozycji, znajdziemy indywidualne, lokalne pizzerie, gdzie sposób pieczenia placka jest według ich przepisu, który nie każdemu smakuje. Mnie i pewnie wielu z Was, pizza kojarzy się w tej wersji, która dominuje w amerykańskiej kinematografii, ale czy jest to wersja najlepsza?

Pizzeria Placek Wolności, to kulinarne miejsce, które ostatnio miałam okazję odwiedzić. Znajduje się w centrum naszego społecznego, miejskiego funkcjonowania. Plac Wolności to miejsce spotkań, szczególnie młodzieży, bo kto z nas na spotkania nie umawiał się przy pomniku? Czy ktoś pamięta jeszcze na Placu Wolności Pizzerię Barney i jej placki? Na Placu Wolności dominują raczej kebaby, a poza tym restauracji jest też jak na lekarstwo, stąd fajnie, że ta pizzeria ma tam miejsce.

Jeżeli nie ma się czasu na długie spożywanie posiłków, to można tam śmiało wyskoczyć na szybki placek. Ja tam trafiłam na dużym głodzie z koniecznością pospieszenia się bo Robert Bierdoń nie czekałby przecież na mnie, żebym mogła mu zadać pytania 😉 Jakże ucieszyłam się na krótki okres oczekiwania, konsumpcja była jeszcze szybsza 😉

To co spodobało mi się w wersji, którą wybrałam czyli na grubszym cieście (jest jeszcze wersja na cienkim, ale tym razem nie miałam okazji) to właśnie ciasto. To nie jest wersja amerykańska, ale nie znaczy, że nie jest pyszna. Tak dobrego ciasta na pizzę nie robi nawet mój mąż, a to jest już naprawdę wyczyn. Ciasto było miękkie i dobrze wypieczone i nie smakowało jak mamusiowe z lat 90-tych 😉

Dodatki do pizzy to tylko dodatki, bo podstawowym clue dania, w przypadku jedzenia pizzy, jest ciasto. Możesz mieć na placku krewetki, ananasy i inne pyszne składniki, ale jak placek będzie kiepski to pizza nie będzie smakować. Możesz nie mieć dużo składników, a dobre ciasto i pomyślisz sobie, że dawno tak dobrej pizzy nie jadłeś. I ja właśnie tak pomyślałam.

Istotnym elementem pizzy w Polsce, który na przykład we Włoszech, jest jej profanacją, są sosy. Ja nie ukrywam, że wolę je mieć 😉 Pizzeria Placek Wolności daje do wyboru cztery rodzaje sosu. Zdecydowałam się na dwa z dostępnych – pikantny, który rzeczywiście jest pikantny, kwaskowo-pomidorowy, gęsty i daje „popalić” tylnej części języka i czosnkowy, który jest naprawdę pyszny, ale nie zalecany dla tych, którzy będą się całować w ciągu najbliższego czasu od jego konsumpcji 😉 żartuję! powiem, Wam, że wart spróbowania bez względu na konsekwencje 😉

Muszę dodać, że spodobało mi się jeszcze to, że było dużo ciągnącego sera, dodatki standardowe więc nie ma co się zastanawiać i rozczulać nad papryką 😉

Za moją wersję pizzy zapłaciłam łącznie 14 zł. To wersja z pewnością na jedną osobę i myślę, że spokojnie można się najeść chyba, że jest się dorosłym mężczyzną to trzeba zamówić trochę większą wersję 😉

Pizzeria dysponuje również prężnie działającym kontem na Instagramie, stąd jeżeli chcecie być na bieżąco z oferowanymi plackami, to zalecam obserwowanie 🙂