REKLAMA

no images were found

Autor: Karolina Klimecka-Łaptuta

W swojej podróży po włocławskich restauracjach musiałam tutaj kiedyś trafić tj. do Restauracji RiverSide. Myślę, że wielu z Was, Drodzy Czytelnicy, zdarzało się tu bywać na imprezach weselnych bądź innych, w których mieliście okazję skosztować tutejszej kuchni. Jednakże dania na weselę bądź imprezę są zapewne inne, niż te na co dzień serwowane z karty. Stąd więc, może warto tu zajrzeć nie tylko na imprezę i zobaczyć czy warto trafiać tu częściej? Pomyślałam tak i ja, i stąd się tu zjawiłam.

Do RiverSide trafiłam w Walentynki, ale nie z chęcią na spędzenie romantycznego wieczoru we dwoje. Była pora obiadowa i chciałam być obsłużona jak najzwyklejszy, codzienny klient. Od kelnera dostałam menu walentynkowe, była godzina przed 15-tą. Było to menu na szczególny wieczór, a nie na zwykły obiad. Kelner wyjaśnił mi, że niestety muszę zamawiać tylko z tego „miłosnego” menu. Chyba byłam zbyt konkretna gdy okazało się, że interesuje mnie tylko drugie danie, a nie pozostałe propozycje z deserem włącznie. Po chwili okazało się, że szef kuchni umożliwił mi zamówienie z „normalnego” menu. Chwała Ci szefie kuchni Restauracji RiverSide za to. Myślę, że gdyby nie zmiana menu byłabym niepocieszona.

Menu codzienne jest dość obszerne i stąd wybór jest o wiele przyjemniejszy, niż z menu przewidzianego dla zakochanych par. Ja lubię mieć wybór i stąd bardzo się cieszę, że restauracja potrafi dostosowywać się do potrzeb klientów. Widać, że potrafią być elastyczni, co liczy się dla takich wymagających osób jak ja. 

Drodzy Czytelnicy, tym razem nie było makaronu, który standardowo pojawia się w tym felietonie, tym razem była: „Pierś z kurczaka z greckim serem feta i młodym szpinakiem, grillowanym ciastkiem z warzyw (cukinia, papryka czerwona, cebula), kopytkami ziołowymi i sosem lazur.

Muszę przyznać, że pierś z kurczaka bardzo mi smakowała. Była miękka, odpowiednio przyprawiona, z przepysznym szpinakiem i serem feta w środku. Sos był delikatny smakowo i rozpływał się w ustach. Ciastko z warzyw – pierwszy raz się z czymś takim spotkałam i powiem szczerze, że była to bardzo aromatyczna kombinacja. Dobór warzyw i ich odpowiednie przygotowanie, dawały przyjemne odczucie dla podniebienia. Pierś z ciastkiem świetnie się w ustach uzupełniały. Kluseczki były super miękkie, ale tylko to mogę o nich napisać. Niestety nie zrobiły na mnie wrażenia – po prostu były nijakie w smaku, bezpłciowe.

Porcja dość spora, można spokojnie zaspokoić głód.

Wystrój lokalu w Walentynki „typowo” romantyczny.

Mam nadzieję, że każdy z Was, kto trafił do jednej z włocławskich restauracji, w ten wyjątkowo miłosny dzień, wyszedł zadowolony.

Co i gdzie spróbować? Propozycje poproszę na klimecka@wlc.pl

Do zobaczenia przy stolikach 🙂